Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Unia Europejska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Unia Europejska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 lipca 2015

Odmęty tolerancji

W jednej z niemieckich szkół, zabroniono uczennicom przychodzenia w wydekoltowanych bluzkach, ponieważ może to zranić uczucia religijne imigrantów z Syrii, których ośrodek zlokalizowano w sąsiedztwie. Jak podano, frywolny strój „może zdenerwować uchodźców”!
W ostatnim czasie bardzo głośno jest o uchodźcach z krajów objętych wojną religijną. Rozumiem doskonale, że ludzie chcą ratować swoje życie i uciekają. Obowiązkiem zaś krajów bogatszych, jeszcze nie objętych wojną, jest udzielić schronienia i wsparcia. Ale zachowajmy zdrowy rozsądek, błagam! To nie my przychodzimy do nich, tylko oni do nas. To kto ma się dostosować do norm panujących w kraju udzielającym schronienia? No raczej goście.
Niestety ta sytuacja to kolejny dowód na kompletną degrengoladę Unii Europejskiej, która obecnie wszelkimi sposobami chce utracić swą tożsamość. Pierwsze słyszę, żeby to gość narzucał gospodarzowi zasady współżycia. A poza tym, jak imigrantom przeszkadza sposób życia Europejczyków, to siłą nikt ich zatrzymywać nie będzie. Droga wolna – mogą wracać do Syrii czy gdzie tam chcą.
Po co mi goście, którzy nie szanują moich zasad!
Tomasz Połeć





ilustracja: ndie.pl
więcej...

czwartek, 22 stycznia 2015

Wszyscy jesteśmy Charlie?

Unia Europejska przeżywa szok po ataku terrorystów na redakcję wątpliwej jakości francuskiego pisemka. Mówię wątpliwej jakości, ponieważ nawet satyra musi mieć swoje granice, niech to będą choćby granice dobrego smaku. I nagle po tym zamachu cała Europa stała się Charlie Hebdo i wszyscy, nawet muzułmanie, potępiają atak. No i słusznie, ponieważ terroryzm należy zwalczać i potępiać.
Tylko zastanawia mnie, jak Europa wyobraża sobie tę walkę z terroryzmem? Bo amerykańskie metody są dla Europy nie do przyjęcia. Przecież dopiero co USA i Polska stały pod pręgierzem opinii publicznej Europy za „więzienia CIA”. Rozumiem wobec tego, że służby europejskie będą perswazją przekonywać terrorystów, że nie należy stosować przemocy, będą zapraszać na konferencje poświęcone wzajemnej tolerancji, na seanse filmowe o tragediach powodowanych przez zamachy.
Na pewno zaś Unia powinna podjąć kolejną mądrą dyrektywę, która zakaże stosowania przemocy i której na pewno podporządkują się terroryści.
Wystarczył jeden poważniejszy zamach, aby Unia stanęła na skraju rezygnacji ze swej podstawowej zasady - swobodnego poruszania się po całej Europie!
Świat nie jest idealny.

Tomasz Połeć

więcej...

środa, 14 stycznia 2015

Unijne parcelowanie

Niezbyt dobrze dla rządu zaczyna się nowy rok. Problemy z węglem, kopalniami i koniecznością zwolnień w górnictwie, wydają się nie mieć końca. Trochę mnie to dziwi, ponieważ inne kraje europejskie nie mają takich kłopotów, a swoje gałęzie gospodarki, które przestają być rentowne, po prostu dofinansowują. Myślę o strategicznych gałęziach, a przecież górnictwo do takich należy. 
Nie wiem, czy Unia celowo chce po kolei niszczyć naszą gospodarkę, ale wiele o tym może świadczyć. Najpierw pogrążyła rybołówstwo, energetykę, teraz bierze się wyraźnie za górnictwo. O gazie łupkowym nie wspominam, ponieważ jego ewentualne wydobycie zduszono jeszcze przed rozpoczęciem. 
Unia bez specjalnych oporów kupuje w Rosji węgiel, płacąc ponad 300 zł za tonę, gdy tymczasem nam proponuje około 220 zł za tonę. Być może jest różnica w kaloryczności, ale z tego co wiem polski surowiec jest zdecydowanie lepszy. 
Nie wiem też, dlaczego polskie media, tak zwane mainstreamowe, niemal w ogóle o tym nie mówią? W końcu z punktu widzenia naszego narodowego interesu jest to bardzo ważna sprawa. 
Tylko czy te media tak naprawdę są polskie? Wydaje się, że ta najbardziej strategiczna gałąź naszej gospodarki już dawno została rozbita i przejęta. 
Tomasz Połeć


więcej...

