Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tusk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tusk. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 sierpnia 2014

Powtórka z Arabskiego

A już co niektórzy wiedli sobie życie jak w Madrycie, aż tu niespodziewanie sąd nakazał prokuratorom wznowić śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy organizacji lotów do Smoleńska w 2010 roku. Może jest to mały kroczek ku prawdzie i sprawiedliwości? 

A tymczasem niech nie zaznają spokoju ci, którzy spiskowali z obcym mocarstwem przeciwko prezydentowi mojego kraju...




więcej...

środa, 17 lipca 2013

Humanitaryzm parlamentarny

Czy Polska jest jeszcze państwem? Proszę się nie dziwić temu pytaniu, ponieważ pojawiają się poważne wątpliwości, czy nasze państwo stanowi jeszcze całość. Dlaczego? Z bardzo prostego powodu. Pan prezydent jedzie na Ukrainę, by wziąć udział w uroczystościach rocznicowych zbrodni wołyńskiej. No właśnie! Jakiej zbrodni? Przecież parlament nie uznał rzezi na Wołyniu za ludobójstwo, tak naprawdę dla parlamentu jest to więc zaledwie jakieś tam wydarzenie wojenne. No to po co prezydent tam jedzie?

A premier? A premier woli zajmować się ubojem rytualnym, choć i na tym polu kompletnie się gubi, ponieważ nawet jego partia nie jest w stanie konkretnie powiedzieć czy jest za, czy przeciw. Zresztą inne partie też się jakoś nie mogą odnaleźć w tej dziedzinie. Nawet Ruch Palikota, który przecież sprzyja wszelkim dziwactwom, tym razem zagłosował przeciwko prawom mniejszości. Dlaczego muzułmanie czy starozakonni nie mogą zabijać zwierząt według swoich zasad? Nie rozumiem. A palikotowcy wiedzą!

Z pewnością bardziej humanitarnie jest walić krowę w łeb pneumatycznym młotem, i dopiero potem ją zarzynać. A że czasem się nie trafi... To się poprawi i już będzie humanitarnie!

Tomasz Połeć

fot. screenshot/YT


więcej...

