Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stadion Narodowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stadion Narodowy. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 listopada 2014

środa, 13 sierpnia 2014

Każda epoka ma swój cyrk

Od dawna nad budowlą zwaną Stadionem Narodowym wiszą  ciemne chmury i za nic w świecie nie chcą sobie odpłynąć. Może nie tyle nad samą budowlą, bo nad nią  już się raz zebrały, co zakończyło się hydro tragedią, ale nad byłymi włodarzami tego obiektu te chmury sobie wiszą. A to z kolei pachnie kryminałem.

Ledwie wybrzmiały  echa wypłaty kuriozalnej premii dla byłego szefa Narodowego Centrum Sportu, a potem dofinansowania koncertu Madonny kwotą  5. mln zł. z  publicznych pieniędzy, a tu Najwyższa Izba Kontroli znów składa doniesienie do prokuratury. Tym razem chodzi o 1, 5 mln zł., które  może stracić Skarb Państwa,  jako odszkodowanie  w związku z umową na organizację meczu o superpuchar pomiędzy Legią i Wisłą.  Meczu, który się nie odbył.  Policja i straż pożarna nie wyraziły wtedy zgody, bo stadion nie spełniał warunków bezpieczeństwa. Ówczesny dyrektor NCS, który rzekomo znał te negatywne opinie,  umowę na organizację meczu podpisał, zaś urzędnik w ministerstwie ją zaakceptował.

Na temat tak zwanego Stadionu Narodowego mam oczywiście swoje zdanie i nie zmienię go choćby nasi piłkarze wygrali tam z Niemcami  5:0 . Wybudowany za kolosalne pieniądze na miejscu Stadionu Dziesięciolecia obiekt, jest bublem stulecia oraz budowlą tysiąca przekrętów. Ponoć dach już nie jest na nim otwierany, bo jak mówią wiewiórki,  nie został oddany do użytku po zimie. Poza tym jest obawa, że się zepsuje. Kto był ten wie,  że duchota panuje tam straszna, zaś biegający po boisku piłkarze „oddychali rękawami”, dla przykładu choćby podczas ćwierćfinału EURO 2012.  W czasie ulewy przed spotkaniem z Anglią mieliśmy okazję obserwować, jak nie działał tam drenaż murawy. Natomiast ostatniej zimy  mogliśmy przekonać się,  jak „jedna torebka soli”  jest w stanie rozpuścić wielką narodową ślizgawkę. A do tego wszystkiego,  nie można na tym stadionie rozgrywać meczów tzw. podwyższonego ryzyka…

To wszystko skłania mnie  do  wniosku, że „narodowy”  wcale nie był budowany z myślą o sporcie i sportowcach, ale po to, by kilku kolesi mogło na nim „kręcić lody”.  Być może ten obiekt nadaje się do tupania w rytm muzyki Madonny, czy innej Beyoncé,  co  samo w sobie nie jest przecież naganne,  ale niech nikt nie mydli ludziom oczu, że sport jest tu najważniejszy.

Zarówno ten stadion, jak i cała towarzysząca mu propaganda przypominają mi bułgarski cyrk, który przez czterdzieści lat straszył przechodniów na warszawskim Powiślu. Swego czasu wspominał tę budowlę  Rafał Jabłoński w „Życiu Warszawy”:
 „Niedawno natrafiłem na artykuł w „Polityce”, którego autorka twierdziła, że ekipom cyrkowym opłaciły się lata wyrzeczeń, bo cyrk jest tak piękny, że „za piękny na cyrk”. Napisała to oczywiście w 1971 roku, jeszcze przed premierą.”

Inwestycja nazwana Teatrem Rozrywki okazała się wielkim niewypałem, ponieważ wybudowano ją niezgodnie z przepisami przeciwpożarowymi. Po pierwszym przedstawieniu obiekt zamknięto.
„Miała być wspaniała rozrywka dla wszystkich, a ostał się budynek do niczego nieprzydatny – wielki wstyd epoki socjalizmu. Nie słyszałem, by ktokolwiek miał za to sprawę sądową.” – podsumował Rafał Jabłoński.

Ja mam nadzieję,  że w przypadku Stadionu Narodowego będzie inaczej, przynajmniej,  jeśli chodzi o odpowiedzialność karną.

tekst & grafika: Rzepka

Felieton ukazał się w najnowszym, wrześniowym wydaniu magazynu REPORTER


więcej...

wtorek, 16 października 2012

Polska - Anglia, krótki komentarz zdjęciowo-filmowy

Bo cóż tu można napisać? Klawiaturę strzępić...Po co?





 


Bonus - najlepsze z sieci :-)










fot. Internet 
więcej...