wtorek, 6 stycznia 2015

Duch Barei nad Brukselą

W nowy rok wchodzimy z reguły z nadzieją, że będzie on lepszy od poprzedniego. Ponieważ czekają nas w tym roku wybory prezydenta i do parlamentu, ta nadzieja musi być naprawdę duża. Od tego przecież zależy przyszłość nas wszystkich. 
Niestety doświadczenia ostatnich wyborów nie napawają optymizmem tym bardziej, że tak naprawdę nadal nie ma oficjalnych całkowitych wyników. Ale może nowi członkowie PKW poradzą sobie z tym niełatwym wyzwaniem. 
Aby jednak nie psuć sobie humoru rodzimymi kłopotami, zerkam na Parlament Europejski i tamtejsze ekstrawagancje. Do legendy przeszły już decyzje o krzywiźnie ogórka czy banana, zaliczenia ślimaka do ryb czy marchewki do owoców. Ale prawdziwe rozbawienie musi wzbudzać informacja o unijnej dotacji dla polskiej firmy zajmującej się... budową zamków z piasku! Zawsze ceniłem Bareję za umiejętność pokazywania absurdów PRL. Teraz miałby używanie! 
Równie interesującą konkluzją pracy Unii może być decyzja w sprawie zasad hodowli kur. Że zadbano o wymiary klatek - to w porządku. Ale że przyjęto nakaz, aby kura stała pazurami do przodu klatki... 
I znów aż się prosi o klasyka: „...Czy konie mnie słyszą...”. Bo kury to na pewno! 

Tomasz Połeć


więcej...

środa, 3 września 2014

Początek końca Unii

Radość w większości mediów nastała ogromna, ponieważ pan premier Tusk został wybrany na szefa Rady Europejskiej. I choć te same media mówią, że w zasadzie stanowisko to ma znaczenie jedynie prestiżowe, nie rzeczywiste, to jednak już tłumaczy się nam, ile to Polska zyska na tej nominacji.
Zyskamy pewnie tyle, ile na realizacji wyborczych obietnic rządzących polityków, czyli nie za wiele. Ale mówiąc szczerze (czym może zdziwię nieco niektórych z Państwa) i ja cieszę się niezwykle, że Donald Tusk jedzie do Brukseli, gdyż tak naprawdę w Polsce wiele to już do zrobienia nie ma. Co mógł, to już wykonał.
Wzruszająca była intonacja głosu dziennikarzy większości mediów, którzy niczym komentatorzy z Korei Północnej, przekazywali informację o nominacji Tuska, jakby była ona decydująca dla losów świata. Coś w tym może być, tylko niekoniecznie to, czego świat by sobie życzył.
A ja naprawdę szczerze życzę, zarówno świeżo wybranemu szefowi Rady Europejskiego, jak i całej Unii, aby wykazał się podobną werwą w działaniach europejskich, co w polskich. I równie szczerze życzę, aby z podobną werwą wprowadzał swoje rozwiązania i współpracowników w struktury Unii. Najwyższy czas, aby Polska przestała cierpieć za miliony. Niech teraz miliony cierpią za Polskę!
Gdy wchodziliśmy mówiłem, że to Polacy rozmontują Unię. I co? Nie miałem racji!?
Tomasz Połeć

fot.screenshot/You Tube

więcej...

wtorek, 5 sierpnia 2014

Głupi mesjanizm

Polityka Europy w ostatnich latach doprowadziła do umocnienia Rosji, a także jej rozzuchwalenia. To, co ostatnio wyrabia Putin, to właśnie efekt traktowania go jako polityka rozsądnego, przewidywalnego. Niestety Polska też się wpisuje w ten obrazek, bo nie kto inny jak nasi politycy, przez ostatnie lata przedstawiali tego watażkę jako godnego zaufania i podziwu męża stanu.

No i teraz ten mąż stanu karze Polskę za sankcje unijne nie kupując od nas mięsa, owoców, autokarów i wielu jeszcze rzeczy, czym uderza mocno w naszą gospodarkę. Jej konsekwencje poniosą nasi przedsiębiorcy i my, ponieważ spowoduje to recesję w naszym kraju, brak pracy i inflację.