poniedziałek, 1 lipca 2013

Jedzą, piją, lulki palą

Amerykański magnat finansowy Robert Kraft twierdzi, że Władimir Putin ukradł mu złoty sygnet Super Bowl, co miało mieć rzekomo miejsce w 2005 roku. Miliarder milczał tak długo na prośbę Białego Domu, która ponoć już przestała obowiązywać.
Kraft - właściciel drużyny futbolowej New England Patriots - przekonuje, że w czasie spotkania z Władimirem Putinem w Petersburgu, pokazał  prezydentowi Rosji sygnet ligi Super Bowl - zdobiony 124 diamentami. Putin pierścień obejrzał i powiedział: „Za coś takiego mógłbym zabić”. Po czym schował go do kieszeni i odszedł, otoczony ochroniarzami z KGB.
Kraft, zamiast narzekać, powinien się cieszyć, że żyje. Gdyż ze słów Putina jasno wynika, że  nie cofnąłby się przed niczym, aby zdobyć to świecidełko. Dobrze zatem, że biznesmen oddał swoje precjoza po dobroci.
Prominenci ze Wschodu mają chyba takie odruchy nie od dziś?  Podczas IX Zjazdu PZPR delegatka z Krakowa zbierała na jakimś albumie autografy obecnych tam dygnitarzy i podeszła do Michaiła Susłowa - sekretarza KPZR, który z ramienia bratniej partii czuwał nad  przebiegiem zjazdu. Ten wziął album, zamknął, powiedział „spasibo" i odmaszerował.
Przypomina mi się też anegdota sprzed ponad pół wieku. W czasie spotkania na szczycie, pod koniec lat 50. XX wieku,  prezydent USA Dwight Eisenhower częstował papierosami z papierośnicy, na której wygrawerowany był napis: „Prezydentowi - Wyborcy". Następnie brytyjski premier Anthony Eden wyjął papierośnicę z dedykacją „Premierowi - Królowa". Na koniec Nikita Chruszczow pochwalił się papierośnicą najpiękniejszą, szczerozłotą, wysadzaną brylantami i Bóg wie czym jeszcze. Z dedykacją: „Radziwiłłowi - Potocki".
We krwi to mają, czy jak? Dlatego trudno dziwić się Putinowi, że schował do kieszeni sygnet wart jakieś 200 tysięcy USD.
Swoją drogą ciekawe, jakby przebiegłoby spotkanie Putina z ministrem Nowakiem i jego (?) zegarkami. W takich kontaktach spokojny może być tylko Donald Tusk z małżonką, bo jak się okazuje, nie mają nic własnego. A nawet, jak im coś zginie, w niejasnych okolicznościach, to  partia i tak odkupi nowe.
Gdyż Platforma Obywatelska ma gest.  W ciągu dwóch lat wydała ponad ćwierć miliona złotych m.in. na markowe garnitury, wino i cygara. Politycy partii rządzącej przelali też sporą sumę na konto klubu, w którym prężyły się panienki topless, a sushi można było zjeść wprost z ciała dziewczyny. Jak się okazuje,  rodzina premiera tankuje paliwo za partyjne pieniądze. Z partyjnych funduszy kreacje kupowała sobie żona premiera. I nie były to sukienki z „sieciówek”, lecz  zamawiane u najdroższych projektantek. Powinien być na nich nadruk „Premierowej - Naród”.
Usprawiedliwiać takie praktyki usiłował Robert Biedroń z Ruchu Palikota, partii, która na trunki wydała 30 tysięcy złotych: - Dobre wino jest lepsze od miliarda ulotek. – stwierdził bez ogródek. Z czym i ja się zgadzam. Ale, ja za swoje wino płacę osobiście. Zaś niektórzy posłowie chcą pić na tzw. „krzywy ryj”, czyli na koszt społeczeństwa.
I nie są to wyjątki. SLD z kolei  „zostawił" 130 tysięcy złotych w SPA w Karwii.
- Bo przecież, gdzieś się spotykać trzeba – wypalił naburmuszony Grzegorz  Napieralski. Jasne, mogli przecież umówić się w jakiejś agencji towarzyskiej w Kostrzyniu nad Odrą. I tłumaczyć to pochyleniem się nad problemami bezrobotnych kobiet, kierowanych tam do pracy przez miejscowy pośredniak.
Chciałoby się zawołać: „Jedzą, piją, lulki palą, mało karczmy nie rozwalą ...”.
Przy okazji tej afery Donald Tusk stwierdził, że jest mu przykro z powodu „nierozsądnego" wydawania partyjnych pieniędzy. I zapowiedział za karę likwidację finansowania partii z pieniędzy podatników.
Wygląda to tak, że za winy Tuska, jego rodziny oraz kolegów, mają ponieść karę wszyscy politycy. Taka zbiorowa odpowiedzialność.
A może należałoby w końcu nazywać rzeczy po imieniu i po prostu egzekwować prawo?
Jeśli ktoś (a wiadomo kto) przywłaszczył partyjne (czyli społeczne) pieniądze na cele prywatne, to powinien za to opowiedzieć przed sądem i ponieść stosowne konsekwencje. I nieważne, jakie w danym momencie piastuje stanowisko. Inaczej staje się podobny do Chruszczowa czy Susłowa.
Są na szczęście państwa, gdzie prawo jest egzekwowane bez względu na pozycję w hierarchii społecznej. Niedawno włoski sąd skazał byłego premiera Włoch Silvio Berlusconiego na siedem lat więzienia, oraz dożywotni zakaz sprawowania urzędów, za korzystanie z prostytucji nieletnich i nadużycie władzy.
W Polsce czy w Rosji nie byłoby to możliwe.

Janusz Szostak

Tekst ukaże się w najnowszym wydaniu Magazynu Kryminalnego REPORTER - w sprzedaży od 3 lipca.
więcej...

sobota, 2 marca 2013

Janusz Szostak: A kto nie wypije, ten przeżyje!

Alkohol i występek często chodzą w parze. Ktoś kiedyś powiedział nawet, że wszyscy pijacy to złodzieje. Ja tak daleko bym się nie posunął w ocenach. Ale wiadomo, że człowiek wypity bardziej jest awanturny i ogólnie nieprzewidywalny.

 W Rosji za kołnierz nigdy się nie wylewało. Bezpiecznie też tam nie było i nie jest.Tempo spożycia gorzały jest tam zawrotne, niczym inflacja w czasach reformy Balcerowicza.

Jak obliczyli naukowcy, jeśli spożycie wódki w Rosji utrzyma się na obecnym poziomie, to w 2050 roku w kontynentalnej części Rosji nie pozostanie przy życiu żaden Rosjanin.

Prawdopodobnie z tego powodu Władimir Putin, który zamierza rządzić Rosją do 2100 roku, podjął się – skazanej z góry na niepowodzenie – walki z alkoholizmem wśród swoich rodaków. W sumie dziwię się nieco jego determinacji, bo łatwiej być prezydentem bezludnego kraju. I wybory prościej jest ustawić w pojedynkę.

