Pokazywanie postów oznaczonych etykietą afera taśmowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą afera taśmowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 czerwca 2015

Trwoga, nachodzi Stonoga!

Ale wkoło jest wesoło! Nie minął tydzień a Pawłowi Kukizowi  przybył kolejny „antysystemowy" konkurent. Dla mnie jednak Zbigniew Stonoga (bo o nim mowa), to jedynie alter ego Ryszarda Petru, którym zajmowałem się przed tygodniem.  Gdy nie wypalił plan z „wkurzonym” bankierem, to sięgnięto po  „kontrowersyjnego przedsiębiorcę”.
Zbigniew Stonoga, nie kryje politycznych ambicji i chce je realizować jako lider tworu Stonoga Partia Polska. Skromny, jak widać  nie jest. Podobnie, jak w przypadku Palikota, w nazwie partii musi być nazwisko wodza. Na tym podobieństwa się nie kończą, choć skończy Stonoga  podobnie, jak Palikot. Stonodze –  tak jak Palikotowi – doradza  Piotr Tymochowicz, który ostatnio miał pracować także dla Bronisława Komorowskiego. Stonoga i Tymochowicz znają się od lat, jeszcze z czasów gdy Stonoga był asystentem Wandy Łyżwińskiej oraz doradcą Danuty Hojarskiej - posłanek Samoobrony. Potem trafił do aresztu w związku ze śledztwem przeciwko grupom przestępczym. Był także podejrzany o pedofilię. Z tych zarzutów został jednak oczyszczony. Był również wykorzystywany przez służby specjalne, m.in. w celu wręczenia kontrolowanej łapówki prokuratorowi.
Kilka dni temu na swoim profilu  na Facebooku Stonoga opublikowano zdjęcia kilkunastu tomów akt śledztwa w sprawie tzw. afery podsłuchowej. Przy okazji w świat poszły dane funkcjonariuszy ABW i CBA oraz świadków. Oczywiście, ciała dała przede wszystkim prokuratura, ale niech nikt nie mówi o tu wolności słowa, gdyż ujawnienie danych personalnych nie ma z nią nic wspólnego, a jest groźne dla wielu osób. Jeśli ktoś nie widzi w tym problemu, to niech na Facebooku ujawni swój adres zamieszkania, PESEL i numer telefonu komórkowego.
Ujawnienie w Internecie skanów akt z prokuratorskiego postępowania, to kolejny przykład, w jak wielkim rozkładzie jest nasze państwo. Gdzie rządzą pluskwy i Stonoga.
Według mnie to służby specjalne kreują Stonogę na jedynego sprawiedliwego. Sami wrzucili stenogramy do sieci, a Zbigniew Stonoga dziwnym trafem dokładnie wiedział, gdzie ich szukać. To sprytne budowanie legendy kolejnego „antysystemowca", którego służby wpuszczają do przedwyborczej gry o procenty. Kombinują w panice, aby PiS nie doszedł do władzy.  Jasne, że wali to w ekipę Tuska i Kopacz. Ale oni się w tej rozgrywce już nie liczą. Oni to przeszłość a idzie o przyszłość. I w tej grze wszystkie chwyty są dozwolone.
Stan Tymiński miał tajemniczą czarną teczkę, Stonoga ma mocno zwietrzałe akta afery sprzed roku. Zamieszcza je w Internecie, a potem od rana do wieczora biega po mediach, organizuje konferencję prasową, wydaje oświadczenia i nagle po dobranocce go zatrzymują. Tak jakby czekali do wieczora, aby wyczerpał przyznany mu pełen limit czasu antenowego! Po kilku godzinach Stonoga opuszcza prokuraturę w glorii i chwale narodowego bohatera. Już pojawiły się hasła: „Stonoga natchniony przez Boga, Falenta na prezydenta!”. Służby doskonale wiedzą, jak z zera zrobić bohatera. Osławiony „Bolek” nie jest tego jedynym przykładem.
Boję się, że jak tak dalej pójdzie, to sprawdzi się przestroga kabaretu Tey sprzed lat; „Obudzisz się pewnego ranka i znów nie będzie Teleranka...”.
A Stonoga i tak spadnie na cztery łapy.
Leo