Tymczasem Niemcy, Francuzi i inne narody Europy dużo mówią o konieczności utemperowania Putina, ale nadal prowadzą z nim swoje geszefty. Żaden z poważnych przedstawicieli rządów europejskich nie fatygował się na Majdan, aby wspierać Ukrainę. Nasi politycy owszem. To teraz z „wdzięczności” Ukraina zamyka granicę dla naszego mięsa, a pewnie wkrótce dla innych towarów. Z tymi, którzy nie wspierali jej, handluje nadal.

Wcale się nie zdziwię, gdy Ukraina dogada się wkrótce z Rosją i niemal od razu wydadzą wspólny komunikat, że to Polska doprowadziła do konfliktu między nimi. A Europa ochoczo temu przyklaśnie!
 Tomasz Połeć

fot.KPRM


więcej...

poniedziałek, 26 maja 2014

Skąd się wzięło tak dużo głosów nieważnych?

To,  co  od razu rzuca się w oczy po ogłoszeniu oficjalnych wyników wyborów do PE, to szalenie duża liczba głosów nieważnych. Te 228 tysięcy stanowi bowiem aż 3,12 proc. ogólnej liczby oddanych głosów. W porównaniu z wyborami do PE z 2009 jest to o blisko 100 tysięcy nieważnych głosów  więcej! Pięć lat temu Polacy oddali  133. 533 nieważne głosy, co stanowiło 1,77 proc.wszystkich głosów.  I to przy wyższej frekwencji, która wynosiła wtedy 24, 53 proc. (obecnie 23,83). Wielce to zastanawiające.

Czy jest to wynikiem dezaprobaty Polaków dla obecnej sceny politycznej, czy też rezultatem naszej nagłej wyborczej ignorancji?  A  może jest jeszcze inny powód? Któż to może teraz rozstrzygnąć…?

Ociąganie się, nie po raz pierwszy zresztą,  Państwowej Komisji Wyborczej  z ogłaszaniem wyników wyborów na poszczególnych etapach liczenia głosów z pewnością nie budowało do  niej zaufania. Napiszę wprost: ja w te "ostateczne wyniki" podane przez PKW – ze szczególnym uwzględnieniem rywalizacji PO i PiS - nie wierzę.

Ilustracja: KAP
więcej...

niedziela, 18 maja 2014

Wniebowzięci

Swego czasu Jan Himilsbach miał propozycję zagrania w zachodnim filmie. Warunkiem angażu było jednak, że  aktor musiał opanować język angielski. Realizacja filmu była na tyle odległa, że nauczenie się języka - przynajmniej w podstawowym zakresie - było zupełnie realne. Po długim namyśle pan Jan jednak odmówił. Gdy znajomi zapytali go o powody tej niecodziennej decyzji (no bo, kto by w czasach PRL nie chciał zagrać na Zachodzie i zarobić prawdziwe pieniądze?). Aktor wypalił prosto z mostu: - Pomyślcie sami, ja się nauczę angielskiego, a oni jeszcze gotowi odwołać produkcję filmu. I co wtedy? Zostanę, jak głupi z tym angielskim...

Przypomniała mi się ta anegdota przy okazji publicznych wystąpień niektórych kandydatów do Parlamentu Europejskiego. Ich powściągliwość, w przyswajaniu wiedzy na temat działania Unii Europejskiej, jest powalająca. Zerowy zasób wiadomości na ten temat zaobserwować można  nie tylko u tzw. celebrytów. Kompromitują się także osoby pragnące uchodzić za polityków. A uczyć się jednak  nie chcą. Bo, co będzie, jak nie dostaną się do Brukseli? Zastaną jak głupi z tą wiedzą o UE. A oni po prostu chcieliby sobie za friko polatać do Brukseli pod odbiór sowitych diet.

Mimo wszystko łatwej mi zrozumieć, że ktoś nie wie, co to jest   porozumienie z Kioto, niż fakt, że kandydatka do PE nie wie, kim jest ojciec jej dziecka.

Janusz Szostak

Felieton pochodzi z najnowszego wydania magazynu REPORTER

fot. screenshot

więcej...

