Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 lutego 2015

Wojna niczyja

Może nie jestem specjalnie odkrywczy, ale jakoś nie chce mi się wierzyć w rozejm na Ukrainie. Dlaczego? A choćby z tego powodu, że jedną z głównych stron był w negocjacjach Putin, a sam przecież zawsze twierdził, że Rosja nie bierze udziału w tej napaści. No to jeśli nie bierze, to w czyim imieniu pan Putin zawiera rozejm?
W ogóle ta wojna jest bardzo dziwna. Walki się toczą, ludzie giną, a świat się jedynie oburza. Ukraina zaś dopiero niedawno ogłosiła pobór do wojska. W najlepsze zaś toczą się tam rozgrywki ligi piłkarskiej i innych dyscyplin, Lwów i zachodnia część zachowuje się, jakby napaść nie dotyczyła tego kraju.
A świat? Niby są jakieś sankcje, ale nadal broń idzie do Rosji nie na Ukrainę, Francja, Niemcy i inne kraje podpisują z Rosją korzystne kontrakty gospodarcze. Polska nadal nie zamknęła tzw. małego ruchu granicznego z obwodem kaliningradzkim, jakbyśmy nie rozumieli, że można nam w każdej chwili podesłać piątą kolumnę. Nie wspomnę, że przez tę dziurę Rosjanie mogą swobodnie poruszać się po całej Europie.
Ale czy w ogarniętej obsesją równości, wolności i wszelkiej tolerancji Europie, ktokolwiek ma chęć myśleć o jakichkolwiek zagrożeniach? W razie czego politycy znów wezmą się pod ręce i przemaszerują w niemym proteście przeciwko czemuś… A Rosjanie będą anektować kolejne kraje.
Tomasz Połeć
więcej...

czwartek, 11 września 2014

Zasada ograniczonego zaufania

Jakoś cicho się zrobiło wokół Ukrainy, tak jakby wszystko już zostało załatwione. I chyba tak jest, ponieważ Rosja umocniła się na Krymie i nie zamierza go oddawać, jednocześnie wyraźnie wzmaga napięcie na wschodzie naszego sąsiada. Te działania nie napotykają na wyraźny opór międzynarodowej społeczności, co sprawia, że Putin może czuć się spokojny.

Ostatni szczyt NATO również nie przyniósł jakichś specjalnych rewelacji. Wprawdzie podjęto decyzję o utworzeniu sił szybkiego reagowania, ale uwzględniając ich liczebność, nie mogą przerazić Rosjan.

Myślę, że świat pogodził się już z aneksją Krymu i zakłada nawet oddanie części wschodniej Ukrainy. Świat nie będzie umierał za Kijów, tak jak niegdyś nie chciał umierać za Gdańsk.

Warto mieć na uwadze taki scenariusz, ponieważ Rosja już dziś grozi, że jeśli spotkają ją kolejne sankcje, w odpowiedzi zaostrzy swoje sankcje. Przede wszystkim wobec Polski.

Niestety z racji swojego położenia, jesteśmy skazani na konsekwencje zatargów między Wschodem a Zachodem. Dlatego, powinniśmy budować swoją siłę, nie oglądając się na obietnice innych.
Nie łudźmy się – za Warszawę świat i tym razem umierać nie zechce.

Tomasz Połeć

fot. Prorosyjski  i antynatowski wiec w Berlinie - screenshot/You Tube



więcej...

wtorek, 5 sierpnia 2014

Głupi mesjanizm

Polityka Europy w ostatnich latach doprowadziła do umocnienia Rosji, a także jej rozzuchwalenia. To, co ostatnio wyrabia Putin, to właśnie efekt traktowania go jako polityka rozsądnego, przewidywalnego. Niestety Polska też się wpisuje w ten obrazek, bo nie kto inny jak nasi politycy, przez ostatnie lata przedstawiali tego watażkę jako godnego zaufania i podziwu męża stanu.

No i teraz ten mąż stanu karze Polskę za sankcje unijne nie kupując od nas mięsa, owoców, autokarów i wielu jeszcze rzeczy, czym uderza mocno w naszą gospodarkę. Jej konsekwencje poniosą nasi przedsiębiorcy i my, ponieważ spowoduje to recesję w naszym kraju, brak pracy i inflację.