Dymek: Rzepka 


więcej...

wtorek, 26 maja 2015

Koncepcja spalonej budki

Podczas nagranych w ubiegłym roku w restauracji „Sowa i Przyjaciele”, a upublicznionych niedawno przez tygodnik „Do Rzeczy” spotkań byłej wicepremier, Elżbiety Bieńkowskiej z szefem CBA, Pawłem Wojtunikiem wykwintne było tylko menu. Carpaccio z żubra, halibut z krewetkami, chłodnik, deska serów, białe wino. A w ustach pełno wulgaryzmów. 
Ale ze stylem rozmów, jaki preferują w knajpach ludzie władzy zdążyliśmy się już oswoić słuchając wcześniej opublikowanych nagrań, których bohaterami byli m.in. Radosław Sikorski, Bartłomiej Sienkiewicz, czy Sławomir Nowak. W rozmowie Bieńkowskiej z Wojtunikiem szokuje co innego – reakcja na styl zarządzania MSW przez Bartłomieja Sienkiewicza, a także na informację o przestępstwie, którego miano dokonać na polecenie tego byłego ministra. 
Do dziś nie wiadomo, kto podpalił budkę strażnika przed rosyjską ambasadą podczas Marszu Niepodległości w 2013 roku. I właśnie o tym zdarzeniu słyszymy w jednym z wątków rozmowy:
"Paweł Wojtunik: - Znaczy Bartek ma ze mną taki problem, że Bartek się nauczył zarządzać wszystkim przez telefon. Nawet jak siedzieliśmy na tej trybunie, to szef BOR-u do niego telefonem, czy śmigłowiec nie może dalej latać. No ja pierniczę. No to minister. Jak on do mnie zadzwonił, czy może śmigłowiec dalej latać czy nie. Jakbym go pierdyknął telefonem. 
Elżbieta Bieńkowska: ha, ha, naprawdę? 
PW.: Stołeczny dostaje telefon, żebyśmy... 
E.B.: Ale jaja, ale jaja, ale jaja. 
PW.: Widzisz, ale facet nauczył ich, że on dzwoni i on im rozkazuje. I tak samo poszli, spalili budkę pod ambasadą, bo minister osobiście wymyślił taką...wiesz z takiego... 
E.B.: Taką koncepcję, tak, tak."
Tak zareagowała wicepremier na sugestię, że jej kolega z rządu był inspiratorem podpalenia. Zaś innym razem sama mówi, że w ministerstwie gospodarki, gdzie chlają wódkę i od 7 lat mają w d… górników „jest banda na bandzie”. Wydaje mi się, że w ten sposób komunikują się ze sobą ludzie mafii. To jest taki sam język i taka sama mentalność. Takich właśnie mamy praworządnych, odpowiedzialnych i dbających o bezpieczeństwo obywateli przedstawicieli władzy. Przecież pod zarzutem podpalenia tej budki zamknięto konkretnego człowieka – potem okazało się, że zarzut był niesłuszny. Zrobiła się afera dyplomatyczna, Rosjan przepraszał prezydent. A tu, że prowokacja. Taka koncepcja. I to wszystko są jaja?
Wojtunik zwołał konferencję i powiedział, iż u „Sowy” to on wcale nie mówił tego, co wszyscy słyszeli, tylko mówił coś zupełnie innego. On co prawda tych taśm jeszcze nie słuchał, ale to, że Sienkiewicz miał cokolwiek wspólnego z podpaleniem budki, to absurd i bzdura. Zaś były szef MSW z ironią domagał się od gazet infografiki jak skrada się do tej budki z hubką i krzesiwem. 
W ten sposób bagatelizuje się wszystkie łajdactwa tej władzy. Łajdactwa, za które w innym, prawdziwie demokratycznym kraju już dawno taki rząd podałby się do dymisji. Ale nie u nas. U nas ze wszystkich tego typu spraw robi się jaja. Afera hazardowa – ale jaja. Autostradowa, taśmowa i inne –ale jaja. Policja strzela do górników w Jastrzębiu – ale jaja. Zabili kibica w Knurowie – ale jaja. Osiwieć można…
Radosław Rzepka

Tekst pochodzi z najnowszego wydania magazynu REPORTER

więcej...

wtorek, 12 sierpnia 2014

Ręczna robota

Absurdów w Polsce mamy naprawdę co niemiara. Choćby ten z ostatniej chwili, gdy to premier osobiście musi rozładowywać korki na autostradach. 

