Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niemcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niemcy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 marca 2015

Ulmowie to przykład prawdziwie chrześcijańskiej miłości Boga i bliźniego

24 marca 1944 roku, około godziny 5. nad ranem, we wsi Markowa pod Łańcutem grupa niemieckich żandarmów w bestialski sposób zamordowała szesnaście osób - ośmioro Żydów, ukrywających ich Józefa i Wiktorię Ulmów, a także sześcioro dzieci gospodarzy.
Wiktoria Ulma była w ostatnim miesiącu ciąży. Wśród ukrywających się był handlarz bydłem z Łańcuta, Szall oraz pięciu jego synów. Drugą rodzinę żydowską stanowiły Golda i Genia Goldman oraz jej mała córeczka. Goldmanowie byli sąsiadami Ulmów. Mordowanie trwało kilkadziesiąt minut. Zabijali niemieccy żandarmi, granatowi policjanci stanowili obstawę. Ustalono później, że Ulmów zadenuncjował Aleksander Leś, ukraiński policjant z Łańcuta.
Do niedawna tragiczna historia rodziny Ulmów i ukrywających się w ich gospodarstwie rodzin żydowskich nie była szerzej znana:
„- Oczywiście wiedziano o niej w Markowej i okolicach, ale jej przebieg był jedynie przypuszczalny –mówił w jednym z wywiadów pochodzący z Markowej Mateusz Szpytma, historyk z IPN, autor książki „Sprawiedliwi i ich świat. Markowa w fotografii Józefa Ulmy”. -Nie było wiadomo, jak tragedia ta wyglądała w rzeczywistości, jak do niej doszło i kto dokładnie ukrywał się u rodziny Ulmów. Badania rozpoczęły się dopiero w 2003 roku, a pierwsze publikacje ukazały się rok później, w sześćdziesiątą rocznicę tej zbrodni. Ukonstytuował się też wtedy komitet, który przystąpił do budowy pomnika poświęconego rodzinie Ulmów. Monument stanął w Markowej 24 marca 2004 roku. Został odsłonięty przy dużym udziale miejscowej społeczności, a także Abrahama Segala – jednego z Żydów, którzy ukrywali się w Markowej.
Abraham Segal dziwi się, że Polacy tak szybko zapomnieli, a wręcz wstydzą się przypominać o bohaterstwie polskich ofiar holokaustu. - To Markowa powinna stać się symbolem zachowań Polaków wobec Żydów. Ja jestem żywym przykładem, że tragedia w Jedwabnem stanowiła margines zachowań Polaków w czasie okupacji – mówił.
- Ilekroć ktoś dziś mówi o antysemityzmie, o polskiej nienawiści wyssanej z mlekiem matki, ile razy ktoś przenosi zachowanie pojedynczych osób na ocenę całego narodu, to jest mi strasznie przykro i rodzi się we mnie gniew – mówił niegdyś podczas rocznicowej homilii ks. Waldemar Janiga. - . A takich rodzin było w Polsce tysiące – powiedział ksiądz.
Na podstawie szacunkowych danych można dziś powiedzieć, że Polacy w okresie okupacji uratowali 50-100 tys. Żydów.
więcej...

wtorek, 5 sierpnia 2014

7 września wyruszy Marsz Pamięci ofiar obozu Dulag 121

Marsz Pamięci to inicjatywa polegająca na zainscenizowaniu przybycia do pruszkowskiego obozu transportu warszawiaków wypędzonych ze swojego miasta. Wcielając się w role kobiet, mężczyzn, dzieci, osób starszych wychodzących z walczącej stolicy, chcemy oddać hołd tym, których los tak tragicznie doświadczył. Idąc w Marszu będziemy wspominać członków naszych rodzin, przyjaciół, znane osoby ze świata kultury i nauki, jak również nieznane z nazwiska osoby, które przeszły przez obóz. Wejdziemy do obozu tak, jak oni – od dawnego przejazdu kolejowego przy ul. 3 Maja przez dawną Bramę Główną do hali numer 5 pod Pomnik „Tędy przeszła Warszawa”.   