Nie wiedziała z kim spała

Czy jest możliwe, żeby młoda kobieta nie wiedziała, kim jest ojciec jej dziecka? Owszem, takie rzeczy się zdarzają. Czy jednak ktoś uwierzy w bajeczkę, że pani psycholog - do tego kandydatka do Parlamentu Europejskiego - nie miała pojęcia, że jej kochanek to jeden z najgroźniejszych gangsterów w Olsztynie?

Predator, to ksywka Grzegorza M., skazanego w 2004 roku na 12 lat więzienia pod zarzutem kierowania grupą przestępczą o charakterze zbrojnym i podżegania do zabójstwa członka konkurencyjnego gangu. Predator był uznawany za prawą rękę Orzełka, szefa jednej z kilku grup przestępczych, jakie na przełomie wieków działały na Warmii i Mazurach. Oficjalnie Orzełek wspólnie z bratem bliźniakiem prowadził w Olsztynie agencję towarzyską, ale równocześnie walczył o wpływy na rynku narkotykowym.

Wojna gangów

Przejawem tej walki na śmierć i życie było zastrzelenie w 1999 roku jego brata bliźniaka, którego zabójca pomylił z Orzełkiem („Milczenie ruskiego killera”, Reporter nr 7/8).
Żeby stawić czoła konkurencji, Orzełek wraz z Predatorem weszli w układ z Trollem - przywódcą innej grupy, zajmującej się również porywaniem przedsiębiorców i członków ich rodzin (nadzór nad nią, jak wyznał słynny świadek koronny ps. Masa, sprawował „stary Pruszków”). Zadaniem Predatora było kontaktowanie się z dilerami narkotykowymi i nakłanianie ich do współpracy z grupą Trolla. Gdy się na to nie godzili, byli bici.
W tym czasie pół Olsztyna trzęsło się ze strachu, zwłaszcza, że wojna gangów przyniosła ofiary śmiertelne. Wreszcie zjednoczone siły biznesmenów i organów ścigania doprowadziły do ujęcia i skazania sprawców zabójstw, napadów i handlu narkotykami.
Predatorowi udało się uciec za granicę, ale poszukiwany międzynarodowym listem gończym został zatrzymany w Czechach. Cała seria procesów zakończyła się wyrokami od 10 do 25 lat pozbawienia wolności. Sąd uznał Grzegorza M. winnym udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnej, zajmującej się rozprowadzaniem narkotyków. Nie udało się udowodnić, że współkierował gangiem, choć – jak stwierdziła w uzasadnieniu sędzia – byli świadkowie, którzy domniemywali, że był prawą ręką Orzełka.

Słynne ksywki

Udało się natomiast udowodnić podżeganie do zabójstwa członka konkurencyjnej grupy. Na przełomie 2000 i 2001 roku Troll, Orzełek i Predator zaplanowali zabójstwo Truskawy, szefa rywalizującego z nimi gangu narkotykowego.
Predator skontaktował się z potencjalnym zabójcą, ps. Chemik, któremu dostarczył broń i amunicję. Wykonawca wyroku był jednak dilerem narkotykowym i nie zdobył się na zastrzelenie Truskawy. Zgłosił się do Centralnego Biura Śledczego i powiadomił o zleceniu – w zamian za status świadka koronnego. W sumie Predator dostał 12 lat więzienia, zaś Orzełek o rok więcej.
Sprawa była głośna medialnie i ksywki gangsterów fruwały po mieście, jak jaskółki przed deszczem. Po kilku latach pseudonimy Orzełka i Predatora znów wróciły na łamy gazet za sprawą Warmińsko-Mazurskiego Stowarzyszenia na Rzecz Bezpieczeństwa. Jego prezes Tobiasz Niemiro zaalarmował opinię publiczną, że pierwsi gangsterzy w sprawie porwań wychodzą na wolność. Co prawda – wbrew niektórym enuncjacjom prasowym – obaj nie mieli zarzutów o uprowadzenia, ale byli mocno związani z grupami uprawiającymi ten proceder. Orzełek wyszedł w grudniu 2011 roku, a Predator w lutym 2012 roku.
Olsztyńscy biznesmeni byli zdruzgotani wiadomością, że groźni przestępcy wychodzą z więzienia, a policja nic o tym nie wie!
- Nie ma takiej możliwości, żeby policja inwigilowała wszystkie osoby opuszczające zakłady karne. Nadzór nad nimi sprawują sąd i sądowi kuratorzy – odpowiadał na wspólnej konferencji prasowej komendant wojewódzki policji nadinsp. Józef Gdański. Dodał jednak, że każdy niepokojący sygnał policja potraktuje poważnie. Publicznie zadeklarował też, że w razie konkretnego niebezpieczeństwa, możliwe będzie wdrożenie programu policyjnej ochrony zagrożonych osób.