Nie no, to wspaniała rzecz takie zaangażowanie w bezpośrednie problemy mieszkańców, tylko że według mnie rząd ma opracowywać systemy, a nie ręcznie sterować ruchem na drogach. Tak było w czasach budowy socjalizmu, gdy sekretarz osobiście sterował życiem kraju i wprowadzał w życie różne „cudowne” rozwiązania. Jak to się skończyło, wiemy. 

Mało kto też pewnie zauważy, że za ten wspaniałomyślny gest zapłacimy wszyscy - każdy obywatel zapłaci za to, że wybrano kompletnych ignorantów do budowy dróg. Tak, jak jest oczywiste, że wszelkie ronda na zjazdach z autostrad zawsze będą się korkować, tak też wiadomo, że zbyt mała liczba bramek na autostradach będzie w czasie wakacyjnego szczytu powodować zatory. Tylko u nas nie wiadomo o tym. 

Tymczasem muszę przypomnieć, ponieważ sprawia mi to frajdę, jak pięknie znika z publicznego życia afera taśmowa. Już śladu po niej nie ma. I tym sposobem nie dowiemy się, kto stał za podsłuchami. Bo o tym, jak politycy traktują swój kraj, już wiemy. 

Tomasz Połeć



więcej...

wtorek, 29 lipca 2014

Chłopiec do bicia

Tak naprawdę sam już nie wiem, co się w Polsce dzieje. Afera goni aferę, w dodatku wkraczają one na coraz wyższe szczeble. Tych nieprawidłowości jest tyle, że przeciętny obywatel gubi się w ich gąszczu, nie sposób przecież bez przerwy śledzić wciąż nowe doniesienia, w których pojawiają się kolejne ministerstwa i nazwiska polityków.

Tak naprawdę mało kto z Państwa kojarzy w ogóle aferę podsłuchową, prawda? Pamiętamy tylko, że chodzi w niej nie o naśmiewanie się z Polski przez najwyżej postawione osoby w państwie, ale o to, kto chce zniszczyć nasze małżeństwo! No bo od tego czasu mamy już aferę korupcyjną w Ministerstwie Infrastruktury, przeszukania w biurach i domach posłów i ich rodzin.

A z innej beczki - Trybunał Praw Człowieka uznał Polskę za winną w sprawie tzw. więzień CIA i będziemy musieli zapłacić terrorystom odszkodowanie. Dziwny to świat, w którym najpierw wszyscy wrzeszczą o potrzebie walki z terroryzmem, a gdy ktoś zabiera się za to, dostaje od innych w łeb. To jak ten świat wyobrażał sobie walkę z terroryzmem? Na poduszki? Czy może Unia Europejska chciała zrobić kolejne szkolenie o szkodliwości podkładania bomb, porywania samolotów i samobójczych zamachów?

I znów Polska robi za chłopca do bicia. Oj, naucz ty się Polsko myśleć wreszcie o sobie!

Tomasz Połeć

fot. screenshot/YT

więcej...

czwartek, 17 lipca 2014

Raz kopa, raz w mordę

Wspominałem już chyba, że jestem pod olbrzymim wrażeniem zmiany standardów na rodzimej scenie politycznej, obiecywanej zresztą wcześniej przez rządzących. Tempo tych zmian zdecydowanie w ostatnim czasie przyspieszyło i teraz rośnie w postępie geometrycznym.

Nie skończyła się afera taśmowa, a już mamy kolejną, tym razem dotyczącą koalicji rządzącej. Oto specsłużby przeszukują biura i domy szefa klubu parlamentarnego PSL, a jednocześnie jedna z szefowych prokuratur zostaje odsunięta od działań. Chodzi ponoć o powoływanie się na wpływy.