Aby nasz Marsz  jak najwierniej odzwierciedlał transport warszawiaków, potrzebujemy udziału osób w różnym wieku: starszych, rodzin z dziećmi, dorosłych i młodzieży. Wszystkie chętne osoby wezmą udział w dwóch warsztatach (w Muzeum Dulag 121   29 sierpnia i 4 września o godzinie 17), podczas których przygotują się do rekonstrukcji: poznają realia obozowe, skompletują stroje z epoki i  przećwiczą swoje role i zapoznają się z całością scenariusza. Pracownicy Muzeum Dulag 121 przybliżą kontekst historyczny i sposób funkcjonowania obozu Dulag 121. Pani Małgorzata Retkowska, która jest doświadczoną rekonstruktorką, wprowadzi uczestników w tajniki tej sztuki i przeprowadzi zajęcia teatralne.
Do grupy składającej się z mieszkańców Pruszkowa i okolicznych miejscowości dołączą członkowie grup  rekonstrukcji historycznej z różnych miast Polski. Wszyscy uczestnicy Marszu otrzymają pamiątkę udziału w nim.
Chcemy, aby nasz Marsz był wyrazem zaangażowania i troski o pamięć ofiar Dulagu 121 i osób pomagających w obozie. Będzie on pierwszym elementem uroczystości przygotowanych przez Powiat Pruszkowski, które 7 września br. odbędą się na terenie dawnego obozu przejściowego. Dlatego zachęcamy, aby uczestnicy Marszu zostali tego dnia z nami i uczestniczyli w kolejnych punktach programu:
- Mszy Świętej w intencji ofiar obozu Dulag 121 i osób udzielających im pomocy;
- Apelu Pamięci, składaniu kwiatów pod Pomnikiem „Tędy przeszła Warszawa”;
- koncercie „Wolni Niepokonani”;
- wystawach: „Zanim przyszli do Dulagu – 63 dni Powstania” (ze zbiorów Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie) oraz „Kobiety w Powstaniu Warszawskim” (Muzeum Niepodległości w Warszawie).

Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w Marszu Pamięci!  Zgłoszenia osób chętnych przyjmujemy mailowo: dulag@dulag121.pl i telefonicznie 22 758 86 63.

Jeśli chcieliby Państwo zapalić imienny znicz osobie, która przechodziła przez obóz przejściowy w Pruszkowie - prosimy o wcześniejszą informację. Przygotujemy znicze z imionami i nazwiskami, a rekonstruktorzy Marszu Pamięci zapalą je w dniu uroczystości pod pomnikiem „Tędy przeszła Warszawa”. Prosimy o podanie tej informacji najpóźniej do 2 września.


fot. Muzeum Dulag 121
więcej...

środa, 2 października 2013

Ludobójstwo w lasach Piaśnicy - pamiętamy!

Piaśnica Wielka – wieś kaszubska położona niedaleko Wejherowa. W okalających tę miejscowość lasach, w pierwszych miesiącach II wojny światowej Niemcy zamordowali około 12 tysięcy Polaków. To ludobójstwo uważane jest za największą zbrodnię - po KL Stutthof - na Pomorzu i pierwszą, na tak dużą skalę, w Europie.

„Niektórzy przyrównują Piaśnicę - jako miejsce męczeństwa przesiąknięte krwią tysięcy niewinnych ofiar - do Katynia – pisała dr Elżbieta Grot z Państwowego Muzeum Stutthof w Sztutowie. „Jest jednak kilka różnic pomiędzy tymi dwoma miejscami. W Katyniu zamordowano oficerów Wojska Polskiego, w Piaśnicy ginęła ludność cywilna: kobiety, mężczyźni, dzieci i niemowlęta. Tragedię tysięcy osób jej sprawcom również udało się okryć tajemnicą. O Katyniu w powojennej Polsce nie wolno było mówić ze względu na uzależnienie od b. ZSRR. Lecz również i o Piaśnicy nie informowano powszechnie społeczeństwa polskiego, pomimo że zbrodniarzami byli hitlerowcy. Starano się w ten sposób ukryć prawdę o ofiarach - głównie kadrze przywódczej ludności pomorskiej. Jedynie mieszkańcy Pomorza osiedleni tu od pokoleń nie zapomnieli tego, co naprawdę wydarzyło się w Piaśnicy. Pamiętają zwłaszcza rodziny pomordowanych, które nadal oczekują na zadośćuczynienie od strony niemieckiej. Piaśnica w świadomości Polaków nie żyje tak, jak obecnie Katyń. I samo miejsce, i fakt dokonanej tam ( …) zbrodni, nadal są mało znane ogółowi Polaków.”