Tymczasem Niemcy, Francuzi i inne narody Europy dużo mówią o konieczności utemperowania Putina, ale nadal prowadzą z nim swoje geszefty. Żaden z poważnych przedstawicieli rządów europejskich nie fatygował się na Majdan, aby wspierać Ukrainę. Nasi politycy owszem. To teraz z „wdzięczności” Ukraina zamyka granicę dla naszego mięsa, a pewnie wkrótce dla innych towarów. Z tymi, którzy nie wspierali jej, handluje nadal.

Wcale się nie zdziwię, gdy Ukraina dogada się wkrótce z Rosją i niemal od razu wydadzą wspólny komunikat, że to Polska doprowadziła do konfliktu między nimi. A Europa ochoczo temu przyklaśnie!
 Tomasz Połeć

fot.KPRM


więcej...

wtorek, 22 lipca 2014

MAK znów znajdzie winnych

Ekwilibrystyka słowna, jaką muszą stosować media głównego nurtu po zamachu na malezyjski samolot, jest po prostu oszałamiająca. Dlaczego? To bardzo proste. Po tragedii smoleńskiej te same media przekonywały, że Rosja, Putin to są instytucje godne zaufania, perfekcyjnie prowadzące dochodzenie.

 Dziś, gdy nikt nie ma złudzeń, że tzw. separatyści to doskonale wyszkoleni rosyjscy komandosi, którzy popełniają na wschodniej Ukrainie zbrodnie, z zestrzeleniem cywilnego samolotu włącznie, trudno nadal wpierać naiwnym odbiorcom, że to bardzo szlachetni i prawi ludzie. Zatem i cała narracja smoleńska legła w gruzach, choć nadal tzw. dziennikarze „zawsze do usług” usiłują rozgraniczać te dwa wydarzenia. Niestety dla nich, nikt nie uwierzy, że w jednym przypadku Putin zachował wszelkie zasady, w drugim już nie.

Ciekaw jestem tylko, czy teraz społeczność międzynarodowa podkuli znów ogon i uda, że wierzy MAK-owi i Anodinie, czy też zażąda międzynarodowego śledztwa. Tylko czy ono coś wyjaśni? Czarne skrzynki i główne dowody już są w Rosji i to ona ma prowadzić śledztwo.

Jak znam życie, Rosję i odwagę Zachodu, wkrótce pewnie się okaże, że zawinili piloci. I jakiś pijany generał, którego głos specjaliści MAK-u wykryją w nikomu nieokazywanych nagraniach.
Zachód to kupi, bo na drugiej szali leżą miliardowe geszefty z Putinem.

Tomasz Połeć

fot. screenshot/YT





PS. Rosyjskie łgarstwa

więcej...

środa, 30 kwietnia 2014

Putinada i błogostan

Na Ukrainie trwa już praktycznie regularna wojna, Rosjanie, niestety zachowują się tak, ja Niemcy w 1939 roku. Prowokacje, metoda faktów dokonanych. Dziś świat martwi się, czy Rosja zaatakuje swego sąsiada, zapominając już, że Rosja zabrała Krym i ma w nosie wszelkiej maści potępienia i groźby sankcji!

Tymczasem w Polsce błogostan. Rządzący zastanawiają się, czy wypada odwołać rok Rosji w Polsce w 2015 r. Bo przecież należy oddzielić kulturę narodu rosyjskiego od zbrodniczych instynktów jego przywódcy. Czyżby? Przecież w Rosji, aby zaistnieć w jakiejkolwiek dziedzinie, trzeba mieć błogosławieństwo Putina! Tak więc byłby to rok Putina w Polsce!

Nikt też nawet słowem nie wspomina, że należy natychmiast zamknąć tzw. mały ruch graniczny z obwodem kaliningradzkim, aby odciąć możliwości penetracji naszego kraju przez wszelkiej maści szpiegów i prowokatorów.

Rosjanie bez pardonu porwali obserwatorów OBWE, wśród nich Polaka. Szef naszego BBN, gen. Koziej (stara, moskiewska szkoła) potępił takie zachowanie. No, bardzo dziękuję w imieniu porwanego. Rosjanie już się tak wystraszyli, że pewnie oddadzą i obserwatorów, i Krym!

Tomasz Połeć

Dymek: Rzepka


więcej...