Jednak Putin się uparł i prowadzi anytwódczaną krucjatę. Wiadomo, że sam wódki unika. Co wśród rosyjskich i radzieckich przywódców można uznać za dewiację. Jest wyjątkiem, który potwierdza regułę.Uprawia sport, ma czarny pas w judo, nurkuje, fruwa z żurawiami. Rzadko można go zobaczyć z kieliszkiem w ręku. W przypadku np. Jelcyna było odwrotnie.

W ramach tej rewolucji obyczajowej w Głazowie, na Uralu, obalono pomnik. I nie był to monument Stalina, Dzierżyńskiego lub Lenina, lecz trzymetrowy pomnik butelki wódki. Stało się to na dodatek w miejscu, gdzie funkcjonuje i to nieźle fabryka likierów.

Wódka jest przekleństwem, ale i błogosławieństwem Rosji. Z wódką jeszcze nikt tu nie wygrał.

Byli jednak tacy co próbowali.W czasie tak zwanej „pierestrojka” – w 1989 roku – obserwowałem w Moskwie, jak Michaił Gorbaczow usiłuje oduczyć rodaków picia gorzałki. Najbardziej widocznym i odczuwalnym dla moskwiczan przejawem tej akcji było ograniczenie ilości sklepów z alkoholem - z kilku tysięcy do kilku. Gdyż Gorbaczow wymyślił sobie, że na początek przemian odzwyczai Rosjan od wódki. I jak otrzeźwieją - po latach chlania - to przekona ich do bardziej złożonych reform. To się jednak nie miało prawa udać i w efekcie Gorbaczow musiała oddać władzę, a wódka wróciła do sklepów. Jedną z głównych przyczyn, dla których Michaił Gorbaczow jest obecnie w Rosji wyjątkowo nielubiany, jest właśnie jego nieudana walka z alkoholizmem.

Putinowi też, ta przymiarka do prohibicji, punktów nie doda. Bo Rosja, po prostu nie chce wytrzeźwieć.

Nasi rządzący zdecydowanie bardziej wczuwają się w nastroje społeczne. Co niekiedy kończy się niedyspozycją lędźwi lub chorobą filipińską. Ale nikt nie zamierza iść tą drogą, którą wytacza Putin.

Wprost przeciwnie, w ubiegłym roku Kancelaria Premiera wydała na alkohol rekordową sumę 75 tysięcy złotych.Od razu widać, że w tym miejscu nikt pomników obalać nie będzie, co najwyżej flaszkę.

Jednak nasi przywódcy (cóż za adekwatne słowo) nie ograniczają się jedyne do konsumpcji. Wbrew Putinowi niosą kieliszek alkoholowej oświaty między inne narody. Swego czasu minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski włączył „Żubrówkę” do obowiązkowego zestawu prezentów wręczanych podczas spotkań dyplomatycznych.

To mi nieco tłumaczy, dlaczego prezydent Rosji unika wizyt w Polsce.

Przy okazji przypomniał mi się stary dowcip.

Nauczyciel chemii do Jasia: - Co możesz powiedzieć o alkoholach?

-Same dobre rzeczy!-odpowiada Jasio.

Ale to był głupi Jasio, bo mądry by wiedział, że wódka szkodzi.

O czym już w 2050 roku przekonają się Rosjanie.

Janusz Szostak

Polecam nowy magazyn ogólnopolski REPORTER -www.e-reporter.pl
więcej...

czwartek, 8 listopada 2012

Tuskowe lepieje*



Lepiej* - drobna forma literacka na granicy zabawy towarzyskiej, dwulinijkowy wierszyk, w którym pierwszy wers zaczyna się od słowa "lepiej", a drugi od "niźli" ("niż" itp.) - źródło SJP

Linki
Bezrobocie rośnie, już niedługo 13 proc.
Tusk mówił, że lepiej być spawaczem niż politologiem
więcej...

poniedziałek, 27 lutego 2012

Tysiąc pincet, sto, dziewincet dni

Popatrz na wspaniałe autostrady
Na drogi, na których nie znajdziesz wybojów.
itd...
 


Wykorzystałem fotomontaż: ML FOTO-JOKES GALLERY
więcej...

środa, 11 sierpnia 2010

Stój, elemencie aspołeczny!

Niełatwo ostatnio znosić rzeczywistość, a jeszcze trudniej patrzeć na nią satyrycznym okiem. Niemniej wpadł mi do głowy pomysł, by "wziąć na warsztat" przemówienia Bronisława Komorowskiego. W roli tłumacza wystąpił Donald Tusk. Zapraszam do obejrzenia filmu.


więcej...

wtorek, 22 kwietnia 2008

Ballada o dzielnym Donaldzie

(hs)
Nad Kaszubami mgła rzednieje
W chłopskiej zagrodzie pieje kur.
A czterej młodzi przyjaciele
Gdzieś w knajpie wiodą cichy spór.