Polacy jako pierwsi stanęli na drodze niemieckiej polityce podboju Europy. Dlatego hitlerowcy zaplanowali zniszczenie naszego narodu w taki sposób, byśmy już nigdy nie mogli stworzyć niepodległego państwa. Niemcy chcieli jak najszybciej Pomorze zasiedlić i całkowicie zgermanizować. Jeszcze przed agresja na Polskę na niemieckich listach przygotowanych przez policje i gestapo znaleźli się Polacy najbardziej zasłużeni dla odbudowy II Rzeczypospolitej, budowniczowie Portu Gdynia, inżynierowie, lekarze, oficerowie, urzędnicy, intelektualiści, nauczyciele i duchowni. Na Pomorzu niemieccy faszyści wymordowali kwiat inteligencji polskiej.


Na niemieckiej fotografii: „egzekucja” w Piaśnicy. Strzelają członkowie bandyckiej organizacji Selbstschutz – cywile, sąsiedzi mordowanych Polaków. Źródło: Archiwum Państwowe w Gdańsku.


Po napaści na Polskę, na jedno z miejsc do przeprowadzania masowych egzekucji na mieszkańcach Wybrzeża jesienią 1939 roku, Niemcy wybrali lasy Puszczy Darżlubskiej w pobliżu Piaśnicy położonej ok. 10 km od Wejherowa, po lewej stronie szosy biegnącej do Krokowej. W tym miejscu na obszarze ok. 250 km kwadratowych w ciągu zaledwie kilku miesięcy wymordowali co najmniej 12 tys. osób.


Po wojnie ludność Pomorza, a szczególnie rodziny pomordowanych, otoczyły opieką "leśny cmentarz", oddając hołd i zachowując pamięć o ofiarach.


Polecam film:








więcej...

sobota, 6 lipca 2013

Kolonialna misja

Niemcy chyba naprawdę stracili kompletnie pamięć. Film „Nasze matki, nasi ojcowie” to jakaś totalna schizofrenia zakłamująca historię. I o ile jestem w stanie zrozumieć Niemców, którzy za wszelką cenę próbują pozbyć się piętna ludobójców, to zupełnie nie rozumiem polskich władz, które tolerują pokaz tego serialu w polskiej telewizji. Czy taki ma być cel abonamentu? Cóż to za misję prowadzi Polska Telewizja? Czy misją tą jest udział w próbie usprawiedliwiania niemieckich mordów w czasie II Wojny Światowej w całej Europie?

Nie rozumiem zupełnie polityki prezesa TVP, aby pokazywać w publicznej telewizji gniota obrażającego Polaków i do tego próbującego cześć niemieckich zbrodni zrzucić na nas.
Coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że żyjemy w kolonialnym kraju. Tylko trzeba pamiętać, że Niemcy wcale nie wymyślili obozów koncentracyjnych w czasach Hitlera. Oni zrobili to już wcześniej, w swoich koloniach w Afryce, gdzie masowo mordowali miejscową ludność właśnie w takich obozach.
Tomasz Połeć

więcej...

czwartek, 15 listopada 2012

Seans na dziś: Historia Kowalskich

Film jest próbą fabularnej rekonstrukcji życia miasteczka Ciepielów koło Radomia, a zwłaszcza żyjących w symbiozie dwóch społeczności: polskiej i żydowskiej.

– To wstrząsająca i kompletnie nieznana światu, ale także nieznana dzisiejszej opinii publicznej w Polsce historia wielu polskich rodzin, wielu Kowalskich, którzy, by ocalić swych sąsiadów, polskich Żydów, narażali życie własnych dzieci – mówi Maciej Pawlicki, reżyser i producent filmu „Historia Kowalskich”.

Konstrukcja filmu oparta jest na relacjach naocznych świadków tragedii, członków rodzin zamordowanych, a także fabularnej inscenizacji tamtych zdarzeń.

Jesienią 1942 r. Adam i Bronisława Kowalscy z Ciepielowa ukryli swoich sąsiadów – Elkę Cukier i Bereka Pinechesa, syna ciepielowskiego krawca. 6 grudnia 1942 r. o świcie oddział niemieckiej żandarmerii otoczył dom Kowalskich, a także domy innych rodzin podejrzewanych o udzielenie pomocy Żydom – Obuchiewiczów, Kosiorów i Skoczylasów. Tego dnia spalono żywcem 34 osoby, wśród nich Adama i Bronisławę Kowalskich wraz z pięciorgiem ich dzieci.
za tvp.pl
Scenariusz i reżyseria: Arkadiusz Gołębiewski, Maciej Pawlicki

więcej...

