Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ratuj Maluchy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ratuj Maluchy. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 listopada 2013

Systemowy demontaż

Nie pojmuję, jak w demokratycznym państwie milionowi obywateli odmawia się prawa do wypowiedzenia swoich racji. To stało się w piątek podczas głosowania nad referendum w sprawie przymusowego wysłania 6-latków do szkoły. Politycy chyba kompletnie oderwali się od rzeczywistości, skoro powtarzają, że szkoły są przygotowane na maluchy!

Prawda zaś jest taka (kto ma małe dzieci ten wie), że obecnie program nauczania jest tak skonstruowany, że bez wytężonej pracy w domu z rodzicami, dziecko nie jest w stanie go opanować. Tymczasem w około 70 proc. przypadków rodzice nie są w stanie pomóc swoim pociechom, ponieważ gros czasu spędzają na poszukiwaniu pracy, albo dodatkowych zajęć, żeby związać koniec z końcem. Jak w tej sytuacji pomóc w nauce dzieciom? W szkołach zaś brakuje odpowiednich mebli, łazienek, świetlic. Pomijam już fakt, że nikt nie panuje nad podręcznikami i dzieci codziennie noszą kilkanaście kilogramów na plecach. I w taki to system edukacji trafią 6-latki.

Podsumowując - już żaden system w Polsce nie działa.

Tomasz Połeć



Tryptyk edukacyjny: Rzepka



więcej...

czwartek, 14 marca 2013

Sześciolatek, czyli jeden z aspektów współczesnego świata

Uprzedzam, że poniższy cytat nie jest fragmentem wypracowania z zeszytu Pana Sułka. Są to słowa Henryka Wujca, prezydenckiego doradcy do spraw społecznych. Te odkrywcze myśli powstały w wyniku prowadzonych przez niego obserwacji chłopców i dziewczynek. Następnie zostały  utrwalone na filmie i wykorzystane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej  przy wprowadzaniu programu „6-latek”. Henryk Wujec - wygląda, że na trzeźwo - argumentuje, dlaczego rodzice powinni posyłać  swoje pociechy do szkół o rok wcześniej. Jeden z tych mini wykładów nosi intrygujący tytuł: O dzieciach, różnicy płci i szkole.

Mnie się wydaje, że dziewczynki są bardziej samodzielne niż chłopcy. Nie wiem, dlaczego tak jest. Tak przynajmniej z mojej obserwacji wynika. Może tak w domu też są jakoś bardziej przez mamę,  że mama się bardziej zajmuje tą córeczką,  że taka bardziej odpowiedzialna trochę jest niż chłopak. To nie mogę powiedzieć, to jest obserwacja. Ale myślę, że tak jakby troszeńkę więcej mają samodzielności. No i ja myślę tak, że zasadniczych różnic,  to nie ma.  Dlatego, że to trochę zależy od tego,  w jakiej gromadzie się chowa. A to też jeden z aspektów tego współczesnego naszego świata, że dziecko właściwie chowa się w domu. Ogląda telewizję, gra w gry, mało chodzi na podwórko. Mało spotyka się z innymi dziećmi. Nie uczy się życia społecznego, życia w gromadzie. Życie w gromadzie bardzo wiele uczy, bo uczy tego, że nie ja jestem najważniejszy, że musisz się z innymi liczyć. Że jeżeli chce coś osiągnąć, to muszę uczyć się pewnej współpracy, koalicyjności. To nawet takie małe dziecko bardzo szybko wyczuje, że musi mieć swoich sojuszników żeby coś przeprowadzić. Przekonywania i tak dalej. Jeżeli pójdzie na takie grupy, to wtedy okay. To wtedy i ta dziewczynka i ten chłopak się tam jakoś rozplanują, znajdą swoje nisze, znajdą swoje miejsca. Gorzej jeśli to się wszystko odbywa tylko w domu, bo rodzice nie mają aż tle czasu żeby dziećmi zajmować się. Ono jest takie samotne i zostaje mu telewizja i te gry. I uważam, że tu jest jakieś poważne skrzywienie. I dlatego wczesne pójście jest pewnym remedium na to. Pewną receptą dlatego, że jak  się pójdzie wcześniej do przedszkola to już ma możliwość współpracy z innymi, jakiegoś życia społecznego. Jak się pójdzie wcześniej do szkoły, to ma obowiązki, pewną odpowiedzialność i dziecko kocha to, w tym sensie, że jest dumne, że coś osiągnęło, że ma jakieś tam stopnie i tak dalej. Uważam, że to są takie rzeczy, które w tym okresie, jak się ich nie zrobi,  no to potem dziecko będzie o ten rok,  czy ileś zapóźnione w rozwoju.  Myślę, że to tak równorzędnie jest u dziewczynek i u chłopaków. Ale oczywiście troszkę mam poczucie, że chłopcy są jakby mnie odważni, mniej tacy przedsiębiorczy. No może to się potem wyrówna jakoś w późniejszym wieku.

 Po niedawnym ujawnieniu przez gazety, że doradcy prezydenta otrzymali za zeszły rok niezwykle wysokie nagrody pieniężne, padł w ich obronie argument, iż te nagrody są za ciężką pracę. Być może coś w tym jest  i niektórzy urzędnicy pracują ponad swoje siły. Powinni zatem udać się na odpoczynek. Natychmiast.





***



A teraz jeden z  konkretnych przykładów prosto z życia, mówiący o tym, iż nie warto w Polsce posyłać swojego dziecka wcześniej do szkoły. List  rodziców, którzy powrócili z emigracji i uwierzyli w reformę:

„Jestem jednym z rodziców, którzy wysłali 6-latka do szkoły - długo by mówić o przyczynach - generalnie po kilku latach pobytu za granicą uwierzyliśmy, że szkoła oraz program został przystosowany dla 6-latkow. Teraz wiemy, że jest to absolutnie nieprawda.” – ciąg dalszy.

I  rzeczowe argumenty – TU

A TU link do edukacyjnego referendum.
więcej...
 
Copyright © 2014 Pejzaż Horyzontalny | Rzepka • All Rights Reserved.
Template Design by BTDesigner • Powered by Blogger
back to top