środa, 19 marca 2014

Metoda faktów dokonanych

Referendum na Krymie zakończyło się tak, jak zakończyć się miało, świat oczywiście nie uznał jego wyników, ale Putin i tak nadal robi swoje. Najwyraźniej lekceważy sobie to, co myślą na ten temat inni politycy. Ci zaś coraz „ostrzej” mówią o sankcjach, jakie nałożą na Rosję. Tyle się jednak Rosja boi tych sankcji, co ataku komara. Praktycznie cała Europa uzależniona jest od takich albo innych bogactw naturalnych Rosji, więc ona poważnie tych strachów nie traktuje. 

I tak w atmosferze krzyków i prężenia muskułów Europy, Putin zrobił swoje, niczym Hitler w 1939 roku. I wtedy Europa pohukiwała, ale on systematycznie realizował plan. I tak będzie w przypadku Putina, ponieważ ten wychowanek KGB ma zakodowane w głowie zajęcie przynajmniej Europy, a pewnie i świata. Taka przecież była doktryna związku sowieckiego, aby socjalizm rozlać po całym świecie. 

Dziś ci przywódcy, którzy wmawiają sobie, że na Krymie ekspansja Putina się zatrzyma, popełniają ten sam błąd, jaki w 1939 roku przywódcy krajów zachodnich, którzy sądzili, że Polska zadowoli Hitlera. On ruszył dalej. 

No, w razie gdyby Rosja zajęła Ukrainę, to świat tego nie uzna. Na pewno. I nastraszy kolejnymi sankcjami! 

Tomasz Polec

ilustracja: "Gas-Putin"/Internet

więcej...

środa, 12 marca 2014

Wahania nastrojów

No i proszę, jak to się na świecie wszystko zmienia. Jeszcze nie tak dawno Rosja i Putin byli dla części polskich elit politycznych statecznymi i wiarygodnymi partnerami, teraz nagle to ci politycy widzą w nich samo zło. Dotychczasowa polityka uległości przyniosła taki efekt, że Rosja właśnie nas obarcza rzekomym szkoleniem Majdanu. Zdaniem Putina, to u nas miały trenować rzekome ukraińskie bojówki. Przecież skoro mogły być u nas więzienia CIA, to czemu nie miało być obozów szkoleniowych!

Tak więc ta spolegliwa część polityków wpadła we własne sidła i doprowadziła do prawdziwego kryzysu. Churchill, po słynnej fanfaronadzie premiera Chamberlaina, który zgodził się na aneksję Czechosłowacji przez Niemcy i krzyczał, że załatwił pokój: „Mieliście do wyboru wojnę bądź hańbę. Wybraliście hańbę, a wojnę i tak będziecie mieli.”

U nas teraz jest dużo prężenia muskułów, ale zamknąć lokalny ruch graniczny z obwodem kaliningradzkim - to nie ma komu. A może nam się tamtędy przemknąć spora mniejszość rosyjska, o którą za chwilę Putin się upomni. O szpiegach nie wspomnę.

Ciekawe kiedy któryś z prominentnych polityków stwierdzi, że w Smoleńsku to jednak nie była katastrofa!

Tomasz Połeć

fot. screenshot 

więcej...

sobota, 8 marca 2014

Wstajesz i panimajesz

W czasie wydarzeń na Ukrainie mainstreamowe media w Polsce ochoczo  demaskują  wszystkie kłamstwa Rosjan.  Rozprawiają się  także z łgarstwem samego Władimira Putina. A to, że mówił,  iż na Krymie nie ma rosyjskich wojsk, a są. A to, że  manifestanci z Majdanu byli szkoleni wojskowo w Polsce, a nie byli. A to, że Putin wynajmuje aktorki, które jeżdżą po  licznych miastach i odgrywają rolę kobiet ciemiężonych przez ukraińskich nacjonalistów, itp, itd. Ba, nawet Donald Tusk wypowiedział się w kwestii prawdomówności Władimira Kagiebowicza twierdząc, iż nie może  zaakceptować sformułowań, jakie padły na słynnej konferencji prasowej,  gdyż „są one są bardzo, bardzo dalekie od rzeczywistości”. Zaś TVN nadaje materiały o manipulacjach rosyjskiej telewizji!