Pokazowa akcja CBŚ

I oto - dokładnie dwa lata po deklaracji komendanta - 8 kwietnia 2014 roku funkcjonariusze CBŚ, po spektakularnej akcji zatrzymali na ulicach Olsztyna przestępcę, którym okazał się Grzegorz M., ps. Predator. Prokuratura Okręgowa wydała oświadczenie, że już od grudnia 2013 roku prowadzi śledztwo w sprawie prania brudnych pieniędzy i oszustw podatkowych. W sumie zatrzymano siedem osób podejrzanych o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej. Fałszowały one dokumentację związaną z obrotem paliwami płynnymi. W ciągu roku sprowadziły z krajów Unii Europejskiej 1100 cystern z paliwem, które odsprzedano innym odbiorcom po cenach znacznie niższych od rynkowych. Bez odprowadzania podatku, czym narażono Skarb Państwa na ponad 30 mln zł. I te - pochodzące z nielegalnego źródła - pieniądze wprowadzano potem do obrotu finansowego. Podejrzanym o kierowanie grupą jest Grzegorz M., dobrze znany policjantom i prokuratorom jako Predator.
I tu pojawił się wątek – śledczy zabezpieczyli telefon należący do Mai Antosik, kandydatki Twojego Ruchu Europa Plus w wyborach do Parlamentu Europejskiego z okręgu warmińsko-mazursko-podlaskiego. Taką wiadomość potwierdziła rzecznik policji, która jednak „dla dobra postępowania” więcej nie mogła ujawnić. Okazało się, że CBŚ zatrzymało też auto, którym jeździła kandydatka i które należało do Predatora. Prokuratura przyznała, że właśnie w tym aucie znajdował się telefon komórkowy, zabezpieczony dla sprawdzenia wykonanych z niego połączeń.
Na te doniesienia zareagowała Maja Antosik wydając oświadczenie, że z zatrzymanym łączy ją relacja czysto prywatna – po prostu jest ojcem jej dziecka. „Nigdy nie ograniczałam mu kontaktu z dzieckiem, w związku z tym w naturalny sposób utrzymywaliśmy ze sobą kontakt” – napisała dodając, że zatrzymany samochód należy do łotewskiej firmy, w której Grzegorz M. jest zatrudniony. Samochód został zatrzymany „w celu potwierdzenia właściciela”. Ale ona w żaden sposób nie jest związana z toczącą się przeciw niemu sprawą. „Grzegorz M. w mojej obecności nigdy nie zachowywał się w sposób, który stawiałby go w złym świetle lub sugerował, że jest zamieszany w jakąkolwiek nielegalną działalność, dlatego też chciałabym wierzyć, że zaszło jakieś nieporozumienie. Z uwagi jednak na fakt, że śledztwo ciągle jest w toku, nie chciałabym tej sprawy więcej komentować” – napisała w oświadczeniu.

Kandydatka milczy

W uwagi na to, że było to oświadczenie mało przekonujące, a Maja Antosik z chwilą startu w wyborach powszechnych stała się osobą publiczną, 25 kwietnia wysłaliśmy dodatkowe pytania na adres podany na jej stronie internetowej. Jedno z nich brzmiało: „Kiedy i w jakich okolicznościach poznała Pani Grzegorza M. (tu pełne nazwisko)? Czy to była znajomość związana z Pani zawodem psychologa?” Jedna z lokalnych gazet zacytowała bowiem informatora, który powiedział: „Pani Maja wiedziała doskonale, czym zajmuje się Predator i za co wcześniej siedział. Poznała go w kryminale, gdzie prowadziła zajęcia resocjalizacyjne”.


Na swojej stronie wyborczej partnerka Predatora opublikowała biogram, w którym podała, że ukończyła studia na kierunku pedagogika terapeutyczna i pedagogika resocjalizacyjna. Obecnie jest doktorantką Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego na wydziale nauk społecznych, od niedawna także prezeską stowarzyszenia działającego na rzecz dzieci i kobiet. Prywatnie szczęśliwa mama półtorarocznego Wiktorka.
Do chwili oddania tego wydania do druku, nie otrzymaliśmy odpowiedzi ze sztabu wyborczego Mai Antosik.