Rzekł pierwszy: "Patrzcie, świta dzionek,
Już wkrótce zabrzmi ptaków głos.
A tam w stolicy dzielny Donek
Nad Polską czuwa, pełen trosk".

A drugi na to: "Cud za cudem
Stanowi dzisiaj naszą broń.
Podobno Donald z wielkim trudem
Do cudów tych przykłada dłoń".

"Dojrzewa zboże..." - w szczerej trosce
Cichutko westchnął trzeci z nich.
"Na pewno w mej rodzinnej wiosce
Nasz premier Tusk dogląda żniw".

Słońce usiadło na stodole
I rozświetliło widok pól.
Z okrzykiem: "Naprzód! Na bejsbole!"
Do boju szedł lemingów pułk.

Wtem czwarty druh, co z bólu konał
Bo zdążył w bitwie stracić ząb,
Zawołał: "Patrzcie, z nami Donald.
Na samym przedzie - oto On".
________________________________________________________
Parafraza wiersza Lwa Oszanina "Ballada o marszałku Stalinie".

 
więcej...

poniedziałek, 21 kwietnia 2008

Autobiografia 2008

(hs)
-Waldi, Waldi! A piosenkę taką znasz...?
...Stu różnych ról
czym ugasić mój ból
nauczyło mnie życie jak nikt.
W wyrku na wznak
przechlapałem swój czas,
najlepszy czas.
Raz pewien pan
mówi: na taśmie mam
takie rzeczy, że będzie ci wstyd.
Od tego dnia
rozumiałem, że ja
nie znaczę nic.
W nosie was mam!
Pokochałem się sam
oto wyśnił się wielki mój sen.
W tysięczny tłum
spadła bomba i bum
zgładziła mnie...

-Donek, Donek! Ale opuściłeś takie coś:
...Ojciec Bóg wie gdzie
stracił nogę, albo dwie,
mi paznokieć z palca zszedł.
Z cepa został wiór
wymacałem osiem kur
i poznałem co to seks...

...czy jakoś tak...

_______________________________________________________
Fotomontaż: ML PHOTO-JOKES GALLERY
więcej...

środa, 26 marca 2008

Tusk Air

(hs)Czym premier Donald Tusk poleci w kolejną zagraniczną podróż - zamartwiają się niemal wszystkie media. Rządowe samoloty Tu-154 stoją zepsute. Agnieszka Liszka, rzecznik rządu informuje, że rejsowym premier raczej tym razem nie poleci, bowiem ma wyjątkowo napięty plan. Zastrzega jednak, że żadne decyzje w tej kwestii jeszcze nie zapadły, rozważane są różne warianty.






***
Zbędne są aeroplany
żeby wzbić się nad barany
A jednak...
Prędzej wejdą tu Rosjanie
Bolek Bierut z grobu wstanie
Prędzej nas zaleje stonka
niźli orła zrobią z Donka

Zdjęcia: Krzysztof Miller/AG oraz ławka.pl
więcej...

wtorek, 5 lutego 2008

Jedyny skutek "białego szczytu"

(hs)Szykują się zmiany w rządzie, ale dopiero w sierpniu – donosi dziennik.pl powołując się na rozmowę z Donaldem Tuskiem w najnowszym wydaniu „Polityki”. No cóż, premier jest wielkim optymistą zakładając, że do tego czasu jego gabinet będzie jeszcze istniał. Tak więc Tusk dokonał już wstępnej oceny pracy ministrów, ale żadnych nazwisk nie podał. Mówi się jednak, że jedną z osób, która może stracić ministerialny stołek jest szefowa resortu zdrowia, Ewa Kopacz, bo – jak napisano - nie potrafi przekonać lekarzy do swoich pomysłów. Jaki wpływ na ocenę Kopacz miał przebieg rady gabinetowej u prezydenta oraz tzw. biały szczyt – nie wiadomo. Wiadomo jednak jak „biały szczyt” wpłynął na osobę samego premiera. Ilustruje to obrazek poniżej:


W środę w Sejmie debata na temat stanu służby zdrowia. Zobaczymy...
_________________________________________________________
Zdjęcie: Piotr Kowalczyk
więcej...

poniedziałek, 4 lutego 2008

Premier na deskach

(hs)W czasie, kiedy znani politycy i dziennikarze bawili się na scenie krakowskiego teatru "Groteska" biorąc udział w przedstawieniu "Reality Shopka Szoł", premier Donald Tusk prezentował swoje nieprzeciętne zdolności aktorskie w innym wydarzeniu kulturalnym. Oto podpatrzony fragment tego widowiska.