To intrygujące, że  władza i prorządowe media nie chcą dziś wierzyć Rosjanom i Putinowi. Przecież niespełna cztery lata temu tak bardzo im ufali. Dawali wiarę we wszystko, co mówią:  że była mgła,  cztery podejścia i katastrofę spowodowali piloci. Najszybciej, bo już po piętnastu minutach uwierzył im minister Sikorski. Oddali Rosji śledztwo, a parę miesięcy później, podczas jeszcze słynniejszej niż ta ostatnia - Putina,  konferencji MAK niemal spijali słowa z ust carycy wszechawiacji, Anodiny. O naciskach, o pijanym generale Błasiku i pancernej brzozie. Ta  „rosyjska prawda” była dla premiera Tuska tak oczywista, że nie widział potrzeby, by przerywać urlop w Dolomitach i cokolwiek prostować. Cała prawda, całą dobę. Wstajesz i panimajesz. Bronili zaciekle tej „prawdy” ze spreparowanego raportu i sami dodawali cytaty o „debeściakach”  oraz  „jak nie wylądujemy, to nas zabije”. I bronią jej do dziś  przed smoleńską sektą, czyli przed nami…

 Kiedy teraz o tym wszystkim myślę, mam w pamięci słowa wypowiedziane przez Magdalenę Mertę podczas rozmowy z portalem Blogpress.pl,  kiedy po katastrofie rządowego samolotu,  w której zginął jej mąż śp. Tomasz Merta,  pojechała do Smoleńska.

„Nieprzypadkowo nasze stowarzyszenie nazywa się Stowarzyszenie Rodzin Katyń 2010. Dla nas te dwie sprawy i te dwa śledztwa, to są niejako paralele - toutes proportions gardées (zachowując wszelkie proporcje - przyp.mój), oczywiście. Ale mam świadomość jak prowadziła rzekome śledztwo komisja Burdenki, nie wahająca się fabrykować dowody po to żeby udowodnić rzekomą niemiecką winę za mord katyński i nie mam wątpliwości, że w tym kraju tak naprawdę nic się nie zmieniło. Jeżeli ktoś sądzi, że to jest inna Rosja, to powinien sobie odwiedzić Smoleńsk, pochodzić w cieniu pomnika Lenina, porozmawiać z tymi ludźmi. To jest wciąż ta sama mentalność, to jest wciąż zbudowany na kłamstwie system, nawet jeżeli zyskał pozorny sztafaż demokracji. Jeśli to jest demokracja, to jest to demokracja gangsterska”.

Rosja to wielki kraj, ale miejsca na prawdę w niej nie ma – mówi przysłowie. Pamiętajmy o tym. Kto ukrywa prawdę o zbrodni, staje się wspólnikiem zbrodniarza.


fot. Trumny w Smoleńsku - screenshot/YT
więcej...

środa, 5 marca 2014

Stary niedźwiedź nie śpi

Putin pokazał swoje prawdziwe oblicze - tyrana i wojennego szaleńca. Odezwał się w nim zwykły, sowiecki KGB-owiec, który w imię chorych idei chce podporządkować sobie świat. Gdy telewizje pokazały starszych deputowanych do Dumy, którzy argumentami z najgorszego okresu stalinizmu motywowali swą decyzję napaści na Ukrainę, zamarłem z przerażenia, że czas się cofnął.

A Zachód, podobnie jak przed II Wojną Światową, „wyraża głębokie zaniepokojenie” całą sytuacją. Amerykański prezydent coś tam pomrukuje, a przecież chyba wszyscy pamiętają jak się ugadywał z Putinem pod koniec poprzedniej kadencji, że jak już po raz kolejny zostanie prezydentem to będzie mniej stanowczy. Czy Putinowi trzeba więcej?

Niestety nie ma dziś w Europie męża stanu na miarę Lecha Kaczyńskiego, który w twarz powiedział Putinowi na Westerplatte, że Rosja była wobec Polski agresorem. A do Gruzji zaprosił przywódców innych krajów i powstrzymał inwazję Rosjan.

Dziś przywódcy świata „wyrażają głębokie zaniepokojenie” tym, że sowieci znów podnoszą rękę na wolność. Po Ukrainie przyjdzie kolej na Polskę, o ile nie przestaniemy z niewolniczą uległością godzić się na każde głupstwo szaleńców, a sowieckich agentów nie przegnamy z naszego życia publicznego.