Marek Książek

Fot 1. Zatrzymanie Predatora/ fot Policja   
Fot 2. Zdjęcie ze  strony internetowej Mai Antosik
 

Tekst pochodzi z najnowszego wydania magazynu REPORTER - już w sprzedaży


więcej...

środa, 7 maja 2014

10 lat zmywaków

Czas mija nieubłaganie i termin wyborów do europarlamentu coraz bliższy. Partie prześcigają się w wykazywaniu swojej europejskości, aby zachęcić wyborców do głosowania na swoich kandydatów. 

Gdyby wierzyć spotom wyborczym i klipom promującym Unię Europejską, wyszło by na to, że jesteśmy krajem ludzi szczęśliwych, w którym wszyscy mają dobrą pracę i jasne perspektywy na przyszłość. Czy tak jest? 

 Obserwując reklamy w różnych mediach łatwo zauważyć, że najwięcej dotyczy instytucji oferujących szybkie pożyczki, a także kredytów w bankach. O czym to świadczy? A o tym, że najlepiej sprzedaje się towar zwany kredytem, czyli społeczeństwo nie ma pieniędzy na swoje podstawowe potrzeby. Nie dość, że dług publiczny osiąga astronomiczną wielkość, to na dokładkę każdy Polak notorycznie zaciąga prywatny dług! 

 10 lat w Unii z pewnością części elit przyniosło ogromne korzyści. Dla przeciętnego Polaka stworzyło też szansę na szukanie godziwej pracy w krajach europejskich. Czy tak jednak ma wyglądać Polska za następne 10 lat? Czy rozwój Polski ma się opierać na euro zarabianych na zmywakach w Londynie czy Amsterdamie?

 Tomasz Połeć
fot. screenshot, You Tube

 




 
więcej...

środa, 16 kwietnia 2014

Stygmat PRL-u

Z dużym rozbawieniem przyglądam się coraz mocniej rozkręconej kampanii do europarlamentu. Może też z odrobiną smutku. Dlaczego? Otóż dlatego, że zamiast słuchać o konkretnych planach, muszę oglądać wzajemne przepychanki partii i polityków. I coraz bardziej odnoszę wrażenie, że w polityce wcale nie chodzi o to, żeby zrobić coś dla kraju, dla rodaków, ale żeby jak najbardziej skompromitować przeciwnika.

Doszliśmy chyba w tej naszej kulawej demokracji do takiego stanu, że nie ma znaczenia, jaka opcja rządzi, bowiem każda tak naprawdę traktuje Polskę jak poligon doświadczalny. Każda zdaje się testować wytrzymałość ludzi.

Nie od dziś twierdzę, że Polska, jako państwo, praktycznie nie istnieje. Żaden z systemów, które w normalnym kraju stanowią o jego wartości, u nas nie działa. Służba zdrowia (tylko z nazwy służba), wymiar sprawiedliwości (tylko z nazwy sprawiedliwości), energetyka (żart jakiś), gospodarka (hahahaha), komunikacja (hahahaha), administracja (tu to już żyłka powinna pęknąć ze śmiechu) etc., etc. są u nas już tylko symboliczne.

Mam takie wrażenie, że mentalnie nadal tkwimy w PRL, dla którego obywatel był wrogiem. Z kolei obywatele uważali niemal za swój obowiązek osłabiać państwo, które, i słusznie, traktowali jak oprawcę. Uwolnimy się kiedyś od tego?

Tomasz Połeć


ilustracja stąd

więcej...

wtorek, 8 kwietnia 2014

Lekcja szacunku

Wybory do europarlamentu zbliżają się nieubłaganie. Niestety mam wrażenie, że część polityków traktuje nas, wyborców, jak ludzi niespełna rozumu. Nie chodzi mi o hasła, które w każdych wyborach nie są zbyt mądre, ale o kandydatów. Niektóre partie już się tak zapędziły, że wystawiają ludzi, którzy kompletnie nie mają styku z polityką.

Nie chcę wymieniać konkretnych nazwisk, żeby w ten sposób nie robić im kampanii, ale muszę się odnieść do samej zasady podsuwania nam podobnych niedorzeczności. To, że ktoś jest znanym sportowcem, aktorem lub piosenkarzem, wcale nie oznacza, że będzie właściwie reprezentował nasze interesy w Brukseli. To wymaga nieco innych kwalifikacji.

