Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Kopacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Kopacz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 lipca 2015

Pogromca burz z Biedronki


Ewa Kopacz - niczym żubr z reklamy (Kolej Na Żubra) - poszła w Polskę. I co? Okazuje się, że mamy bardzo zaradną panią premier. Potrafi wsiąść do pociągu, przejechać kilka stacji, zamówić coś do jedzenia w „Warsie”, a być może jest nawet w stanie samodzielnie kupić bilet.
Kto wie, może niedługo wszyscy bossowie Platformy Obywatelskiej nabędą podobnych umiejętności? Mogą być im one przydatne, gdy stracą dostęp do służbowych limuzyn. Na razie szlak przeciera Ewa Kopacz, która wskazała swoim partyjnym kamratom także alternatywną dietę wobec ośmiorniczek, sushi, carpaccio i kawioru: - Trzeba przyznać, że w „Biedronce” warzywa są super – wypaliła w najlepszym czasie antenowym. I tak oto premier Polski została ambasadorem „Biedronki”.
Być może to pod jej wpływem część działaczy PO porzuciła knajpę „Sowa i Przyjaciele” dla „Biedronki” właśnie: - Jakbyśmy się czepiali tak tych ośmiorniczek, to jakbyśmy weszli to „Biedronki”, to naprawdę proszę mi wierzyć, że za 13 złotych, bo ostatnio sprawdzałem – wyznał Michał Jaros z wrocławskiej PO.
Można tanio? Można! Nie trzeba od razu wywalać na kolację z publicznej kasy 1352 złote – niczym Sikorski z Rostowskim. Wiele wskazuje na to, że portugalska sieć dyskontów może okazać się nową ścieżką kariery dla działaczy PO. Ponoć Stefan Niesiołowski złożył już swoje CV do działu marketingu i promocji a wraz z nim hasło promocyjne, które jesienią ma pojawić się na bilbordach: „Najlepszy szczaw i mirabelki tylko z Biedronki”.
Jednak nie samym szczawiem człowiek żyje. Czasami chciałoby się zjeść także kaszanki. Tak, jak pani premier, która podczas przedwyborczego błąkania się po kraju trafiła na Święto Zalewajki w Buczko koło Brzezin. A tam, jak nazwa imprezy wskazuje, główne danie menu, to kaszanka.
- Chciałam kaszankę, ale zabrakło  – wyznała Kopacz ze smutną miną, przeżuwając słodką bułkę wyciągniętą z torebki.
- Strażacy zgłodnieli, to ją wymietli! - krzyknął ktoś z tłumu. I ja się nie dziwię, od pięciu lat chłopaki podwyżki nie widzieli, to i wymietli. Niektórzy to może nawet nie pamiętają, jak słodka bułka smakuje. Ostatecznie, jeśli premier była bardzo głodna, to mogła sobie zamówić pizzę z dostawą przez BOR, jak jej kolega Radosław Sikorski.
Żeby nie było, że Ewa Kopacz zajmuje się tylko konsumpcją, warto zwrócić uwagę na jej ostatnią inicjatywę. Premier bowiem postanowiła zająć się nawałnicami, burzami i trąbami powietrznymi. Orzekła, że to z winy PiS i Jarosława Kaczyńskiego, nawiedzają nas te wszystkie nieszczęścia. I w trybie pilnym nakazała im (nawałnicom itp.) opuścić Polskę. Nakaz wchodzi w życie z chwilą ogłoszenia, a więc w tej właśnie chwili.
Leo

Tekst i dymek: sochaczewianin.pl


więcej...

wtorek, 31 marca 2015

Hipnoza narodowa

We Włoszech rozesłano list gończy za mężczyzną, który zahipnotyzował kasjerkę w supermarkecie i wyszedł z pieniędzmi, które mu bezwolnie wydała. 

Jak podają agencje prasowe: „podszedł do kasy i poprosił kasjerkę, by rozmieniła mu banknot 100 euro. I właśnie wtedy, gdy kobieta szykowała dla niego drobne, została zahipnotyzowana za pomocą odpowiednio wypowiadanych słów”. 
Jakie to były słowa nie wiem, mogę się jednak domyślać, jakim słownym przekazem można hipnotyzować kobiety. Nie tylko kasjerki w supermarketach oczarowuje się mówiąc piękne słówka, a potem niekiedy znika.