Tomasz Połeć

fot.screenshot /YT




więcej...

wtorek, 25 lutego 2014

Demokracja sierpa i młota

Dramat Ukrainy trwa, coraz częściej padają opinie o możliwym podziale tego kraju. To, co jeszcze niedawno wydawało nam się nierealne, teraz się staje namacalne. Jeśli ktoś jeszcze sądzi, że kształtowanie się Europy mamy już za sobą, to chyba teraz przestał mieć takie złudzenia.

To, co często powtarzałem, się potwierdza: Rosja nigdy nie zrezygnuje ze swych dawnych obszarów wpływów, a naiwni są ci, którzy sądzą, że polityka uległości przyniesie nam jakieś korzyści. Co najwyżej może przynieść kolejny rozbiór.

Co dziś spotyka Ukrainę, jutro może spotkać Polskę. To wcale nie jest taka odległa perspektywa, szczególnie, gdy prześledzi się polskie media, w których zaczęli brylować „specjaliści” od spraw międzynarodowych spod znaku sowietyzującej lewicy. A to prezydent Kwaśniewski się wypowie, a to „demokrata” Miller zostanie zaproszony do studia. Po nich generał Dukaczewski wyrazi swą opinię, następnie Koziej.

Tak się zastanawiam, co może oznaczać dobór tych postaci do komentowania bieżących wydarzeń na Wschodzie?
Czyżbyśmy byli na coś przygotowywani?

Tomasz Połeć


PS. Migawki z niedzielnej demonstracji na pl. Zamkowym w Warszawie.
 Zdjęcia: Alex

















 
więcej...

piątek, 21 lutego 2014

Idea olimpizmu według Putina

Być może nawet w tym samym czasie,  kiedy na  igrzyskach w Soczi biathloniści strzelali do tarcz,  na ulicach Kijowa rosyjscy żołnierze strzelali do ludzi.

„Pojawiły się  konkretne dowody, że do ludzi w Kijowie strzelają także rosyjscy żołnierze przebrani w mundury ukraińskie. Przy jednym z nich znaleziono potwierdzenie, że jest funkcjonariuszem rosyjskiego MSW.  Zresztą Rosja coraz bardziej otwarcie ujawnia swoje agresywne zamiary. „Wydarzenia na Ukrainie tworzą nowe zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji, co wymaga pilnego wzmocnienia Floty Czarnomorskiej i zachodnich kierunków strategicznych” – oświadczył szef rosyjskiego Sztabu Generalnego generał Jurij Bałujewski.„ - a ja cytuję za portalem Kresy24.pl

Jak widać, we współczesnym świecie można organizować igrzyska olimpijskie, które w założeniu są przecież manifestacją pokoju z całą ich ideą poszanowania ludzkiej godności i zasad fair play,  i jednocześnie wysyłać żołnierzy do sąsiedniego kraju, żeby w tym samym czasie mordowali ludzi na ulicach. To się nazywa "olimpizm po putinowsku" .

Czy  biorący udział w igrzyskach sportowcy znają powyższe fakty? Ukraińscy być może, bo część z nich na wieść o tragicznych wydarzeniach w ich kraju wycofała się z imprezy. A inni? Co na to MKOl? Czy stać jeszcze kogoś, żeby przed końcem igrzysk powiedzieć gospodarzowi: wal się zgredek, baw się sam?!

fot. snajper wśród milicjantów Berkutu  strzela do ludzi - screenshot YT / RadioSvoboda
więcej...

środa, 18 grudnia 2013

Znów Mesjaszem narodów

Postawa Polski wobec spraw dziejących się na Ukrainie, zdumiewa mnie. Choć nie ukrywam, że czuję się też dumny, że oto Polska stoi w pierwszym szeregu walki o wolność i demokrację w Europie. Znów, niczym jakiś mityczny olbrzym, nie unikamy żadnego ryzyka, nie straszny nam żaden wschodni niedźwiedź.

To nic, że samotni, bo jakoś ani Niemcy, ani Francuzi, ani żaden kraj zachodniej Europy nie kwapi się poprzeć oficjalnie ukraińskiej rewolucji. Coś tam przebąkują, ale z dystansem. To nic, że już Rosja właśnie nam zarzuca, że to my finansujemy ukraińskich podżegaczy (jak Putin określa opozycjonistów - skąd my to znamy), co nam Putin. Ważne, żeśmy ruszyli odważnie, zjednoczeni, razem i dzielnie...