środa, 30 listopada 2011

Gotowość do służby

Całkiem niedawno, dość szerokim echem w niemieckich mediach odbiło się zdarzenie, do którego doszło podczas szczytu UE w Brukseli, kiedy to Donald Tusk witając się z Angelą Merkel cmoknął ją w mankiet. W bawarskim „Sueddeutsche Zeitung” ukazał się tekst, w którym zinterpretowano ten niecodzienny, dla „postępowych” Niemców, gest.
więcej...

sobota, 29 sierpnia 2009

Handlarze martwym towarem

Ile warte jest ludzkie życie? Wydaje się, że jest bezcenne. A ile warte jest ludzkie ciało pozbawione życia? Na to pytanie już łatwiej odpowiedzieć. Eksperci szacują, że ciało zmarłego człowieka rozczłonkowane na ponad sto elementów przeznaczonych do celów medycznych, może przynieść nawet 250 tys. dolarów zysku. Dlatego coraz częściej słyszymy lub czytamy o nielegalnym handlu częściami ludzkich zwłok.

Michael Mastromarino z Nowego Jorku płacił grabarzom około tysiąca dolarów za trupa. Bardzo często były to zwłoki osób starszych, których narządy nie nadawały się do transplantacji. Nie zrażony tym „biznesmen” fałszował badania oraz oświadczenia rodzin zmarłych, zawierające zgodę na pobranie części ciała, a następnie odsprzedawał te części swoim kontrahentom, czyli wyspecjalizowanym firmom. Ubytki, np. brak kończyn zastępowano rurami PCV, tak by zmarły „przyzwoicie” wyglądał w trumnie. W ciągu pięciu lat swojej działalności Mastromarino przehandlował ponad tysiąc ludzkich zwłok. Wcześniej był stomatologiem, lecz z powodu nadużywania narkotyków stracił prawo do wykonywania zawodu. Znalazł więc inne, jak się okazało, bardzo dochodowe zajęcie. Tym samym zapracował sobie na długoletni pobyt w więzieniu. Wyrok w tej sprawie zapadł w zeszłym roku.

Jednym z partnerów handlowych byłego dentysty była w Stanach Zjednoczonych firma Tutogen Medical Inc specjalizująca się w wytwarzaniu i dostarczaniu implantów. W ubiegłym tygodniu Der Spiegel zamieścił raport z działalności jej niemieckiej filii, Tutogen GmbH. Wynika z niego, że z Ukrainy do Niemiec dostarczano ludzkie narządy na masową skalę. W obu krajach wybuchł skandal, gdyż rodziny zmarłych Ukraińców nic nie wiedziały o pobieraniu narządów z ciał ich bliskich.

Proceder ten zobrazowano przypadkiem Leny Krat z Kijowa, którą po śmierci jej ojca poproszono do kostnicy, gdzie czekał na nią przedstawiciel firmy ukraińskiej współpracującej z Instytutem Medycyny. - Zaczął mówić coś o przeszczepach skóry, ale byłam w takim stanie, że nie mogłam normalnie myśleć – wspomina kobieta. Powiedziała, by dał jej spokój, ale mężczyzna nie ustępował. Zapytał, czy wyrazi zgodę, aby pobrać od jej ojca fragment skóry, pomoże w ten sposób chorym dzieciom, które w wyniku poparzeń wymagają przeszczepu. Podsunął jej jakiś formularz. Podpisała. – Byłam jak w hipnozie. Pierwszy raz straciłam kogoś bliskiego – tłumaczyła. Potem dowiedziała się, że jej ojcu wycięto nie tylko skórę, ale również kości, chrząstki, a także pobrano inne narządy. – Byłam w szoku! Nigdy bym się na coś takiego nie zgodziła – powiedziała Lena.