W Polsce takie zdarzenie są na porządku dziennym. Osławiony Jerzy Kalibabka (znany też jako serialowy Tulipan, opisany przeze mnie w nr 1/2013 Reportera), to nie jest odosobniony przypadek. 
Nie zawsze jednak poszkodowanymi są kobiety. Mój znajomy też (raz w miesiącu) ma problem z hipnozą: - Jak przynoszę wypłatę do domu, to żona chyba mnie hipnotyzuje – żali się kolegom - Na drugi dzień pozostaje mi w portfelu tylko drobna mennica. 

W ostatnich latach hipnozie skutecznie poddano znaczną część społeczeństwa. Jest to zapewne jeden z „cudów” obiecywanych swego czasu w kampanii wyborczej przez Donalda Tuska. Nie da się zaprzeczyć, że naród jest jako oczadziały.

Przypomnę, zatem tekst, którym Tusk zahipnotyzował naród: „Już wkrótce Polacy zaczną wracać z emigracji, bo praca tu będzie się opłacać. Będą nas leczyć dobrze zarabiający lekarze i pielęgniarki, dobrze zarabiający nauczyciele będą uczyć nasze dzieci, dobrze zarabiający policjanci będą dbać o nasze bezpieczeństwo. Przy polskich drogach wyrosną nowoczesne stadiony i pływalnie. Czy to możliwe? Udało się w Irlandii, dlaczego ma nie udać się w Polsce? Przecież Polacy to wielki i mądry naród. Polskę też stać na swój cud gospodarczy. Musimy tylko wygrać te wybory". 

Sprawdziło się tylko ostatnie zdanie. Oczarował naród mówiąc piękne słówka, i zniknął bez śladu, jak ów Włoch z supermarketu z pieniędzmi kasjerki.

Janusz Szostak

więcej...

środa, 8 października 2014

Ucieczka z dobrobytu

Bardzo się ucieszyłem słuchając expose pani premier, ponieważ dowiedziałem się, że było nieźle, jest dobrze, a będzie po prostu super. Okazuje się, że w ciągu 12 miesięcy dokonamy tego, czego przez ostatnie siedem lat dokonać nie mogliśmy. I fajnie.
Będzie więcej środków, na oświatę, na obronność, na infrastrukturę - ogólnie na wszystko. Bezrobocie ma spadać, PKB rosnąć, a przedsiębiorcom będzie się żyło jak w raju. Może nie podatkowym, ale jednak...
Dowiedziałem się też, że wielu dziedzinach zrobiliśmy tak ogromny postęp, że już więcej zrobić się nie da. Ponoć takim sztandarowym przykładem jest PKP. Tu troszeczkę się zdumiałem, bo przecież zbliża się zima, a większość z nas pamięta cyrk z rozkładem jazdy, zamarzniętymi zwrotnicami (sorry, taki mamy klimat) i tysiącami ludzi marznących na peronach. Na dokładkę pozbawionych jakichkolwiek informacji.
Ale za chwilę uświadomiłem sobie, że przecież mamy pendolino!
Dowiedziałem się też, że jesteśmy państwem prorodzinnym, a będziemy jeszcze bardziej. Będzie więcej przedszkoli, żłobków, monitoring w szkołach i co tam kto uważa.
To o co chodzi tym młodym, którzy gremialnie wyjeżdżają?
Tomasz Połeć



więcej...