No właśnie - czy razem. Oto jeszcze niedawno media trąbiły, że jak Kaczyński dojdzie do władzy, to wywoła wojnę z Rosją. Jak rozumiem, obecna postawa polskich władz to taka specyficzna akcja łagodzenia niedźwiedzia? Oficjalne wyrażanie poparcia dla ukraińskiego zrywu, ma być elementem poprawy stosunków z Rosją? A co media na to? Jedni mogą wywoływać wojnę, a inni nie? Ciekawe.

A zauważyli Państwo, że o aferze informatycznej już ani słowa?!

Tomasz Połeć

obraz: K. Kopiejkin


więcej...

niedziela, 1 grudnia 2013

Jarosław Kaczyński przemawia w Kijowie

Nowy rzecznik MSZ,  Marcin Wojciechowski stwierdził dziś, że na Ukrainę pojechali parlamentarzyści po czym rozbrajająco dodał: - Zrozumcie to państwo. Musimy się tą robotą jakoś dzielić.
 No to się podzielili.
"Polski Premier Jarosław Kaczyński pojechał do Kijowa – gówniarze zostali na Twitterze" - zatytułował swój tekst Matka Kurka i to jest najlepsze podsumowanie reakcji Polski na ostatnie wydarzenia na Ukrainie.

Jarosław Kaczyński przemawia w Kijowie:





Ukraina na żywo - TU
więcej...

wtorek, 23 lipca 2013

Szanujmy się trochę

Część mediów i polityków bardzo się obruszyła na inscenizację, przygotowaną dla upamiętnienia rzezi wołyńskiej. Zarzucono jej twórcom, że niepotrzebnie epatują martyrologią, a takie obnoszenie się z ponurą przeszłością nie służy stosunkom polsko-ukraińskim.

Powiem szczerze, że zupełnie nie rozumiem tych ludzi. Na Wołyniu dokonano ewidentnego ludobójstwa Polaków (choć także Ormian i Żydów, gdyż niektórzy nie chcieli przyłączyć się do mordu), a nasi przywódcy uważają, że dla dobrego samopoczucia Ukraińców nie wolno nam o tym wspominać?! A ja w nosie mam samopoczucie Ukraińców! Nie dziwię się, że nie chcą o tym pamiętać, bo dokonali zbrodni. My zaś mamy obowiązek przypominać o tym i jasno nazywać rzeczy po imieniu.

Jeśli zaś chodzi o stosunki polsko-ukraińskie, to sami Ukraińcy pokazali, jak nas traktują. Wspierany przez Polskę prezydent Juszczenko uhonorował bandytę Banderę tytułem bohatera Ukrainy, mając w nosie nasze uczucia. Zaś młody Ukrainiec ostatnio potraktował jajkiem naszego prezydenta przy kompletnej bezradności naszej obstawy.

No cóż - jak się sami nie będziemy szanować, to trudno tego żądać od innych!

Tomasz Połeć




fot. screenshot/YT, Kacper Gizbo
więcej...

sobota, 29 sierpnia 2009

Handlarze martwym towarem

Ile warte jest ludzkie życie? Wydaje się, że jest bezcenne. A ile warte jest ludzkie ciało pozbawione życia? Na to pytanie już łatwiej odpowiedzieć. Eksperci szacują, że ciało zmarłego człowieka rozczłonkowane na ponad sto elementów przeznaczonych do celów medycznych, może przynieść nawet 250 tys. dolarów zysku. Dlatego coraz częściej słyszymy lub czytamy o nielegalnym handlu częściami ludzkich zwłok.

Michael Mastromarino z Nowego Jorku płacił grabarzom około tysiąca dolarów za trupa. Bardzo często były to zwłoki osób starszych, których narządy nie nadawały się do transplantacji. Nie zrażony tym „biznesmen” fałszował badania oraz oświadczenia rodzin zmarłych, zawierające zgodę na pobranie części ciała, a następnie odsprzedawał te części swoim kontrahentom, czyli wyspecjalizowanym firmom. Ubytki, np. brak kończyn zastępowano rurami PCV, tak by zmarły „przyzwoicie” wyglądał w trumnie. W ciągu pięciu lat swojej działalności Mastromarino przehandlował ponad tysiąc ludzkich zwłok. Wcześniej był stomatologiem, lecz z powodu nadużywania narkotyków stracił prawo do wykonywania zawodu. Znalazł więc inne, jak się okazało, bardzo dochodowe zajęcie. Tym samym zapracował sobie na długoletni pobyt w więzieniu. Wyrok w tej sprawie zapadł w zeszłym roku.

