Pokazywanie postów oznaczonych etykietą USA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą USA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 marca 2015

Czas patriotów

No to mamy „patrioty” na naszym terenie. Wcale nie wiem, czy cieszyć się z tego, czy martwić. Cieszyć się chyba nie ma szczególnie czym, bo jest ich zbyt mało, aby stawić skutecznie czoło ewentualnemu atakowi. Ponadto taka bateria w pobliżu miasta to nic dobrego. Wiadomo, że wróg atakuje najpierw miejsca, które mogą stanowić dla niego zagrożenie. 
Z drugiej strony jednak to dobrze, że coś wreszcie rusza w sprawie naszej obronności i po euforii elit rządzących na temat polityki Putina, przyszło otrzeźwienie. Szkoda, że tak późno i że trzeba dopiero obcych wojsk i sprzętu, abyśmy jako Polacy poczuli się nieco bezpieczniej. Od tego tak naprawdę powinien być rząd. 
Ale cóż, gdy najpierw próbuje się gloryfikować ewidentnego dyktatora, a potem trzeba nadrabiać lata marnowanych szans – to tak się dzieje. Dziś polska armia składa się w połowie z dowódców, a uzbrojenie mamy jeszcze postsowieckie. Nie mówię oczywiście o elitarnych jednostkach, ale te nie są w stanie obronić naszych granic. Gdy więc słyszę naiwne głosy, że NATO czy Unia nas obroni – ogarnia mnie śmiech. 
No cóż, „patrioty” już mamy. Szkoda, że brakuje patriotów! 
Tomasz Połeć
więcej...

niedziela, 21 grudnia 2014

Skrajna amatorszczyzna

Ujawnienie raportu w sprawie działań CIA po zamachach w 2001 roku, to kolosalna nieodpowiedzialność amerykańskich władz. Skutki tego mogą odczuć nie tylko Amerykanie. Jeśli uznaje się ataki na World Trade Center za akt terroru (a tak było), to przyjmuje się jednocześnie określone sposoby działania, aby wyjaśnić wszystkie okoliczności oraz sprawców. Trzeba więc założyć, że metody, jakimi będą poszukiwani sprawcy, to nie terapia u psychologa. Tak więc obecne oburzenie demokratów wygląda jedynie na obłudę i próbę wykorzystania sprawy dla bieżącej polityki, ponieważ notowania Obamy lecą na łeb na szyję.
Tyle, że zrobiono to kosztem bezpieczeństwa Amerykanów, ale także Polski! Wypada tylko podziękować sojusznikom.
Ale i u nas nie jest lepiej. Burza medialnej radości z powodu zakupu nowoczesnych rakiet, graniczy z absurdem. Oglądałem symulacje w głównych stacjach telewizyjnych, w których niczym mantrę powtarzano, że teraz możemy śmiało atakować cele na terenie Rosji! Co chwila któryś z polityków powtarzał, że żadne zielone ludziki nie zaatakują nas bezkarnie.
Z jednej strony sojusznicy wystawiają nas terrorystom, z drugiej sami się wystawiamy. No świetnie po prostu!
Tomasz Połeć

więcej...

środa, 29 stycznia 2014

Cienie CIA

Tajne więzienia CIA w Polsce zdaje się są faktem. Niestety okazuje się przy okazji, że znów nie potrafiliśmy zadbać o podstawowe interesy kraju. Godząc się na współpracę, rządzący wówczas powinni zadbać np. o zniesienie wiz dla Polaków, o jakiś offset gospodarczy. Tymczasem wystarczyło 15 milionów dolarów i... róbta, Amerykanie, co chceta.

Jakby tego wszystkiego było mało, pieniądze dostarczono w pudełkach i nie wiadomo, co się z nimi stało. Normalnie powinny być gdzieś zaksięgowane w państwowej buchalterii, tymczasem nikt nie potrafi powiedzieć, gdzie są. Szczerze mówiąc, wcale mnie to nie dziwi, ponieważ jeśli dogadywały się nasze służby specjalne, to inaczej być nie mogło. To tradycja u nich, że jeśli chodzi o pieniądze, zawsze są afery. Mam tylko nadzieję, że już nikt nie ma złudzeń, że polska rzeczywistość to sielanka i „zielona wyspa”. 15 mln dolarów może zdeprawować najporządniejszego człowieka, a cóż dopiero polityka czy agenta.

