Patrzę zbulwersowany, jak na brazylijskim mundialu sędziowie bezczelnie okradają z goli piłkarzy Meksyku i Bośniaków, lecz po chwili przytomnieję. Dlaczego tak się oburzam, przecież od dawna nie ma już na świecie dziedziny wolnej od złodziejstwa, korupcji i kantów. Zasada jest prosta: tam gdzie jest kasa, tam niemal natychmiast pojawiają się tego rodzaju pokusy.
Trwa mundial w Brazylii, daleko jeszcze do następnej imprezy w Rosji, a świat piłkarski żyje od pewnego czasu skandalem korupcyjnym dotyczącym mistrzostw świata w Katarze w 2022 roku. Wielu zachodziło w głowę, jak można było uczynić gospodarzem mundialu kraj, w którym latem temperatury sięgają 50 stopni C. No i okazuje się, że władze Kataru najprawdopodobniej kupiły od delegatów FIFA organizację mistrzostw. Śledztwo trwa.
Kiedy podziwia się pełne i kolorowe stadiony w Brazylii należy pamiętać, że mistrzostwa świata toczą się tam w cieniu ogromnych protestów społecznych, których w czasie telewizyjnych transmisji nie widać. Protestujący zarzucają władzy marnotrawienie pieniędzy i korupcję na wielką skalę. Uważają, że 13 miliardów dolarów, które brazylijski rząd wydał na mundial należało przeznaczyć na służbę zdrowia i edukację. W związku z tymi protestami pojawiła się teza, iż sędziowie będą sprzyjać „canarinhos” i holować tę drużynę aż do finału po to, by wygasić niepokoje społeczne. Jej potwierdzeniem miał być podyktowany „z kapelusza” karny dla Brazylijczyków w inauguracyjnym meczu z Chorwacją. Japoński arbiter Nishimura, niczym nasz rodzimy sędzia Jaskóła z filmu „Piłkarski poker” mógłby teraz rzec: O co chodzi? Ja jestem uczciwy. Zapłacili za 3:1 i było 3:1!
Już w latach 70. ubiegłego wieku Andrzej Dąbrowski śpiewał: „Piłka nie jest okrągła, piłka jest kanciasta”. Mamy i my swoje polskie, cuchnące korupcją grzeszki związane z piłkarskimi mistrzostwami świata. O niektórych z nich dowiadujemy się po wielu latach. Kiedy dziesięć lat temu Grzegorz Lato ujawnił, że przed meczem z Włochami na mistrzostw świata w 1974 roku Robert Gadocha skasował od Argentyńczyków 18 tysięcy dolarów, jego byli koledzy z drużyny nie kryli oburzenia. Nie bulwersował ich jednak fakt , że słynny lewoskrzydłowy wziął w łapę, lecz to, że się z nimi tą kasą nie podzielił. Gadocha oczywiście wszystkiemu zaprzeczył twierdząc, że historię tę, w akcie zemsty, wymyśliła jego była żona.
O tej i o innych sprawkach naszych dawnych piłkarskich idoli pisał Waldemar Łysiak w „Rzeczpospolitej kłamców”. I skonkludował to tak:
„(…) wszystkie te obrzydliwości wybaczano i tuszowano — by nie brukać świetlanej legendy „Orłów Górskiego", którzy w czerwonym tunelu PRL dawali społeczeństwu światełko. Teraz również — gdy Lato odważył się puścić trochę farby — buchnął chór głosów, że taki rewizjonizm to szarganie świętości. Środowisko futbolowe murem stanęło za legendą. „Miłość ci wszystko wybaczy..." .„
Felieton ukazał się w najnowszym numerze magazynu REPORTER.PS. Mundialowe życie dopisuje ciąg dalszy. Drużyna Kamerunu, która przegrała z kretesem wszystkie spotkania w grupie podejrzewana jest o ustawianie meczów. Chodzi głównie o mecz z Chorwacją. FIFA wszczęła śledztwo w tej sprawie.
fot. screenshot, YT