Jednym z partnerów handlowych byłego dentysty była w Stanach Zjednoczonych firma Tutogen Medical Inc specjalizująca się w wytwarzaniu i dostarczaniu implantów. W ubiegłym tygodniu Der Spiegel zamieścił raport z działalności jej niemieckiej filii, Tutogen GmbH. Wynika z niego, że z Ukrainy do Niemiec dostarczano ludzkie narządy na masową skalę. W obu krajach wybuchł skandal, gdyż rodziny zmarłych Ukraińców nic nie wiedziały o pobieraniu narządów z ciał ich bliskich.

Proceder ten zobrazowano przypadkiem Leny Krat z Kijowa, którą po śmierci jej ojca poproszono do kostnicy, gdzie czekał na nią przedstawiciel firmy ukraińskiej współpracującej z Instytutem Medycyny. - Zaczął mówić coś o przeszczepach skóry, ale byłam w takim stanie, że nie mogłam normalnie myśleć – wspomina kobieta. Powiedziała, by dał jej spokój, ale mężczyzna nie ustępował. Zapytał, czy wyrazi zgodę, aby pobrać od jej ojca fragment skóry, pomoże w ten sposób chorym dzieciom, które w wyniku poparzeń wymagają przeszczepu. Podsunął jej jakiś formularz. Podpisała. – Byłam jak w hipnozie. Pierwszy raz straciłam kogoś bliskiego – tłumaczyła. Potem dowiedziała się, że jej ojcu wycięto nie tylko skórę, ale również kości, chrząstki, a także pobrano inne narządy. – Byłam w szoku! Nigdy bym się na coś takiego nie zgodziła – powiedziała Lena.

Tak więc medycy ukraińscy, podczas sekcji zwłok wycinali z ciał zamówione narządy nie informując o tym rodzin zmarłych. Pikanterii tej sprawie dodaje fakt, że Tutogen GmbH importował do Niemiec „towar” za pomocą firmy „Bioimplant”, która podlega ukraińskiemu ministerstwu zdrowia. Z dokumentów, które ujawnił Der Spiegel wynika, że tylko w 2001 roku do przestępczego procederu wykorzystano 1152 zwłok Ukraińców. Obowiązywał też specjalny cennik. Na przykład w styczniu 2002 roku za kość udową płacono - 42,90 euro, tyle samo za kość ramienną, za worek osierdziowy serca w zależności od wielkości od 13,30 do 16,40 euro, a za grzebień biodrowy – 12,80 euro. Ceny jak w hipermarkecie.



Rozpoczęły się intensywne śledztwa - w Niemczech, działalnością firmy Tutogen GmbH zajęła się prokuratura, na Ukrainie sprawę bada SBU, tamtejsza służba bezpieczeństwa. Według ukraińskiego prawa za nielegalny handel organami ludzkimi grozi do 7 lat więzienia.

To nie jedyne tego typu makabryczne doniesienia w ostatnich tygodniach. Prawdziwą burzę międzynarodową wywołał reportaż w popularnej, lewicowej gazecie szwedzkiej Aftonbladet. Autor tekstu sugerował, że żołnierze armii izraelskiej porywali i zabijali młodych Palestyńczyków, a potem wycinali ich narządy do przeszczepów. Wszystko miało się odbywać za przyzwoleniem rządu. Artykuł spotkał się z nad wyraz ostrą reakcją w Izraelu: protestem władz, oskarżeniem Szwedów o antysemityzm, apelami o bojkot ich produktów, zapowiedziami pozwów sądowych, co w rezultacie doprowadziło do ochłodzenia kontaktów pomiędzy oboma krajami.

W lipcu tego roku w Stanach Zjednoczonych podczas szeroko zakrojonej akcji antykorupcyjnej zatrzymano 44 osoby (w tym pięciu rabinów) podejrzanych o pranie brudnych pieniędzy na wielką skalę. Wśród zatrzymanych był Levy Izaak Rosenbaum, któremu zarzucono pośrednictwo w handlu organami ludzkimi.

