Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wprost. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wprost. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 lutego 2015

Wodzowskie instynkty

Sprawa Kamila Durczoka zwróciła na krótko uwagę na problem molestowania w miejscu pracy. Na co dzień prawie nikt na to nie zwraca uwagi.
W Polsce panuje niemal powszechne przeświadczenie, że wodzowi (kierownikowi, dyrektorowi, komendantowi, burmistrzowi, prezesowi, posłowi itp. przełożonemu) wszystko wolno. Stąd te immunitety, przywileje, nierówność wobec prawa i te typowo plemienne instynkty płciowe.
Dlatego, każdy taki przypadek patologicznych wodzowskich zachowań, powinien być piętnowany. Obojętne, czy dotyczy dyrektora wiejskiej szkoły, czy też telewizyjnego gwiazdora.
Niestety świadomość tego, że molestowanie, mobbing itp.  to działania niedopuszczalne, karalne i wysoce szkodliwe - nie jest powszechna. Podobnie jak kary, które powinny być szybkie, zdecydowane i surowe.
I oczywiście nie odnosi się to jedynie do przypadku Kamila Durczoka, o którym na dobrą sprawę nie wiemy, czy kogokolwiek molestował. Ma to dopiero ustalić Państwowa Inspekcja Pracy, podczas kontroli w TVN.
Przy okazji całej „afery” Durczoka, mój niesmak budzą wątpliwe metody dziennikarskie, jakimi się w tej sprawie posłużono. Ale to materiał na inne rozważania.
Janusz Szostak

Felieton pochodzi z najnowszego wydania magazynu REPORTER - już w sprzedaży

Ilustracja: screenshot & Pop Dot Comics


więcej...

Przepraszam, czy tu molestują?



więcej...

piątek, 20 czerwca 2014

Nie podsłuchuj władzy, bo cię władza wsadzi

Wtargnięcie ABW do redakcji „Wprost” pokazało dobitnie jak  dalekie są wyobrażenia Donalda Tuska o aferze taśmowej od tego, co myśli na ten temat społeczeństwo. Premier twierdzi, iż najważniejsze jest ustalenie kto za tym stoi,  społeczeństwo zaś uważa, że ktoś tu powinien siedzieć. I bynajmniej nie chodzi o podsłuchujących, tylko  o osoby podsłuchiwane.

Awantura o taśmy została wywołana przez władzę, która za wszelką cenę chce odwrócić uwagę od istoty  problemu, czyli treści rozmów utrwalonych na taśmach. Tusk, prokuratura, a także niektóre media  starają się jak mogą, by ludzie odnieśli wrażenie, że podsłuchiwanie rozmów  jest jakimś strasznym przestępstwem uderzającym w podstawy państwa. Tymczasem za czyn ten ujęty w art. 267 kk, a konkretnie za uzyskanie informacji do której nie ma się uprawnień  grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub w najgorszym przypadku 2 lata więzienia. I jeśli już zostało wszczęte postępowanie w tej sprawie, bo prokuratura może to zrobić na wniosek osoby poszkodowanej, to powinno ono zostać umorzone z powodu niskiej szkodliwości społecznej czynu. Więcej - z tej również przyczyny,  że nagranie i upublicznienie tych  taśm leżało w interesie społecznym. Pokazało bowiem patologie osób związanych w władzą, o czym wszyscy obywatele mają prawo i powinni wiedzieć. A działanie w interesie społecznym jest przecież jedną z misji niezależnego dziennikarstwa. I tyle.

Czy ktokolwiek podnosił kwestię nielegalnego nagrywania przy sprawie Rywina, taśmach Beger, rozmowie Gudzowatego z Oleksym,  czy nagraniach Serafina? Nie przypominam sobie. Nie dajmy więc sobie wmówić, że jeśli ktoś podsłuchał dwóch urzędników państwowych umawiających się na niezgodną z konstytucją polityczną transakcję  , to od razu jest przestępcą. Kto tu jest przestępcą?! Mamy do czynienia z klasycznym odwróceniem ról,  rzeczą tak charakterystyczną  w narracji tej władzy i przychylnych  jej mediów.  Dla Tuska i jego kompanii „przestępcą” i zagrożeniem jest każdy, kto demaskuje patologiczne poczynania  obecnie rządzących „elit”. Mam złe przeczucia, że nękanie dziennikarzy w tej sprawie dopiero się rozpoczęło.

Donald Tusk twierdzi, że w sprawie wizyt ABW w siedzibie „Wprost” konsultował się telefonicznie z prokuratorem generalnym  oraz szefem ABW i usłyszał, że funkcjonariusze i śledczy zadziałali zgodnie z prawem i procedurami. A ja myślę, że gdyby zadzwonił do samego siebie, uzyskałby tę samą odpowiedź, tylko znacznie szybciej.  Niepotrzebnie więc tracił czas, zamiast spokojnie oglądać sobie w tym czasie Mundial.

Jeśli rzekomo poszkodowany Bartłomiej Sienkiewicz sam ściga „sprawców”, to usankcjonujmy też samosądy. Ta władza przyzwyczaiła nas do wielu absurdów. Jeżeli dziś, nagrany minister spraw wewnętrznych nadal  pozostaje na stanowisku i działa w swojej sprawie, bo wykrycie „sprawców” jest jego „ostatnią misją”,   to nie zdziwmy się jak jutro gdański sędzia Milewski będzie przewodniczył rozprawie przeciwko Pawłowi Miterowi,  człowiekowi, który obnażył patologiczną służalczość  tego sędziego wobec władzy. To nic, że sędzia Milewski za karę nie będzie już orzekał w Gdańsku, tylko w Białymstoku. Jeśli nie będzie powodu, aby przenieść tam ewentualny proces, to ta władza powód znajdzie.

I na koniec: uważam, że najlepszym sposobem na zdobycie nagrań przez śledczych jest ściągnięcie ich z You Tube.Na własne nośniki, oczywiście.



fot. screenshot, fotomontaż/Rzepka
więcej...
 
Copyright © 2014 Pejzaż Horyzontalny | Rzepka • All Rights Reserved.
Template Design by BTDesigner • Powered by Blogger
back to top