Można odnieść wrażenie, że te nowe standardy, to przykrywanie jednej afery drugą! Wielu Polaków zna podobną technikę, tylko w innej dziedzinie - spłacają jeden kredyt drugim i jakoś leci. Może i politykom chodzi o to, że afera za aferą, a wybory coraz bliżej. Jakoś się dociągnie.

A z innej beczki: Korwin-Mikke wali w twarz Boniego, bo podobno mu to kiedyś obiecał. Nie popieram takiej formy rewanżu, nawet osobistego, ale z drugiej strony podziwiam Mikkego, bo obiecał dać w pysk... i dał. Bez względu na konsekwencje i polityczną poprawność.

Na dodatek krewki eurodeputowany deklaruje, że da w pysk i zasadzi kopa Palikotowi przy najbliższej sposobności. Jak widać, słów na wiatr nie rzuca, więc teraz twój ruch, panie Palikocie.

Tomasz Połeć

Ilustracja: Yarrok


więcej...

piątek, 11 lipca 2014

Kopytka politycznie poprawne

Uważam, zupełnie poważnie, że w najbliższych wyborach jakie będą, powinni startować przede wszystkim kelnerzy! Ktoś powie: nie żartujmy sobie, sprawa jest wyjątkowo poważna, przecież narażony został na szwank wizerunek Polski. A ja mówię - żartujmy sobie, żartujmy, ponieważ na serio się tego wszystkiego zrozumieć nie da.
No bo jak pojąć, że najważniejsze osoby w państwie dają się wymanewrować jak dzieci i pozwolić nagrać? Jak to świadczy o jakości państwa? Świadczy fatalnie! Kompletny brak osłony osób podejmujących w kraju kluczowe decyzje, to albo nieudolność granicząca z głupotą, albo nasze służby są już tak spenetrowane przez obce wywiady, że nie są w stanie zapewnić czegokolwiek. Wystarczy przypomnieć incydent na Ukrainie, gdy jakiś młodzieniec zaatakował jajkiem prezydenta Komorowskiego. Gdyby zamiast jajka napastnik miał choćby nóż, już mielibyśmy nowe wybory. O totalnej amatorszczyźnie w Smoleńsku już nawet nie wspomnę. Takie mamy służby!
A gdybyście, drodzy decydenci, nie likwidowali barów mlecznych, nie byłoby takiej afery! Tam nie było kelnerów. Tylko trudno jakoś sobie wyobrazić naszych polityków radzących nad kolejnymi dealami nad leniwymi czy kopytkami z serem. Ale już przy ruskich pierogach... Czemu nie!
Tomasz Połeć

Dymek: Rzepka


więcej...

piątek, 4 lipca 2014

Kończ waść, wstydu oszczędź!

Swego czasu minister spraw wewnętrznych i administracji, zarzucił pogardliwie  swoim podwładnym – policjantom, że w większości wywodzą się z patologicznych rodzin. Jednak to jego ostatnie wypowiedzi z knajpy „Sowa i Przyjaciele” bliższe są retoryki  lumpa.  I aż trudno uwierzyć, że ten człowiek nie wywodzi się z marginesu społecznego, lecz wśród przodków ma noblistę.

Głośno ostatnio o prawnuczku Henryka Sienkiewicza, który  - w  przeciwieństwie do swojego antenata - posługuje się mało literacką polszczyzną.  Wygląda też na to, że i dobro Polski, to raczej dla niego wartość podrzędna. O czym dowiedzieliśmy się wszyscy z nagrań, na których minister spaw wewnętrznych Sienkiewicz szczerze wywodzi, że państwo polskie, to fikcja a działania rządu, którego jest konstytucyjnym  ministrem, to używając jego języka: „ch..., dupa, kamieni kupa”. Nie jest to na pewno mowa ku pokrzepieniu serc rodaków.