„Władze federalne twierdzą, że Rosenbaum wyjawił w śledztwie, iż pośredniczył w sprzedaży organów przez 10 lat i zamieszany był w "wiele" transplantacji. Rosenbaum wpadł przez tą samą podstawioną osobę, która nakłoniła kilku urzędników z New Jersey, w tym burmistrza Hoboken, do przyjęcia łapówek, i zastawiła sidła na kilku rabinów w operacji prania brudnych pieniędzy. W przypadku Rosenbauma świadek ten, podobno niejaki Solomon Dwek, deweloper z New Jersey aresztowany w 2006 roku za oszustwa bankowe, udawał biznesmena, którego sekretarka szuka nerki dla swego wujka. Rolę sekretarki zagrała tajna agentka. "Muszę wyjaśnić pani jedną rzecz – powiedział jej Rosenbaum. – Kupno lub sprzedaż organów są nielegalne". Rosenbaum otrzymał później 10 tysięcy dolarów jako zapłatę za dostarczenie dawcy organu. Łączny koszt tej operacji miał wynieść 160 tysięcy dolarów.” – pisał The New York Times.

Rynek obrotu ludzkim narządami to dziś potężny biznes, który rozwijał się wraz z rewolucją w transplantologii, a popyt na kości, nerki, serca, skórę, ścięgna i inne części ciała pochodzące od zmarłych kilkakrotnie przewyższa podaż. W Stanach Zjednoczonych liderem, w tej dziedzinie jest firma RTI Biologics Inc, której siedziba mieści się na Florydzie. W ubiegłym roku jej obroty wyniosły 147 milionów dolarów. Szacuje się, że roczny obrót dotyczący wszystkich przeszczepów na świecie to grubo ponad sto miliardów dolarów. Jaki jest procentowy udział w tym interesie nielegalnie pozyskanych organów - tego nie sposób ustalić. Najwięcej przeszczepów wykonuje się w Stanach Zjednoczonych i krajach Europy Zachodniej, a „dawcy” pochodzą z całego świata, głownie z jego najbiedniejszych regionów, gdzie ofiarami nielegalnego pozyskiwania ludzkich organów często padają dzieci.

„Misjonarze katoliccy z Mozambiku alarmują, że znajdują masowe groby dzieci z pokrojonymi ciałami. Z prowadzonych przez nich sierocińców bandyci próbują regularnie uprowadzać sieroty. Na zakonnice z Nampuli, które odkryły proceder, napadła uzbrojona banda. Jedną z luterańskich zakonnic, Brazylijkę Doraci Edinger, zamordowano w lutym 2004 roku w jej mieszkaniu. Zakonnice boją się o życie. Wykryły, że napady urządza międzynarodowa mafia z kilku krajów: Mozambiku, RPA, Brazylii, Turcji i Portugalii. Narządy zabitych, a nawet żywe dzieci były wywożone samolotami do RPA i Turcji. Prokurator generalny Mozambiku dostał pełną dokumentację, łącznie ze zdjęciami masowych grobów i rozciętych ciał. Ale śledztwo szybko umorzono z powodu braku dowodów. Oficjalnie władze Mozambiku twierdzą, że w ich kraju nie ma problemu z czarnym rynkiem narządów.” (Przekrój, 2006r.)

W połowie lat 90. głośno było o ludzkich hienach plądrujących dziecięce groby w meksykańskich miastach Tijuana i Ciudad Juarez, przy granicy ze Stanami Zjednoczonymi. Niestety, w tym przypadku sprawców również nie dosięgła ręka sprawiedliwości. Jako „zagłębia ludzkich organów” wymienia się także Mołdawię, Indie, Filipiny…

Pieniądze potrafią człowiekowi przesłonić wszystko: prawo bliźniego do godności po śmierci, przysięgę Hipokratesa, zasady religijne. Pozostaje tylko pytanie o granice człowieczeństwa…

Źródła:
http://www.spiegel.de/international/europe/0,1518,645375,00.html

http://www.aftonbladet.se/kultur/article5652583.ab

http://wiadomosci.onet.pl/1569315,2679,1,kioskart.html

http://www.wici.info/News,Lowcy_wnetrznosci,7125.html

Grafika
Der Spiegel
więcej...
 
Copyright © 2014 Pejzaż Horyzontalny | Rzepka • All Rights Reserved.
Template Design by BTDesigner • Powered by Blogger
back to top