Tak więc medycy ukraińscy, podczas sekcji zwłok wycinali z ciał zamówione narządy nie informując o tym rodzin zmarłych. Pikanterii tej sprawie dodaje fakt, że Tutogen GmbH importował do Niemiec „towar” za pomocą firmy „Bioimplant”, która podlega ukraińskiemu ministerstwu zdrowia. Z dokumentów, które ujawnił Der Spiegel wynika, że tylko w 2001 roku do przestępczego procederu wykorzystano 1152 zwłok Ukraińców. Obowiązywał też specjalny cennik. Na przykład w styczniu 2002 roku za kość udową płacono - 42,90 euro, tyle samo za kość ramienną, za worek osierdziowy serca w zależności od wielkości od 13,30 do 16,40 euro, a za grzebień biodrowy – 12,80 euro. Ceny jak w hipermarkecie.



Rozpoczęły się intensywne śledztwa - w Niemczech, działalnością firmy Tutogen GmbH zajęła się prokuratura, na Ukrainie sprawę bada SBU, tamtejsza służba bezpieczeństwa. Według ukraińskiego prawa za nielegalny handel organami ludzkimi grozi do 7 lat więzienia.

To nie jedyne tego typu makabryczne doniesienia w ostatnich tygodniach. Prawdziwą burzę międzynarodową wywołał reportaż w popularnej, lewicowej gazecie szwedzkiej Aftonbladet. Autor tekstu sugerował, że żołnierze armii izraelskiej porywali i zabijali młodych Palestyńczyków, a potem wycinali ich narządy do przeszczepów. Wszystko miało się odbywać za przyzwoleniem rządu. Artykuł spotkał się z nad wyraz ostrą reakcją w Izraelu: protestem władz, oskarżeniem Szwedów o antysemityzm, apelami o bojkot ich produktów, zapowiedziami pozwów sądowych, co w rezultacie doprowadziło do ochłodzenia kontaktów pomiędzy oboma krajami.

W lipcu tego roku w Stanach Zjednoczonych podczas szeroko zakrojonej akcji antykorupcyjnej zatrzymano 44 osoby (w tym pięciu rabinów) podejrzanych o pranie brudnych pieniędzy na wielką skalę. Wśród zatrzymanych był Levy Izaak Rosenbaum, któremu zarzucono pośrednictwo w handlu organami ludzkimi.

„Władze federalne twierdzą, że Rosenbaum wyjawił w śledztwie, iż pośredniczył w sprzedaży organów przez 10 lat i zamieszany był w "wiele" transplantacji. Rosenbaum wpadł przez tą samą podstawioną osobę, która nakłoniła kilku urzędników z New Jersey, w tym burmistrza Hoboken, do przyjęcia łapówek, i zastawiła sidła na kilku rabinów w operacji prania brudnych pieniędzy. W przypadku Rosenbauma świadek ten, podobno niejaki Solomon Dwek, deweloper z New Jersey aresztowany w 2006 roku za oszustwa bankowe, udawał biznesmena, którego sekretarka szuka nerki dla swego wujka. Rolę sekretarki zagrała tajna agentka. "Muszę wyjaśnić pani jedną rzecz – powiedział jej Rosenbaum. – Kupno lub sprzedaż organów są nielegalne". Rosenbaum otrzymał później 10 tysięcy dolarów jako zapłatę za dostarczenie dawcy organu. Łączny koszt tej operacji miał wynieść 160 tysięcy dolarów.” – pisał The New York Times.

Rynek obrotu ludzkim narządami to dziś potężny biznes, który rozwijał się wraz z rewolucją w transplantologii, a popyt na kości, nerki, serca, skórę, ścięgna i inne części ciała pochodzące od zmarłych kilkakrotnie przewyższa podaż. W Stanach Zjednoczonych liderem, w tej dziedzinie jest firma RTI Biologics Inc, której siedziba mieści się na Florydzie. W ubiegłym roku jej obroty wyniosły 147 milionów dolarów. Szacuje się, że roczny obrót dotyczący wszystkich przeszczepów na świecie to grubo ponad sto miliardów dolarów. Jaki jest procentowy udział w tym interesie nielegalnie pozyskanych organów - tego nie sposób ustalić. Najwięcej przeszczepów wykonuje się w Stanach Zjednoczonych i krajach Europy Zachodniej, a „dawcy” pochodzą z całego świata, głownie z jego najbiedniejszych regionów, gdzie ofiarami nielegalnego pozyskiwania ludzkich organów często padają dzieci.