Ale na tym nie koniec. Nagrania nie pozostawiają złudzeń, że pan minister - wraz z innymi ważnymi personami – bezceremonialnie kupczy państwem polskim , niczym  cudzym lasem. Po ujawnieniu takich nagrań za Sienkiewiczem powinny na długo zamknąć się drzwi aresztu na Rakowieckiej. 
Tymczasem, to on poleca ścigać tych, którzy  zarejestrowali i ujawnili  kompromitujące wypowiedzi i intencje jego  oraz innych nami rządzących. Co więcej wysyła agentów ABW do redakcji tygodnika Wprost, który ujawnił szokujące nagrania, aby je odebrać. Standardy rodem z Białorusi. Zamiast oskarżonym, stał się śledczym i sędzią we własnej  sprawie. Tak zdaje się działa mafia?

Rok temu Sienkiewicz zasłynął swoim buńczucznym przekazem do skinheadów z Białegostoku: - Idziemy po was – pohukiwał i do dziś nie doszedł. Mam nadzieję, że wkrótce przyjdą po niego. Ci, którym zarzucał patologiczne pochodzenie. Gdyż większej patologii, od tej jaką fundują nam ostatnio rządzących, nie da się już chyba wyobrazić.
Chociaż kto wie, jaki oni tam kryminał piszą?

 Janusz Szostak


PS. Powyższy felieton jest krytyką prasową w rozumieniu Prawa Prasowego i subiektywną oceną wydarzeń przez autora.


Felieton ukazał się w najnowszym numerze magazynu REPORTER.
fot.screenshot/You Tube
więcej...

Chwilowo nieczynne


więcej...

środa, 2 lipca 2014

Zasłona podsłuchowa

No to aferę podsłuchową mamy pozamiataną. Nagrania przejęło ABW, nadzór sprawuje niezawisła prokuratura, a jak mówił rzecznik tej ostatniej, opracowanie jednej minuty nagrania zajmuje nawet kilka godzin. Ponieważ taśmy to mnóstwo godzin rozmów, nie ma co liczyć, abyśmy przez najbliższe kilka lat dowiedzieli się, co jeszcze kryją. No, w końcu prokuratura musi rzetelnie przygotować dowody.

Natomiast politycy wszczynają ostre dyskusje, kto winien, jak mogło dojść do podobnej kompromitacji. Pomijam już niegodne polityków słowa, wskazujące na lekceważenie swoich obowiązków i prawa, ale zdumiewa mnie, że temat jest wciąż podgrzewany. A wiadomo, że żadna ze stron nie odstąpi od swoich poglądów, szum medialny zaś tak zamąci temat, że po jakimś czasie pamiętać będziemy popularny już teraz kawał o zdjęciach po zdradzie małżeńskiej, którego raczej przytaczać nie muszę.

Po co więc ktoś podsyca te swary głupie? I naraz znalazłem informację, iż Rosjanie najprawdopodobniej już przejmują prawa do polskiego grafenu, epokowego odkrycia w elektronice, które mogłoby dać Polsce miejsce lidera w elektronice i miliardy dolarów. Dzieje się tak, ponieważ mają już ponad 40 procent w Azotach, które produkują grafen.
I tak w cieniu podsłuchów tracimy miliardy!

Tomasz Połeć
fot. screenshot



więcej...

czwartek, 26 czerwca 2014

Wyngiel! Wyngiel!


więcej...

Raj w Nibylandii

Kolejne ujawniane przez „Wprost” nagrania ukazują coraz bardziej mroczny świat naszych elit politycznych. Pokazują ich stosunek do państwa, do poszczególnych instytucji, ale także, niestety, do innych krajów.

Pamiętam szumne zapowiedzi, że ta ekipa doprowadzi do wzrostu znaczenia Polski w świecie, do tego, że będziemy szanowani.

Sądzę, że dziś nikt nie ma już złudzeń, że o szacunku dla Polski w świecie raczej nie ma co marzyć. Kompromitacja następuje za kompromitacją, kolejne gafy stawiają nas w komicznym świetle.