niedziela, 5 października 2014

Cudów nie będzie

To mamy kolejny rząd fachowców. Człowiek bez znajomości języków obcych jako minister spraw zagranicznych, specjalista od handlu zagranicznego ministrem obrony, dziennikarz ministrem edukacji, pedagog ministrem sportu, lekarz ministrem pracy. Tylu ma dziś nasza władza sprawdzonych fachowców, z katechetką, jako ministrem spraw wewnętrznych na czele. 
Dziwna nominacja? Jak dla kogo. Dla policjantów pewnie mało zrozumiała. Chociaż ich już pewnie nic nie zdziwi. Zwłaszcza po rządach poprzedniego ministra, absolwenta filozofii i autora diagnozy stanu państwa polskiego („Ch.., dupa, kamieni kupa”).
Teraz miejsce wnuka autora Trylogii  - który poległ w nierównej walce z bandą kelnerów kierowaną przez właściciela składów węgla - zajęła autorka podręczników do katechezy i koleżanka pani premier.
Ewa Kopacz tłumaczy, że nie kierowała się względami osobistymi, lecz tzw. parytetami. Po prostu w rządzie miało być więcej kobiet. To dlaczego na szefową resortu spraw wewnętrznych nie wzięła Julii Pitery? W końcu ta ma talent śledczy i dorobek w tej dziedzinie. Wszak swego czasu wykryła śmierdzącego korupcją dorsza za 8,99 złotych. Jest w tym dobra!
Jednak nowa premier ma inne zdanie. To Teresa Piotrowska jest zdaniem Kopacz bardzo merytoryczną ministrą. Choć sama Piotrowska przyznaje otwarcie, że na służbach specjalnych i policji się nie zna. Wygląda zatem na to, że znaczenie słowa „merytoryczny" nabiera zupełnie nowego  znaczenia.
Bądźmy jednak poważni. Ministerstwo spraw wewnętrznych, to jeden z czterech najważniejszych resortów.  Jego szef – a obecnie szefowa - nadzoruje policję, straż graniczną, straż pożarną a przede wszystkim BOR i cywilne służby specjalne. Co Piotrowska wie o tajnych służbach i tzw. pionach zmilitaryzowanych?
Nie jestem w stanie wyobrazić sobie rozmowy tych dwóch pań – Ewy Kopacz i Teresy Piotrowskiej – o służbach inaczej, niż w konwencji kabaretu, wynikającej z ich ignorancji.
Czy może być gorzej?
Na pewno.
Janusz Szostak

Felieton pochodzi z najnowszego wydania magazynu REPORTER

więcej...

wtorek, 6 marca 2012

Sejmowy katalog kar

Pamiętam jak kiedyś podczas zwołanej przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego Rady Gabinetowej w sprawie służby zdrowia, ówczesna minister Ewa Kopacz zwracając się do głowy państwa nadużywała kolokwializmów w stylu: „Możemy sobie tutaj gadać..” itp.  Po  jednym z takich wystąpień Lech Kaczyński zwrócił się do pani minister, by zechciała mieć na względzie urząd prezydenta oraz premiera i  zaczęła posługiwać się nieco innym językiem.

Być może tamta reprymenda śp. prezydenta czegoś obecną marszałek sejmu nauczyła. Być może, choć  osobiście nie jestem o tym przekonany…

Po piątkowej debacie i przegranym przez PO głosowaniu nad  projektem ustawy w sprawie Lotosu, marszałek Kopacz  doszła do wniosku, że obecny katalog kar dla posłów jest „dość ubogi” w związku z tym  należy zmienić regulamin sejmu. Jej zdaniem posłowie,  którzy używają nieparlamentarnego języka powinni ponosić za to większą odpowiedzialność, w tym również finansową.

Wychodząc  naprzeciw zamiarom pani marszałek mam następujące propozycje do wspomnianego katalogu kar *:

- Za zapytanie o przynależność do partii rosyjskiej – obcięcie miesięcznej diety poselskiej
- Za nazwanie kogoś „Murzynkiem”– przymusowa miesięczna dieta odchudzająca
- Za  nazwanie kogoś „urzędasem” – 1000 PLN grzywny
- Za drwiny z „partnerskiego traktowania zwierząt” -  obcięcie grzywki (jeśli ktoś ma)
- Za oklaski i okrzyki „Precz z komuną!” – milicyjna ścieżka zdrowia
- Za zwrot: „Ma pan rację” – przepadek mienia w całości


To wszystko są przykłady wybitnie nieparlamentarnego zachowania się posłów. Parlamentarzyści, którzy dopuścili się tych niegodnych czynów dodatkowo powinni uczyć się kultury języka od swoich  bardziej doświadczonych kolegów, takich jak choćby Stefan Niesiołowski.

Chamstwu w sejmie należy się przeciwstawiać siłom i karom finansowom!

PS. *) Katalog kar podlega stosowaniu w przypadku przegrania sejmowego głosowania przez Platformę Obywatelską.

Fot. screenshot
więcej...
 
Copyright © 2014 Pejzaż Horyzontalny | Rzepka • All Rights Reserved.
Template Design by BTDesigner • Powered by Blogger
back to top