Swoją drogą politycy nie wspominają, że pierwszym, który zwrócił uwagę na tajne więzienia, był śp. Andrzej Lepper. W kontekście 15 mln dolarów jego „samobójcza” śmierć może nabierać nieco innej wymowy.
Tomasz Połeć

fot. screenshot/YT



więcej...

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Był sobie Janek Szeląg, który się Bronka nie przeląkł

Bronisław Komorowski podczas spotkania w Centrum Kultury Polsko-Amerykańskiej w Cleveland:

„[…]Siedziałem sobie jako więzień polityczny i co chwila kogoś wprowadzano z aresztantów, to było w Pałacu Mostowskich. Siedziałem sobie z różnymi kolegami, ale także ze zwykłymi więźniami kryminalnymi. Siedział między innymi dwumetrowego wzrostu, zwyczajny bandyta, Janek Szeląg – morderca. I ten Janek Szeląg w pewnej chwili podchodzi do mnie i mówi: Słuchaj student – bo tak mówili do więźniów politycznych – słuchaj student, a może wasi przyjdą was odbić? Jakby przyszli, to ty student pamiętaj: my też zawsze za wolnością. Tylko pamiętaj student, najpierw klawisza w łeb, potem porywamy samochód i do Ameryki. Proszę państwa, ten zwykły bandyta nie wiedział nawet, że po drodze z Polski do Ameryki jest Ocean Atlantycki. Ale wiedział jedno, że Ameryka się kojarzy z wolnością. […]”

Anegdotę o Janku Szelągu w wykonaniu Bronisława Komorowskiego można zobaczyć TU (od 4.45 min.) Tę samą historię opowiedział TU (od 40.00 min.- dłuższa wersja) , a także przed wyborami prezydenckimi, przy TEJ okazji.

Wygląda więc na to, że opowieść o Janku Szelągu jest stałym punktem spotkań ze środowiskiem Polonii amerykańskiej i samych Amerykanów, podkreślającego na każdym kroku swoją opozycyjną martyrologię w PRL-u, Bronisława Komorowskiego. Ale może nie tylko takich spotkań. Bo oto zaświtała mi myśl, że w tej właśnie historyjce tkwić może tajemnica tak wysokiego poparcia Komorowskiego wśród osadzonych w zakładach karnych i aresztach śledczych:



Nie jestem w stanie rozstrzygnąć, czy rzecz o Janie Szelągu jest prawdziwa. Nikt jakoś nie poszedł tym tropem, nie sprawdził czy ten „zwyczajny morderca” – jak sympatycznie określił tego osobnika Komorowski- istniał naprawdę. Mogę sobie jednak wyobrazić, co działoby się gdyby podobną opowieść serwował z takim upodobaniem jakiś polityk nielubiany przez salonowe media. Ooo, wtedy bohater takiej historii byłby poszukiwany przez dziennikarzy w całym kraju, a może i w samej Ameryce… Więzienne archiwa przeżywałyby prawdziwe oblężenie, a gdyby okazało się, że Janek Szeląg jeszcze żyje, byłby rozrywany przez różne stacje telewizyjne – wszystko po to, by skonfrontować go z autorem takiej opowieści i udowodnić politykowi ewentualną ściemę. A tu cisza. Nie ma chętnych do zbadania tej sprawy…

Jasne, że temat błahy, a do tego niełatwy. Ot, choćby takie imię i nazwisko – Jan Szeląg, wydaje się bardzo popularne. Dla przykładu: taki właśnie pseudonim twórczy (Jan Szeląg) przybrał sobie Zbigniew Mitzner (1910-1968), dziennikarz i satyryk, współzałożyciel popularnego tygodnika „Szpilki” …


Notka zainspirowana wpisem KaNo

Zdjęcie stąd
więcej...

czwartek, 17 września 2009

 
Copyright © 2014 Pejzaż Horyzontalny | Rzepka • All Rights Reserved.
Template Design by BTDesigner • Powered by Blogger
back to top