Przeraża jednak, że nadal są media, które próbują sytuację ratować wmawiając nam, iż właściwie nic się nie stało, a rozmowy przecież dotyczą... interesu Polski. Podobnego absurdu już nie da się znieść.
Ponoć wszystkie nasze służby mają teraz tylko jeden cel - wytropić autora podsłuchu! To, jak to jest - podobno jesteśmy europejskim krajem, zieloną wyspą i niemal rajem dla obywateli. I w tej Nibylandii służby nie umieją ochronić najważniejszych osób?

To, jak ja mam się czuć jako zwykły obywatel? Ano chyba tak, jak bohaterowie programu „Państwo w państwie”, w którym pokazuje się losy przedsiębiorców zniszczonych przez urzędników i system naszego kraju. Tym niech się zajmą lepiej służby, bo o polityków to już zadbają wyborcy.
Chyba, że znów oddadzą miliony nieważnych głosów!

Tomasz Połeć

więcej...

piątek, 20 czerwca 2014

Nie podsłuchuj władzy, bo cię władza wsadzi

Wtargnięcie ABW do redakcji „Wprost” pokazało dobitnie jak  dalekie są wyobrażenia Donalda Tuska o aferze taśmowej od tego, co myśli na ten temat społeczeństwo. Premier twierdzi, iż najważniejsze jest ustalenie kto za tym stoi,  społeczeństwo zaś uważa, że ktoś tu powinien siedzieć. I bynajmniej nie chodzi o podsłuchujących, tylko  o osoby podsłuchiwane.

Awantura o taśmy została wywołana przez władzę, która za wszelką cenę chce odwrócić uwagę od istoty  problemu, czyli treści rozmów utrwalonych na taśmach. Tusk, prokuratura, a także niektóre media  starają się jak mogą, by ludzie odnieśli wrażenie, że podsłuchiwanie rozmów  jest jakimś strasznym przestępstwem uderzającym w podstawy państwa. Tymczasem za czyn ten ujęty w art. 267 kk, a konkretnie za uzyskanie informacji do której nie ma się uprawnień  grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub w najgorszym przypadku 2 lata więzienia. I jeśli już zostało wszczęte postępowanie w tej sprawie, bo prokuratura może to zrobić na wniosek osoby poszkodowanej, to powinno ono zostać umorzone z powodu niskiej szkodliwości społecznej czynu. Więcej - z tej również przyczyny,  że nagranie i upublicznienie tych  taśm leżało w interesie społecznym. Pokazało bowiem patologie osób związanych w władzą, o czym wszyscy obywatele mają prawo i powinni wiedzieć. A działanie w interesie społecznym jest przecież jedną z misji niezależnego dziennikarstwa. I tyle.

Czy ktokolwiek podnosił kwestię nielegalnego nagrywania przy sprawie Rywina, taśmach Beger, rozmowie Gudzowatego z Oleksym,  czy nagraniach Serafina? Nie przypominam sobie. Nie dajmy więc sobie wmówić, że jeśli ktoś podsłuchał dwóch urzędników państwowych umawiających się na niezgodną z konstytucją polityczną transakcję  , to od razu jest przestępcą. Kto tu jest przestępcą?! Mamy do czynienia z klasycznym odwróceniem ról,  rzeczą tak charakterystyczną  w narracji tej władzy i przychylnych  jej mediów.  Dla Tuska i jego kompanii „przestępcą” i zagrożeniem jest każdy, kto demaskuje patologiczne poczynania  obecnie rządzących „elit”. Mam złe przeczucia, że nękanie dziennikarzy w tej sprawie dopiero się rozpoczęło.

Donald Tusk twierdzi, że w sprawie wizyt ABW w siedzibie „Wprost” konsultował się telefonicznie z prokuratorem generalnym  oraz szefem ABW i usłyszał, że funkcjonariusze i śledczy zadziałali zgodnie z prawem i procedurami. A ja myślę, że gdyby zadzwonił do samego siebie, uzyskałby tę samą odpowiedź, tylko znacznie szybciej.  Niepotrzebnie więc tracił czas, zamiast spokojnie oglądać sobie w tym czasie Mundial.

