(hs)Na wyraźną prośbę Donalda Tuska, szef gabinetu politycznego premiera, Sławomir Nowak podjął się misji zorganizowania spotkania z prezydentem w celu konsultacji przed zbliżającym się szczytem unijnym.
środa, 27 sierpnia 2008
środa, 20 sierpnia 2008
piątek, 15 sierpnia 2008
Nowości X muzy
"Doniu Tusk. Nadciąga totalny kataklizm"
Na skutek dziwnych i nieprzewidzianych zdarzeń premierem kraju zostaje lekkoduch, którego głównym zajęciem jest gra w piłkę nożną, egzotyczne podróże i ratowanie bezdomnych kotów. Na dowód, że się do tego nadaje publikuje zaświadczenie lekarskie o swojej sprawności fizycznej. Równocześnie okazuje się, że sprawności umysłowej nie trzeba badać, bowiem szef rządu był już kiedyś w psychiatryku i to dwieście razy. Tymczasem otoczenie Donia tworzy w kraju sieć lodziarni pod nazwą „Zielona Beatka” i leci w kulki ze społeczeństwem doprowadzając kraj do ruiny. W pewnym momencie premier, a jednocześnie wielki miłośnik sportu, poirytowany katastrofalnymi występami reprezentantów swojego kraju na Igrzyskach Olimpijskich ogłasza, iż sportowiec, który zdobędzie jakikolwiek medal dostanie w nagrodę rękę jego córki i dwie lodziarnie. Nawet wtedy, gdy będzie to kobieta. Nadciąga totalny kataklizm…
„Robim smród. Faceci w raju Tuska”
Film zaczyna się sceną, gdy ludzie Don Hooda strzelają płonącymi strzałami, które trafiają w całkowicie bezbronny laptop. Jest to historia o tym, jak zgraja wyrzutków i banitów podstępem zajmuje zamek w Polingham i zaczyna rządzić całą okolicą. Ogłaszają oni miejscowej ludności, że teraz będzie dobrobyt i cud. To znaczy dobrobyt dla nich, a jak ludność przeżyje to będzie cud. Ludzie Don Hooda działają bowiem według znanej sobie zasady: „ zabierać biednym i rozdawać bogatym”. W jednym z wątków filmu Don Hood wysyła swojego przybocznego, zwanego Szkarłatnym Radem na rokowania z przedstawicielami bratniego księstwa w celu zainstalowania w Polingham machiny wojennej. Jednak w trakcie negocjacji Szkarłatny Rad zostaje wystrzelony z frondiboli i ląduje na tarczy antypociskowej, którą jak się okazało powstała zanim powrócił. Zgodnie z mottem filmu, które brzmi: „Każda historia ma swój koniec” wszyscy żyli długo i szczęśliwie umarli.
_______________________________________
PS. Kolejne nowości prawdopodobnie na blogu Yarroka.
piątek, 8 sierpnia 2008
Strofy zebrane
(hs)Od dawna nie zamieszczałem notki (pomysła ni mam), pomyślałem więc sobie, że zbiorę w jednym miejscu moje skromne strofki pozostawione jako komentarze na innych blogach. Trochę by mi było szkoda, gdyby się pogubiły. Dwie rymowanki są odpowiedzią na pojawienie się w Salonie24 znanego satyryka, Marka Majewskiego. Chciałem jednak zaznaczyć, iż nie aspiruję do miana poety - satyryka i nie zamierzam robić panu Majewskiemu konkurencji.
MISTRZOWIE SATYRY
Dwóch mistrzów satyry podziwiano formę
Marek walił w PiS, a Rychu* - w Platformę
Lecz różne są losy artystów estrady
Pierwszy na salonach, drugi – bez posady
*) Gdyby ktoś przypadkiem (ale tylko przypadkiem) nie wiedział, o co chodzi służę stosownym linkiem: Bo Platformy nie umiłował
STRACH I POEZJA
Brak sensu, rym kiepski, gitara nie stroi
Sklecił coś Majewski Tuskom na podnietę
Czy można się dziwić, że się gość mniej boi?
Nie. Bo kto tu ruszy dworskiego poetę…
I jeszcze rymy pozostawione na blogu Yarroka:
SZKIEŁKO I OKOLICE
"Słuchaj, Polaku!" - krzyknie wśród zgiełku
Miecugow, i tak zawoła:
„Kontaktowemu ufajcie szkiełku,
gromadźcie się dokoła!”
Wciskaj lemingom - powiadam skromnie -
te wasze duby WSIokowe.
Wiara i rozum razem mówią do mnie:
- Precz łgarskie „Szkło Kontaktowe”.
A zupełnie na koniec rewelacyjny utwór - komentarz (z bloga pana Majewskiego) autorstwa Hercy+, jednego z moich ulubionych blogerów S24. Mam nadzieję, że się na mnie nie obrazi, kiedy zacytuję tu jego strofy:
PANIMAJU?
Szoppenfeldziej nie hasa pięknie i sekulentnie
Dlatego, kisnąc fikuśnie, Habździej mniej dostoi,
kiedy Rozencwajg Hebzde Kocynder nie bluzga wolejem
niż gdyby Mammelux-Kuszke miał wydoić mole
...
Mooole
PS. A tak naprawdę chciałem sprawdzić jak agregują się moje notki do blogmedia24 :)
Pozdrawiam :D