środa, 9 maja 2012

Sufit



Wyłączyłem
Absolutnie wszystko
Radio, pralkę, lodówkę, wentylator
W telewizji super-hiper widowisko
I bez bólu pogodziłem się z tą stratą

Nade mną sufit
Biały prostokąt
Na nim zacieku żółta plama
Środków przekazu mam już potąd
Przechodzę teraz na swój kanał
Lekka gorączka, sienny katar
Bardzo ułatwia mi przeżycie
Ja najpiękniejsze filmy świata
Oglądam na swoim suficie
Horyzontalną przybieram pozycję
Na nic mi teraz cudze fikcje
Bo ja się nie dam ogłupić
Ja się pogapię we własny sufit

Nic nie znaczy
Przymiotników febra
Że coś porno, że coś seksy, awangarda
Dla mnie każda się może rozebrać
Pod warunkiem, żeby była ładna
Nic nie znaczną
Eleganckie brednie
Zawodowych wymyślaczy mnie samego
Żaden cenzor tu nie ma z czego
Bo właściwie to nie ma z czego

Nade mną sufit...

Jonasz Kofta


http://wpolityce.pl/wydarzenia/28220-stadiony-przygotowane-tak-miesiac-przed-euro-na-stadionie-narodowym-zarwal-sie-sufit
więcej...

środa, 29 lutego 2012

Przemówienie Bronisława Komorowskiego na Stadionie Narodowym

Jak wiadomo, dzisiejszy mecz Polska - Portugalia na Stadionie Narodowym oglądać będzie z trybun Bronisław Komorowski. Z okazji tego piłkarskiego święta i najważniejszego testu przed EURO 2012, zamierza on wygłosić krótkie przemówienie. Przypadkiem udało mi się zdobyć jego treść:



Drodzy Rodacy!
Wielce Szanowni Goście!

Kiedy leciałem tu do was śmigłowcem, na te piłkarskie dożynki, na ten Stadion Narodowy, którego wcześniej nie było, a teraz już jest, kiedy tak patrzyłem z góry na te drogi, które wcześniej jakieś tam były, a teraz ich nie ma, to chcę zapytać was wszystkich: Skąd wy się tu wzięliście?! Jak żeście się tu dostali?! Do EURO 2012 pozostało 100 dni. Dlatego zjednoczmy się wszyscy w tym bulu i nadzieji na pokonanie skutków tej katastrofy. Qui ne risque, temu w pysk.

Piłka ma to do siebie, że jak jest strzał, to najpierw leci w górę, a potem wpada do bramki, więc nie słyszałem wcześniej o takim zjawisku żeby leciała dłużej niż tydzień lub dwa. Sam grałem kiedyś w piłkę nożną. W taką, którą tu oto widzimy. A były to czasy kiedy przechodząc koło grających w piłkę mówiło się „Szczęść Boże piłkarzu!”. A oni odpowiadali: „Podaj piłkę!”. Były to czasy, kiedy do sąsiada chodziło się z workiem futbolówek. W piłkę grało się na polach od wczesnej wiosny, a słupki do bramek robiło się z wysokich, wielkanocnych palem. Kiedy wybieramy się na mecz piłki nożnej, ważne jest, żeby nasze domy, nasze żony i dzieci były bezpieczne. Wtedy gra się lepiej.

Grałem kiedyś w piłkę. Nauczył mnie tego w Pałacu Mostowskich Janek Szeląg, zwyczajny bandyta. Mieliśmy razem wyjechać na kontrakt do Ameryki, ale przy strzelaniu karnego zamachnąłem się i złamałem nogę. Można powiedzieć: jaka noga, taki zamach. Z jedenastu metrów nie trafić do bramki to trzeba ślepego snajpera.

Z tego co mi wiadomo, w porozumieniu z prezesem Lato jest już przygotowywana strategia naszego wyjścia z UEFA. Tragedii nie będzie. Chyba, że przyjdą wybory albo prezes gdzieś poleci i wszystko się zmieni. Cztery lata temu EURO, teraz EURO więc pewnie ludzie są już oswojeni z tym żywiołem..

Franek Smuda zuch! Jest zero do dwóch! Nasze EURO 2012 i wasze EURO 2012 to nasze wspólne EURO 4024!

PS. Inspiracja
Utwór Budynia78 - Dożynki


więcej...

piątek, 24 lutego 2012

Rolba na murawie

Nie mogłem wprost uwierzyć, że za rządów Tuska jest coś, co rośnie szybciej niż PKB. A tu okazuje się, że jest. To jest, proszę państwa, trawa na Stadionie Narodowym. Ona rośnie w takim tempie, że dopiero co tę trawę  położono, a już  kilka razy trzeba  było ją strzyc. Jak ta tendencja się utrzyma, to w przerwie meczu Polska – Portugalia na murawę wyjedzie kosiarka, niczym jakaś rolba na lodowisko pomiędzy hokejowymi tercjami… Nie można przecież dopuścić do tego, by w drugiej połowie jakiś piłkarz, obojętnie nasz, czy obcy, zgubił się w trawie. Wiecie, ile taki piłkarz kosztuje? A jak zagraniczny, to jeszcze droższy… Poza tym na meczu ma być Bronisław Komorowski i musi wszystko dokładnie widzieć.

