poniedziałek, 28 czerwca 2010
Hasła kampanii
Bardzo spodobało mi się przytoczone przez Katarynę hasło autorstwa Junony - "Zgoda patroszy". Hasło to, a także przebieg wczorajszej debaty, stały się inspiracją do powstania poniższego obrazka. Co wrażliwszych z góry przepraszam za wulgaryzm.
piątek, 25 czerwca 2010
czwartek, 24 czerwca 2010
Czterdzieści lat później
Dzięki Krysce zmontowałem pierwszy króciutki filmik, w którym coś się rusza i mówi..;) Dziękuję Krysko za inspirację!
środa, 16 czerwca 2010
piątek, 11 czerwca 2010
Eurooptymista
czwartek, 10 czerwca 2010
Hrabia 2
Dowcipy o hrabi są stare jak świat. Dziś druga część wersji komiksowej, oczywiście.

Link do części pierwszej
Wykorzystałem zdjęcia: PAP, Reuters, AG

Link do części pierwszej
Wykorzystałem zdjęcia: PAP, Reuters, AG
wtorek, 8 czerwca 2010
Zamążpójście
Nieszczęsny ten Sławomir Nowak, który zamiast obmyślać wyborcze strategie i dumać nad tym, czy telewizyjna debata kandydatów na prezydenta powinna się odbyć w TVN, Teatrze Polskim, Łazienkach Królewskich, czy też może w szafie gdańskiej, musi biegać po mediach i tłumaczyć, co Bronisław Komorowski miał na myśli wypuszczając z siebie kolejne babole. Nieszczęsny, bo nieświadom, że głupoty w żaden sposób wytłumaczyć się nie da, co najwyżej można walnąć jeszcze większą.
Tak też było dziś, w „zetkowym” programie Moniki Olejnik kiedy to Nowak usiłował „wyprostować” słynne już słowa Komorowskiego o wydobywaniu gazu łupkowego metodą odkrywkową:
„Monika Olejnik: To w ogóle nie jest metoda odkrywkowa.
Sławomir Nowak: To jest metoda odkrywkowa, bo żeby coś znaleźć trzeba najpierw odkryć.
Monika Olejnik: Nie, no o czym pan mówi.
Sławomir Nowak: Żeby coś wydobywać trzeba najpierw odkryć.”
Ta interpretacja słów Komorowskiego w wykonaniu Nowaka jest równie odkrywcza jak stwierdzenie, że żeby się w miarę kulturalnie i skutecznie załatwić, trzeba najpierw zdjąć majtki. Na takie dictum, nawet nieczuła z reguły na różne głupoty wypowiadane przez polityków Platformy Olejnik, "ześmiała się ze śmiechu". Ale Nowak pozostawał niewzruszony i dalej tłumaczył kolejne złote myśli krotochwilnego marszałka! A to o spływającej wodzie, a to o długich kiełbasach… No, chociaż przy tych kiełbasach to się trochę zaciął. To może ja co nieco podpowiem, żeby Nowak miał mniej do myślenia.
Na przykład, kiedy Komorowski mówi: „Mowy mają być krótkie, a kiełbasy długie” – może to oznaczać, że masarze mają już dość rozwlekłych i głupkowatych przemówień polityków i grożą strajkiem polegającym na produkcji zbyt krótkich kiełbas, co nikomu nie wyszłoby na zdrowie, a politykom w szczególności. Bo kiełbasa to ich atrybut. Zwłaszcza wyborcza. Albo inna refleksja: "Miałem dziś przyjemność wizytowania terenów powodziowych" - po prostu marszałek miał na myśli to, że woli odwiedzać powodzian niż na przykład świeżo upieczonych pogorzelców. Prawda, że proste? No, nie ma za co!
Ale już pod koniec rozmowy z Olejnik, tenże Sławomir Nowak sam strzelił taką myślą, której nijak nie potrafię zinterpretować. Rzekł mianowicie o swoim kandydacie:
„- Jako prezydent nie będzie mógł mieć żadnych wpadek. Bronisław Komorowski, więc musi się wyszumieć teraz. To trochę jak kawaler przed zamążpójściem”
Myślę, myślę a potem sprawdzam w słowniku: zamążpójście – zawarcie przez kobietę związku małżeńskiego. Rozumiecie coś z tego??
Oj, Sławku Nowaku – dam ci ja radę: zamknij ty się razem z tym waszym kandydatem w szafie i debatujcie tam sobie do końca kampanii wyborczej, bo w przeciwnym razie słupki sondażowe nie spadną wam do dziesięciu procent, na przykład, lecz do zera. Czego wam, sobie i wszystkim Polakom życzę.
Tak też było dziś, w „zetkowym” programie Moniki Olejnik kiedy to Nowak usiłował „wyprostować” słynne już słowa Komorowskiego o wydobywaniu gazu łupkowego metodą odkrywkową:
„Monika Olejnik: To w ogóle nie jest metoda odkrywkowa.
Sławomir Nowak: To jest metoda odkrywkowa, bo żeby coś znaleźć trzeba najpierw odkryć.
Monika Olejnik: Nie, no o czym pan mówi.
Sławomir Nowak: Żeby coś wydobywać trzeba najpierw odkryć.”
Ta interpretacja słów Komorowskiego w wykonaniu Nowaka jest równie odkrywcza jak stwierdzenie, że żeby się w miarę kulturalnie i skutecznie załatwić, trzeba najpierw zdjąć majtki. Na takie dictum, nawet nieczuła z reguły na różne głupoty wypowiadane przez polityków Platformy Olejnik, "ześmiała się ze śmiechu". Ale Nowak pozostawał niewzruszony i dalej tłumaczył kolejne złote myśli krotochwilnego marszałka! A to o spływającej wodzie, a to o długich kiełbasach… No, chociaż przy tych kiełbasach to się trochę zaciął. To może ja co nieco podpowiem, żeby Nowak miał mniej do myślenia.
