Gorąco polecam rozmowę Krzysztofa Świątka z Markiem Nowakowskim w najnowszym numerze „Tygodnika Solidarność”, w której pisarz dzieli się swoimi spostrzeżeniami m.in. na temat Euro 2012 i mówi w jaki sposób rządzący wykorzystali ten turniej do celów propagandowych:
Zdaniem pisarza pomiędzy trudami codzienności, z którymi muszą zmagać się zwykli ludzie, a pompatycznym otwarciem piłkarskiego turnieju istnieje ogromna przepaść. Tymczasem na czas "igrzysk" usiłowano nam zamknąć usta w kwestii niedostatków i krzywd, choćby podwykonawców dróg, bo odbywała się największa impreza od lat i trzeba się było pokazać z jak najlepszej strony.
Całość TU
fot. screenshot
więcej...
„Zderzają się dwie rzeczywistości – realna i bajkowa. Nakryto Polskę kolorowym, cyrkowym chapiteau. Na mnie kołowrót bajecznego wirtualu działa odpychająco, choć wiem, że dla wielu rozpoczęło się święto zagłuszające wszystko. Budzi się narodowe ambicje Polaków wywoływane przez piłkę nożną, sport, w którym od lat nie odnosimy sukcesów. Zastosowano znów starą, rzymską zasadę: Chleba i igrzysk. Tylko w starożytnym Rzymie, za imperatorów, dawano chleb, a tu brakuje tej symetrii. Wirtual narzuca wesoły ogląd świata, wszyscy mają pląsać jak kukiełki pociągane za sznurki.” – uważa Marek Nowakowski.
Zdaniem pisarza pomiędzy trudami codzienności, z którymi muszą zmagać się zwykli ludzie, a pompatycznym otwarciem piłkarskiego turnieju istnieje ogromna przepaść. Tymczasem na czas "igrzysk" usiłowano nam zamknąć usta w kwestii niedostatków i krzywd, choćby podwykonawców dróg, bo odbywała się największa impreza od lat i trzeba się było pokazać z jak najlepszej strony.
"– Tylko w tym czasie firmy podwykonawców mogą zbankrutować.
– Jak za PRL-u pospiesznie kończono prace na budowach, a po imprezie i tak konieczne będą poprawki. Można przywołać analogię z motywem wsi potiomkinowskiej. Katarzyna Wielka płynęła Dnieprem i podziwiała wsie-atrapy wybudowane wzdłuż rzeki – radosne, bogate, zamożne. To taki rodzaj triku. Po staremu ludzi się mami.
– Ma Pan wrażenie, że to wielka akademia jak za PRL-u?
– Tak, a to przecież zwykła sportowa impreza. Nie mam nic przeciwko piłce nożnej, ale robić z tego wydarzenie numer jeden? Władza obłudnie, po faryzejsku chce to wykorzystać. Zawieśmy wszystko na kołku, bo Euro nas nobilituje w oczach Europy i świata. Boję się, że część ludzi ogłupiałych wskakuje na ten niewidzialny, czarodziejski dywan, na którym unosimy się w tych dniach. Słabym umysłom trudno rozeznać rzeczywistość. Wielu dalej ma ciężko, ale ulega zaczadzeniu tą propagandą. Zostaje potem jakieś kalectwo umysłowe.
– Wielu wirtual wchłonął – spędzają godziny na portalach, Facebooku, prowadzą blogi.
– Mniej odporni i niezależni, pozbawieni własnych narzędzi intelektualnego, wyobraźniowego zaspokajania swoich potrzeb, żyją jak niewolnicy. Jest Wielki Brat, który jak u Orwella, z ekranu i innych ekraników internetowych pożera ludzi mentalnie."
Całość TU
fot. screenshot






