czwartek, 15 maja 2014

Auto jako narzędzie zbrodni

Nigdy nie darzyłem sympatią Pettera Northuga, norweskiego mistrza biegów narciarskich. Cechuje go bowiem bufonada i brak szacunku do swoich rywali, głównie Szwedów,  z których często szydzi. Norweg wymyślił też obraźliwy przydomek dla naszej Justyny Kowalczyk,  którą nazwał kiedyś „Diesel Doris”, co w rozumieniu  jego rodaków ma oznaczać „ociężałą szkapę”.

Teraz jest kolejny  powód, by  Northuga  nie lubić jeszcze bardziej.  Narciarz popił sobie w jednym z klubów w Trondheim, po czym wsiadł do swojego audi A7 i rozbił je na śliskiej drodze. Pasażer, którego wiózł został ranny. Wypadek pijanego Northuga, to w Norwegii bardzo poważne wydarzenie, bowiem wybitni sportowcy traktowani są w tym kraju jak półbogowie. Stawiani są za wzór do naśladowania dla dzieci i młodzieży. Narciarzowi, który publicznie wyraził skruchę grozi dwa lata więzienia i wysoka grzywna.

W Polsce wypadki, których sprawcami są pijacy za kółkiem to codzienność. W pierwszy majowy weekend dostałem wiadomość od rodziny, że kuzyn - młody chłopak cudem uniknął śmierci po tym, jak w Świnoujściu  na jego motocykl najechało auto kierowane przez osobnika „na gazie”. Motocykl wpadł do kawiarnianego ogródka i roztrzaskał się na kawałki. Gościom nic się nie stało, ale motocyklista został ranny i wylądował w szpitalu. Sprawca wypadku  nie miał prawa jazdy. Badanie wykazało 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Okazuje się, że grozi mu taka sama kara jak Northugowi, czyli dwa lata za kratkami.  Dostał też tysiączłotowy mandat. Kilka dni  wcześniej pod Łukowem inny drogowy bandyta,  również bez prawa jazdy, zabił dwie kilkunastoletnie dziewczynki po czym uciekł. Szukała go setka policjantów…

Uważam,  że osoba kierująca samochodem po kielichu powinna  być przez sądy traktowana tak samo jak bandzior,  który wychodzi z nożem na ulicę z zamiarem zabicia drugiego człowieka. Samochód używany przez pijanego kierowcę  jest bowiem – podobnie jak nóż w rękach bandyty -  potencjalnym narzędziem zbrodni. 

Samo odbieranie prawa jazdy pijakom nie zapobiega tragediom. Bez prawka mogą oni nadal jeździć, wielu  zresztą ryzykuje,  bo traktowane jest to jako wykroczenie i karane zwykłym mandatem. A spróbujmy sobie wyobrazić, że sprawcy strzelaniny odbiera się jedynie pozwolenie na broń, jeśli takowe posiada, a pozostawia się mu pistolet, czy też karabin, którego użył…

Dlatego  pijakom  na drogach należy odbierać zarówno prawa jazdy jak i samochody, a  dane i zdjęcia takich delikwentów powinno się publikować w lokalnej prasie i  wywieszać na tablicach ogłoszeń miejscowych urzędów.  Petter Northug  za swój czyn przeprosił publicznie cały norweski naród. Drogowi bandyci w Polsce  pozostają na ogół anonimowi.

PS.
Felieton ukazał się w najnowszym wydaniu magazynu REPORTER








Podziel się tym postem

8 komentarze:

Pelargonia pisze...

Witaj R.,

Artykuł i dymek super:-)
Ja mam drugą wersję tekstu w dymku:
"Często jeżdżę na dwóch gazach!"
Niestety, w naszym kraju to powszechne.
Moim zdaniem przydałyby się konfiskaty samochodów kierowców przyłapanych na jeździe po pijaku.

Pozdrawiam serdecznie

Rzepka pisze...

Witaj E.,
"Moim zdaniem przydałyby się konfiskaty samochodów kierowców przyłapanych na jeździe po pijaku."

Otóż to :-)

Pozdrawiam serdecznie

tie_ fighter pisze...

Szanowny Rzepko,

Tym razem pozwolę sobie na to by się z Tobą nie zgodzić. Po pierwsze, konfiskata samochodu jest pogwałceniem prawa do posiadania, które winno być jednym z najważniejszych praw obywatelskich. Po drugie, nierzadko w rodzinie takiego pijaka za kółkiem, samochodu używa nie tylko on, ale też inni członkowie rodziny, których nie wiem za co też by się wtedy ukarało. Nierzadko niosłoby to bardzo poważne konsekwencje dla osób trzecich, np. z utratą pracy włącznie. Po trzecie, w niektórych przypadkach, nic nie stoi na przeszkodzie, aby kupić kolejny samochód (choćby starego grata z kilka złotych)i w najlepsze jeździć nadal. Tego też oczywiście można zakazać, tylko czy nie zaczynamy ocierać się o totalitaryzm? Rozumiem słuszne Twoje oburzenie, ale osobiście unikałbym leczenia migreny poprzez ucięcie głowy. Trzeba szukać innych rozwiązań, bo jak na razie, to nawet perspektywa odsiadki nie jest czynnikiem odstraszającym.

Pozdrawiam, TF.

Rzepka pisze...