„Misjonarze katoliccy z Mozambiku alarmują, że znajdują masowe groby dzieci z pokrojonymi ciałami. Z prowadzonych przez nich sierocińców bandyci próbują regularnie uprowadzać sieroty. Na zakonnice z Nampuli, które odkryły proceder, napadła uzbrojona banda. Jedną z luterańskich zakonnic, Brazylijkę Doraci Edinger, zamordowano w lutym 2004 roku w jej mieszkaniu. Zakonnice boją się o życie. Wykryły, że napady urządza międzynarodowa mafia z kilku krajów: Mozambiku, RPA, Brazylii, Turcji i Portugalii. Narządy zabitych, a nawet żywe dzieci były wywożone samolotami do RPA i Turcji. Prokurator generalny Mozambiku dostał pełną dokumentację, łącznie ze zdjęciami masowych grobów i rozciętych ciał. Ale śledztwo szybko umorzono z powodu braku dowodów. Oficjalnie władze Mozambiku twierdzą, że w ich kraju nie ma problemu z czarnym rynkiem narządów.” (Przekrój, 2006r.)

W połowie lat 90. głośno było o ludzkich hienach plądrujących dziecięce groby w meksykańskich miastach Tijuana i Ciudad Juarez, przy granicy ze Stanami Zjednoczonymi. Niestety, w tym przypadku sprawców również nie dosięgła ręka sprawiedliwości. Jako „zagłębia ludzkich organów” wymienia się także Mołdawię, Indie, Filipiny…

Pieniądze potrafią człowiekowi przesłonić wszystko: prawo bliźniego do godności po śmierci, przysięgę Hipokratesa, zasady religijne. Pozostaje tylko pytanie o granice człowieczeństwa…

Źródła:
http://www.spiegel.de/international/europe/0,1518,645375,00.html

http://www.aftonbladet.se/kultur/article5652583.ab

http://wiadomosci.onet.pl/1569315,2679,1,kioskart.html

http://www.wici.info/News,Lowcy_wnetrznosci,7125.html

Grafika
Der Spiegel
więcej...

środa, 27 maja 2009

Pachnie ziemia...

Zmieniają się czasy, zmieniają systemy, partie, ludzie, ale pewne rzeczy i słowa nadal pozostają aktualne...

Pachną kwiaty, pachnie ziemia,
fioletami wieczór gra
W bramie płacze młody szczeniak,
zaraz ktoś mu mleka da
Do piekarza biegnie panna
pantofelki modne ma
W rynku wrzawa nieustanna
czy to ktoś do ślubu gna?

Wesoły wieczór, wesoły wieczór,
jakby w dzień zaręczyn.
A dookoła, a dookoła
sami dobrzy Niemcy.

Dobry Niemiec z dobrą Niemką
dobre dziecko w wózku pcha
Obłok niebem płynie lekko
a ja mam szesnaście lat
Mama z papą dziś nie wyszli
choć pięknieje nieba skłon
Papa znowu się zamyślił
a ja lubię mieszkać w Bonn

Wesoły wieczór, wesoły wieczór,
jakby w dzień zaręczyn
A dookoła, a dookoła
sami dobrzy Niemcy.

"Dziś wygraliśmy wybory"
mówi papa: w prawo patrz.
"Dziś wygraliśmy wybory"
mówi papa; mama w płacz.
Pachną kwiaty, wieczór świeci,
szkoda czasu dziś na łzy.
Na podwórku wrzeszczą dzieci:
"Stary niedźwiedź mocno śpi".

Wesoły wieczór, wesoły wieczór,
jakby w dzień zaręczyn.
A dookoła, a dookoła
sami dobrzy Niemcy!


DO POSŁUCHANIA


Utwór "Pachnie ziemia"
z programu Kabaretu Dudek
słowa: Agnieszka Osiecka
muzyka: Stefan Rembowski
wykonanie: Magdalena Zawadzka
więcej...

poniedziałek, 11 lutego 2008

Klin polski

(hs)
- Troszeczkę wczoraj spożyłem, nie powiem...


- Ooo...tyle jeszcze w butelce zostało



- Tylko, kurczę, zapomniałem na śmierć, gdzie ja to schowałem...???


- No i tak sobie siedzę w pracy, bez klina...

__________________________________________________________
Zdjęcia:AG, Paweł Kula/PAP, Internet
więcej...
 
Copyright © 2014 Pejzaż Horyzontalny | Rzepka • All Rights Reserved.
Template Design by BTDesigner • Powered by Blogger
back to top