Jeśli rzekomo poszkodowany Bartłomiej Sienkiewicz sam ściga „sprawców”, to usankcjonujmy też samosądy. Ta władza przyzwyczaiła nas do wielu absurdów. Jeżeli dziś, nagrany minister spraw wewnętrznych nadal  pozostaje na stanowisku i działa w swojej sprawie, bo wykrycie „sprawców” jest jego „ostatnią misją”,   to nie zdziwmy się jak jutro gdański sędzia Milewski będzie przewodniczył rozprawie przeciwko Pawłowi Miterowi,  człowiekowi, który obnażył patologiczną służalczość  tego sędziego wobec władzy. To nic, że sędzia Milewski za karę nie będzie już orzekał w Gdańsku, tylko w Białymstoku. Jeśli nie będzie powodu, aby przenieść tam ewentualny proces, to ta władza powód znajdzie.

I na koniec: uważam, że najlepszym sposobem na zdobycie nagrań przez śledczych jest ściągnięcie ich z You Tube.Na własne nośniki, oczywiście.



fot. screenshot, fotomontaż/Rzepka
więcej...

wtorek, 17 czerwca 2014

Piraci w bananowej demokracji

Wielu z Państwa sądziło pewnie, że przesadzam pisząc co jakiś czas o tym, że Polska jako państwo przestała funkcjonować. No cóż, po opublikowaniu nagrań rozmów ministrów, byłych ministrów oraz szefa NBP, już chyba nikt nie będzie wątpił, że jednak nie przesadzałem.

Okazuje się, że w Polsce nie społeczeństwo - tak jak w normalnej demokracji - ma decydować, kto będzie je reprezentował w parlamencie. W naszym kraju decyduje o tym... partia rządząca. Minister spraw wewnętrznych namawia szefa banku centralnego, aby ten, łamiąc konstytucję, „załatał dziurę” w finansach państwa, dzięki czemu społeczeństwo nie zauważy przed wyborami, że osiągamy dno.

Gdy po pierwszych przeciekach nagrań słyszałem argumenty usłużnych dziennikarzy, że można to usprawiedliwić tym, aby nie dopuścić PiS do władzy, osłupiałem! To już nie społeczeństwo ma decydować, kto będzie rządził, ale władza?!
To już nie III RP - to klasyczny PRL!

A na marginesie - policja ujęła słynnego pirata drogowego z bmw. Zabawne - gdyby chłopak sam się nie nagrał i nie upublicznił w necie, pies z kulawą nogą by się nim nie zainteresował. Takie mamy dzielne państwo - po medialnej burzy i zapewnieniach premiera udaje się znaleźć dowody, aby móc zatrzymać drogowego przestępcę.

Tomasz Połeć

fot. screenshot/You Tube


więcej...

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Taśmy spłynęły po Tusku

 To było do przewidzenia. Jeśli chodzi o nagraną rozmowę ministra Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem NBP Markiem Belką, to premiera zbulwersował jedynie jej styl. On sam preferuje zgoła inny:


więcej...

piątek, 20 lipca 2012

Tusk odsłuchuje taśmy prawdy

W wyniku afery taśmowej Donald Tusk sam zajmie się rolnictwem. Wszelkie obawy o brak kwalifikacji i doświadczenia są nieuzasadnione. Pan premier spełnia kryteria ponieważ  woził  swego czasu truskawki do Brukseli.

Są jednak i tacy, którzy przepowiadają, że niedługo Donald Tusk może wozić brukselkę do Truskawia. Ciągle ktoś mu wkłada szpilki. To nie ludzie, to wilki.





fot. AP
więcej...

wtorek, 17 lipca 2012

Powtórka z rozrywki: Nepotyzm

Ponieważ afera taśmowa PSL-u nabiera rozpędu, tym razem przypomnę stary "dymek" zamieszczony na tym blogu niemal cztery lata temu. Nic się od tamtego czasu nie zmieniło, bo cóż się mogło zmienić przy obecnej władzy?




fot: Piotr Kowalczyk
więcej...
 
Copyright © 2014 Pejzaż Horyzontalny | Rzepka • All Rights Reserved.
Template Design by BTDesigner • Powered by Blogger
back to top