Na przykład, kiedy Komorowski mówi: „Mowy mają być krótkie, a kiełbasy długie” – może to oznaczać, że masarze mają już dość rozwlekłych i głupkowatych przemówień polityków i grożą strajkiem polegającym na produkcji zbyt krótkich kiełbas, co nikomu nie wyszłoby na zdrowie, a politykom w szczególności. Bo kiełbasa to ich atrybut. Zwłaszcza wyborcza. Albo inna refleksja: "Miałem dziś przyjemność wizytowania terenów powodziowych" - po prostu marszałek miał na myśli to, że woli odwiedzać powodzian niż na przykład świeżo upieczonych pogorzelców. Prawda, że proste? No, nie ma za co!
Ale już pod koniec rozmowy z Olejnik, tenże Sławomir Nowak sam strzelił taką myślą, której nijak nie potrafię zinterpretować. Rzekł mianowicie o swoim kandydacie:
„- Jako prezydent nie będzie mógł mieć żadnych wpadek. Bronisław Komorowski, więc musi się wyszumieć teraz. To trochę jak kawaler przed zamążpójściem”
Myślę, myślę a potem sprawdzam w słowniku: zamążpójście – zawarcie przez kobietę związku małżeńskiego. Rozumiecie coś z tego??
Oj, Sławku Nowaku – dam ci ja radę: zamknij ty się razem z tym waszym kandydatem w szafie i debatujcie tam sobie do końca kampanii wyborczej, bo w przeciwnym razie słupki sondażowe nie spadną wam do dziesięciu procent, na przykład, lecz do zera. Czego wam, sobie i wszystkim Polakom życzę.
poniedziałek, 7 czerwca 2010
Leszek Długosz: Niezgoda na fałsz
W „Rzeczpospolitej” ciekawa rozmowa z Leszkiem Długoszem. Popularny krakowski piosenkarz, kompozytor i poeta mówi m.in. o tym jakie konsekwencje spotykają artystę, który dokona innego wyboru politycznego niż większość osób z jego środowiska:
„Straciłem sporo adresów, gdzie byłem zapraszany, chętnie widziany. Zostałem też "wycięty" z części mediów. Nie mówi , nie pisze się o moich publikacjach. W ogóle o jakiejś artystycznej mojej obecności. To się w konsekwencji przekłada także na kieszeń. Ale bardziej dotyka, jeśli spędziło się z kimś wiele lat na wspólnej tratwie (tak to ujmijmy), a teraz ów ktoś czmycha, odwraca się na nasz widok.”
Ale nie tylko o tym. Także o tym, że warto być sobą, oraz o wiosennym przebudzeniu Polaków i ośmielających się sercach…
http://www.rp.pl/artykul/15,490624_Czasem_trzeba_sie_wdac.html
Przy okazji warto również przypomnieć program Jerzego Zalewskiego „Pod prąd” z udziałem Leszka Długosza:
Kolejne części:
http://www.youtube.com/watch#!v=8zc-vGI4FB0&feature=related
http://www.youtube.com/watch#!v=ueX6Br4iT4w&feature=related
http://www.youtube.com/watch#!v=KhTZuG45wKE&feature=related
„Straciłem sporo adresów, gdzie byłem zapraszany, chętnie widziany. Zostałem też "wycięty" z części mediów. Nie mówi , nie pisze się o moich publikacjach. W ogóle o jakiejś artystycznej mojej obecności. To się w konsekwencji przekłada także na kieszeń. Ale bardziej dotyka, jeśli spędziło się z kimś wiele lat na wspólnej tratwie (tak to ujmijmy), a teraz ów ktoś czmycha, odwraca się na nasz widok.”
Ale nie tylko o tym. Także o tym, że warto być sobą, oraz o wiosennym przebudzeniu Polaków i ośmielających się sercach…
http://www.rp.pl/artykul/15,490624_Czasem_trzeba_sie_wdac.html
Przy okazji warto również przypomnieć program Jerzego Zalewskiego „Pod prąd” z udziałem Leszka Długosza:
Kolejne części:
http://www.youtube.com/watch#!v=8zc-vGI4FB0&feature=related
http://www.youtube.com/watch#!v=ueX6Br4iT4w&feature=related
http://www.youtube.com/watch#!v=KhTZuG45wKE&feature=related
piątek, 4 czerwca 2010
środa, 2 czerwca 2010
Wystarczy być
"Woda ma to do siebie, że się zbiera i stanowi zagrożenie, a potem spływa do głównej rzeki i do Bałtyku..." ...który następnie łączy się z Oceanem... - można by dodać. Czy ten, słynny już, cytat czegoś nam nie przypomina?
Najpierw przychodzi wiosna i lato, ale później mamy jesień i zimę. A potem znów mamy wiosnę i lato. Tak. Wystarczy być, po prostu...
http://www.rp.pl/artykul/15,488453_Wszystkie_wpadki_Komorowskiego_.html
Najpierw przychodzi wiosna i lato, ale później mamy jesień i zimę. A potem znów mamy wiosnę i lato. Tak. Wystarczy być, po prostu...
http://www.rp.pl/artykul/15,488453_Wszystkie_wpadki_Komorowskiego_.html
wtorek, 1 czerwca 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)