W dzisiejszych „Sygnałach Dnia” w rozmowie z Grzegorzem Ślubowskim powiedział on:

B.K.: Tak, wybieram się, uważam, że to jest ważny moment...

G.Ś.: Trochę czekaliśmy na ten mecz otwarcia.

B.K.: Dlatego bardziej to powinno smakować, jak się czeka, a jest na co czekać, proszę panów. Ja z bardzo dużą obawą patrzę na to, co się wyprawia w kwestii Stadionu Narodowego, i nie tylko na jakieś tam opóźnienie z murawą czy z chodnikiem czy innym, ale z psuciem polskiego święta, że w końcu po tylu, tylu latach doczekaliśmy się godnego miejsca pokazującego całemu światu, że w tym wymiarze sportu, piłki nożnej, stadionów jesteśmy w czołówce europejskiej, świata, mamy się czym pochwalić. I boję się, że popsujemy sami własne święto, że, że tak powiem, stadion, duma ze Stadionu Narodowego jest sukcesywnie zabijana i likwidowana. To czas przerwać, bo zadbajmy o swoją własną i przyjemność, i dumę, zadbajmy o możliwość dobrej promocji na świecie, w świecie piłkarskim może tym razem. I trzeba podkreślić ten moment szczególny, jakim jest uruchomienie Stadionu Narodowego w Warszawie w pierwszym meczu inaugurującym działalność. Zostawmy to narzekactwo, że, nie wiem, mogło być wcześniej. No może mogło być, ale będzie teraz. Ale będzie, a wcześniej nie było.

Słuchajcie, on to wszystko naprawdę powiedział…



W przeciwieństwie do szmerliwej trawy na Narodowym,  z twardszymi nawierzchniami nie jest już tak dobrze. Okazuje się, że na odcinkach autostrady A1 i A2 występują szczeliny i pęknięcia niczym w obecnej koalicji PO–PSL. Teraz reżim Tuska będzie sprawdzał, kto nie dotrzymał reżimu technologicznego. Może i do fachowców z Niemiec zadzwonią po konsultacje i podobnie jak w starym skeczu Krzysztofa Jaroszyńskiego zapytają: - Słuchajcie, a w jakich proporcjach wy gówno z sadzą mieszacie, że u was są takie równe te drogi, a u nas nie…?
więcej...

poniedziałek, 13 lutego 2012

Puste przeloty

Strasznie dużo roboty ma ostatnio pani minister od sportu Joanna Mucha. Zalatana jest bardzo, jeśli można  tak powiedzieć. Po hiszpańsku „wiele roboty” to będzie „trabajo mucho”, czy jakoś podobnie. Dlaczego akurat po hiszpańsku? – ktoś słusznie zapyta. A ja odpowiem szczerze – nie wiem.

A niektórym ta wzmożona aktywność fizyczna pani minister na Stadionie Narodowym to się w ogóle nie podoba. I mówią, że zamiast chwycić za taczki i konkretnie pomóc, bo obiekt jeszcze nie gotowy, to robi puste przebiegi. Albo wręcz przeloty…

W PRL-u często uroczyście otwierano wybudowane obiekty, po czym je zamykano ponieważ nie nadawały się do użytku. Ale otwierano raz. Stadion Narodowy otwierano już kilkakrotnie i wciąż nie jest gotowy. Oznacza to, że rzeczywistość w której przyszło nam obecnie żyć dawno już przerosła tę peerelowską. Pod względem absurdów jakimi nieustannie raczy nas ta władza.

"Fakt" ujawnił, że pan premier w czasie godzin urzędowania też się okrutnie wysila, bo musi machać rakietą tenisową. Podobno jęczy przy tym niczym Azarenka lub inna Szarapowa. Zbadano kiedyś, że stękanie Azarenki na korcie daje wynik 98 decybeli, Szarapowej – 105 dB, zaś odgłos piły tarczowej to 107 dB. Donald Tusk osiąga ponoć 110 dB, czyli ten tenis to jednak straszliwa męka …

Edit:
PS. Rafał Kapler, szef Narodowego Centrum Sportu, człowiek odpowiedzialny za nadzór nad budową Stadionu Narodowego,  podał się do dymisji. Dobry moment sobie wybrał. "Bierz forsę i w nogi"...

Ktoś napisał, że podobno na Stadion Narodowy już szykują się Wietnamczycy z kompaktami po dychu. I bez zbędnej kurtuazji  przyznają, że ten nowy obiekt jest  sporo ładniejszy od poprzedniego.
więcej...
 
Copyright © 2014 Pejzaż Horyzontalny | Rzepka • All Rights Reserved.
Template Design by BTDesigner • Powered by Blogger
back to top