Drogi Fighterze,

znam przedstawiony przez Ciebie sposób argumentacji, jednak pozwolisz, że pozostanę przy swoim zdaniu. Ja wychodzę z założenia, że samochód używany przez pijaka jest potencjalnie takim samym narzędziem zbrodni jak nóż, którego zamierza użyć jakiś bandzior, by zabić człowieka. Dlatego konfiskata pojazdu nietrzeźwemu kierowcy byłaby tym samym, czym wytrącenie i odebranie noża zwykłemu bandycie. Jeśli jazda po pijaku jest jednak przestępstwem, to mielibyśmy do czynienia z zabraniem przestępcy przedmiotu, który posłużył mu do dokonania przestępstwa. Tak samo jak złapanym zbójom, sprawcom napadów zabiera się, no nie wiem - broń, kije baseballowe, kominiarki itp.

Moim zdaniem takie praktyki nie naruszają obywatelskiego prawa własności i nie mają nic wspólnego z totalitaryzmem. Przecież sądy orzekają o konfiskacie mienia będącego własnością różnych przestępców (pochodzącego z przestępstw lub nie) i nikt nie nazywa tego totalitaryzmem.

Państwo łupi naród zabierając uczciwym ludziom oszczędności z OFE, wciąż wymyśla nowe, bezsensowne podatki i to jest ok. A jeśli miałoby odbierać drogowym bandytom auta, które posłużyły im do przestępstw, to byłby totalitaryzm? No, bez przesady...

Ja jestem otwarty na inne rozwiązania jeśli chodzi o karę za jazdę po pijaku, byle były skuteczne. Choćby kara bezwzględnego więzienia.

Pozdrawiam

tie_ fighter pisze...

Drogi Rzepko,

Może poniekąd wchodzę w rolę adwokata diabła, ale widzę pewna różnicę, bowiem bandzior zabierając ze sobą nóż, czyni to z zamiarem jego użycia, a prowadzenie pojazdu pod wpływem, nie jest podyktowane chęcią dokonania szkody na mieniu lub zdrowiu postronnych osób (co niestety ma nierzadko miejsce). Jak sądzę mamy tu zupełnie inną motywację sprawców. Poza tym co w przypadku, kiedy samochód nie jest własnością sprawcy? Ma być karana postronna osoba, tylko dlatego, że użyczyła samochód sprawcy? Przecież nie mogła wiedzieć, że ten się uchla i będzie prowadził pojazd.
"Przecież sądy orzekają o konfiskacie mienia będącego własnością różnych przestępców (pochodzącego z przestępstw lub nie) i nikt nie nazywa tego totalitaryzmem." Samochód nie jest mieniem pochodzącym z przestępstwa, może być uznany za dowód w sprawie, ale nie pochodzi on z przestępstwa. Co do podatków i łupienia obywateli przez aparat państwa, to pełna zgoda. Niemniej, jedynym sensownym sposobem na rzeczony problem, wydaje mi się montowanie w samochodach urządzeń, które po wykryciu alkoholu, uniemożliwia uruchomienie pojazdu. Niestety zapłacić za to będziemy musieli my wszyscy - podatnicy.

Pozdrawiam, TF

Rzepka pisze...

Drogi Fighterze,

otóż to, konfiskować pijakom samochody jako dowody w sprawie. Dlaczego konfiskuje się auta używane do różnych napadów, a nie konfiskuje się samochodów prowadzonych przez kierowców po głębszym. Wszak jedno i drugie (napad i jazda po pijaku) jest przestępstwem i podlega pod KK.

Trudno, w użyczanie komuś pojazdu wkalkulowane jest pewne ryzyko. Jeśli, powiedzmy ja, pożyczyłbym sąsiadowi piłę do cięcia drewna, a on zaszlachtowałby nią swoją żonę, to musiałbym pogodzić się z tym, że prawdopodobnie tej piły już bym nie odzyskał. Mimo, że do innych celów została ona pożyczona.

Wiem jeszcze jedno, że gdyby obowiązywało prawo, iż można odbierać pijakom nie tylko prawa jazdy, ale i samochody, to te dwie dziewczynki spod Łukowa żyłyby.


Pozdrawiam

tie_ fighter pisze...

Drogi Rzepko,

Nie mogę zaakceptować pomysłu przepadku mienia osób trzecich, bowiem to zrodzi niechybnie prawny precedens i przy złej woli rządzących (a takich właśnie rządzących mamy) zacznie się ludziom konfiskować domy, depozyty bankowe itd. To juz przerabialiśmy przez blisko pół wieku i jako żywo oceniono to jako rządy bezprawia i tego się właśnie boję.

Pozdrawiam, TF

Rzepka pisze...

Fighterze drogi,

to nie są jakieś ekstrawaganckie propozycje. Konfiskatę samochodu za jazdę po pijaku i pod wpływem narkotyków rozważa się w Wielkiej Brytanii. Trudno zarzucać temu państwu, że nie szanuje prawa swoich obywateli do ich własności.

Wprawdzie tam dopuszczalna norma to 0,8, ale nie widzę przeszkód żeby i u nas ją podnieść, może nie do 0,8, ale powiedzmy do 0,5 promila.

Wielka Brytania: Za jazdę po pijanemu konfiskata samochodu

Pozdrawiam

 
Copyright © 2014 Pejzaż Horyzontalny | Rzepka • All Rights Reserved.
Template Design by BTDesigner • Powered by Blogger
back to top