Ja wiem, że w Polsce do parlamentu trafiały różne dziwadła, gwiazdy Big Brothera etc. Niemal w każdych wyborach podobni kandydaci trafiają na partyjne listy, a Polacy często kierują się w swych wyborach nie wiedzą, lecz pozorami.

Powinniśmy sobie zdać sprawę, że w ten sposób partie dają nam do zrozumienia, że traktują nas niepoważnie. A jeśli tak, to nie powinniśmy na nie głosować. Nauczmy polityków szanować elektorat.

Tomasz Połeć


ilustracja: KAP



więcej...

środa, 19 marca 2014

Metoda faktów dokonanych

Referendum na Krymie zakończyło się tak, jak zakończyć się miało, świat oczywiście nie uznał jego wyników, ale Putin i tak nadal robi swoje. Najwyraźniej lekceważy sobie to, co myślą na ten temat inni politycy. Ci zaś coraz „ostrzej” mówią o sankcjach, jakie nałożą na Rosję. Tyle się jednak Rosja boi tych sankcji, co ataku komara. Praktycznie cała Europa uzależniona jest od takich albo innych bogactw naturalnych Rosji, więc ona poważnie tych strachów nie traktuje. 

I tak w atmosferze krzyków i prężenia muskułów Europy, Putin zrobił swoje, niczym Hitler w 1939 roku. I wtedy Europa pohukiwała, ale on systematycznie realizował plan. I tak będzie w przypadku Putina, ponieważ ten wychowanek KGB ma zakodowane w głowie zajęcie przynajmniej Europy, a pewnie i świata. Taka przecież była doktryna związku sowieckiego, aby socjalizm rozlać po całym świecie. 

Dziś ci przywódcy, którzy wmawiają sobie, że na Krymie ekspansja Putina się zatrzyma, popełniają ten sam błąd, jaki w 1939 roku przywódcy krajów zachodnich, którzy sądzili, że Polska zadowoli Hitlera. On ruszył dalej. 

No, w razie gdyby Rosja zajęła Ukrainę, to świat tego nie uzna. Na pewno. I nastraszy kolejnymi sankcjami! 

Tomasz Polec

ilustracja: "Gas-Putin"/Internet

więcej...

niedziela, 1 grudnia 2013

Jarosław Kaczyński przemawia w Kijowie

Nowy rzecznik MSZ,  Marcin Wojciechowski stwierdził dziś, że na Ukrainę pojechali parlamentarzyści po czym rozbrajająco dodał: - Zrozumcie to państwo. Musimy się tą robotą jakoś dzielić.
 No to się podzielili.
"Polski Premier Jarosław Kaczyński pojechał do Kijowa – gówniarze zostali na Twitterze" - zatytułował swój tekst Matka Kurka i to jest najlepsze podsumowanie reakcji Polski na ostatnie wydarzenia na Ukrainie.

Jarosław Kaczyński przemawia w Kijowie:





Ukraina na żywo - TU
więcej...

piątek, 2 marca 2012

Słoń srał na taką Unię…

Artysta z Holandii napełnił beczkę po oleju odchodami słonia, a Unia Europejska zapłaciła mu za to 96 tys. euro.

O sprawie tej powiedział na forum parlamentu europejskiego grecki polityk Georgios Koumoutsakos, który przypomniał, że Unia wymusza na Grecji kolosalne oszczędności, a jednocześnie przyznaje granty na dość osobliwe projekty artystyczne.

Autorem „dzieła” zatytułowanego Recyclution jest 29-letni Holender Jeroen van Dam, który sam nie krył zdziwienia z przyznania mu grantu, bowiem pieniądze dostał dopiero miesiąc po realizacji projektu. – Byłem zaskoczony, nie liczyłem już na to – wyznał.

No, ale dobrze, że jednak kasa się znalazła. Za 96 tys. euro będzie można kupić mnóstwo beczek, całe tony odchodów słonia, stworzyć jeszcze wiele takich dzieł sztuki i obdarować nimi unijnych urzędników.



Info za:
Korwin-Mikke.pl, oraz Gezonheitskrant.nl
więcej...
 
Copyright © 2014 Pejzaż Horyzontalny | Rzepka • All Rights Reserved.
Template Design by BTDesigner • Powered by Blogger
back to top