"WESELE" WEDŁUG DONALDA




___________________________________________________________
Zdjęcie:PAP
więcej...

wtorek, 29 stycznia 2008

Wróżba

(hs)
- Celnicy, górnicy, służba zdrowia...Mam dość! Ja już nie chcę być premierem...

- Już wiem! To wszystko przez tę Cygankę, którą kiedyś spotkałem. To ona wywróżyła mi, że zajdę wysoko...


- A odcep sie synku! O cyscenie kominów mi wtedy chodziło...


-----------------------------------------------------------------------------------
Zdjęcia: PAP/Bartłomiej Zborowski/Internet
więcej...

poniedziałek, 17 grudnia 2007

Mędrzec Europy

(hs)
Cytowane poniżej zdania pochodzą z autentycznych wypowiedzi polskiego kandydata do dziewięcioosobowej Rady Mędrców Unii Europejskiej. Ale, ale… Nie wiedzieć czemu pewien niespokojny chochlik zestawił te pojedyncze „złote myśli” w jednolity tekst. Być może dopatrzył się w nich jakichś nowych wartości? Rezultat oceńcie Państwo sami:

Plusy Unii Europejskiej mają swoje plusy i minusy. Są plusy dodatnie i plusy ujemne. Jak geje i ludzie ich pokroju chcą sobie paradować, to niech sobie wybudują nową Warszawę. Te wybudowali ludzie biali i mają do niej prawo. Kto to słyszał, żeby takie żarty wyprawiać. Gdybym był w Polsce, wziąłbym pasa i sprał im tyłki. A jak się nie wie, co się buduje, to nawet szałasu nie można rozbierać, bo deszcz na głowę będzie padał.
Zawsze czułem szacunek dla Krakowa. Uważam go bardziej za stolicę Polski niż Warszawę. Moim zdaniem, powinno przenieść się stolicę do Krakowa. Za sto lat w każdym mieście będzie mój pomnik.

Gdyby w jeziorze były ryby, wędkowanie nie miałoby sensu. Mówię Panu święte słowa, a Pan moja krowa. To pan w niedzielę wszedł tu jak do obory, i ani be, ani me, ani kukuryku. Zając rżnie przez granicę.
W każdym społeczeństwie potrzebne są dwie nogi. Powinna być lewa noga i prawa noga. A ja będę pośrodku. Ja panu mogę nogę podać. Dokonałem zwrotu o 360 stopni. Nie można mieć pretensji do Słońca, że kręci się wokół Ziemi.

Miała być demokracja, a tu każdy wygaduje co chce! Jak Pan w ogóle śmie mnie atakować? Atakowanie mnie, myślenie źle o mnie jest zbrodnią! Chamowi odpowiadam po chamsku i guzik mnie to obchodzi, co o tym sądzicie. Odpowiem wymijająco wprost. I tak, i nie. Jestem za, a nawet przeciw. Dobrze się stało, że źle się stało. Tonący brzytwy chwyta się byle czego. To są ostatnie godziny naszych pięciu minut. Widzę to jasno na białym.



Europa powinna być dumna z takiego myśliciela.
Dobranoc Państwu!

Zdjęcie: Krzysztof Mystkowski / KFP
więcej...

piątek, 14 grudnia 2007

Prośba do cudotwórcy

(hs)
- Litości! Nie czyń już więcej cudów panie, bo kraj do ruiny doprowadzisz!


__________________

Zdjęcie: PAP/Adam Kardasz
więcej...

poniedziałek, 10 grudnia 2007

Rady Millera, czyli masowanie nosa

(hs)
P I N O K I O
(wersja dla niepoprawnych)
- Powiedz mi Leszek, co ty robiłeś ze swoim nosem, jak ci się tak wydłużał, z powodu tych kłamstw, które wtedy głosiłeś?


-Najpierw próbowałem go lizać, lecz język nie sięgał...



- Potem usiłowałem moczyć nos w dwójniaku, ale nie mieścił się do kieliszka



- Aż w końcu poleciłem Józkowi i Jurkowi, by zastosowali mi masaż nosa



- Sławku, Zbyszku! Pora na masaż!



Yarrok - serdeczne dzięki za pomoc techniczną!


Wykorzystałem zdjęcia: AG/ PAP/ oraz z dziennik.pl
więcej...
 
Copyright © 2014 Pejzaż Horyzontalny | Rzepka • All Rights Reserved.
Template Design by BTDesigner • Powered by Blogger
back to top