Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 lipca 2015

Mastrubacja przedszkolaków

Presja na wprowadzenie edukacji seksualnej do szkół, a nawet przedszkoli, ma za nic granice rozsądku. Co jakiś czas osobnicy o jawnie pedofilskiej psychice domagają się, aby np. w ramach wychowania seksualnego „dzieci masturbowały się podczas leżakowania".
Wanda Nowicka, która jest wicemarszałkiem sejmu, twierdzi np., że założeniem tak pojmowanej edukacji seksualnej jest to, że wiedza musi wyprzedzać doświadczenia: „Zanim wtargnie się na jezdnię, trzeba wiedzieć, czym jest czerwone światło” - wyciąga taki argument posłanka. Ile razy dziennie - w wieku np. 5 lat – dziecko będzie miało do czynienia z czerwonym światłem, a ile z seksem?
Nowickiej wtóruje Magdalena Środa, który uważa, że takie seks szkolenia przedszkolaków są niezbędne, aby rozpoznawały co to jest „zły dotyk”.
W związku z tymi pomysłami, zapewne lekturą obowiązkową dla przedszkolaków będzie „Hustler”, a na dobranockę będą oglądać ostrego pornola, aby upewnić się, co to jest ten „zły dotyk”.
Dziewczynki od maleńkiego trzeba uczyć, czym jest aborcja. A gdy dziadek zdenerwuje wnuka, dobrze aby mały wiedział, co to jest eutanazja.
Ale dlaczego czekać z tym wszystkim do przedszkola? Już w żłobku wbijmy dzieciakom do głów, co do jest zoofilia, choroby weneryczne, AIDS oraz jak skutecznie zarazić się tym wszystkim hurtowo. W końcu dziecko musi mieć w przedszkolu jakieś podstawy.
Może też od razu nauczmy czterolatka, jak rozpoznawać materiały wybuchowe, wyszkolmy go w sztukach walki, nauczmy bezbłędnie rozpoznawać i klasyfikować narkotyki. Przeprowadźmy też szkolenie w zakresie stosowania i interpretacji kodeksów karnego i cywilnego. Gdy nasze dziecko rozpocznie naukę w szkole podstawowej, będzie miało jak znalazł. W wieku 10 lat skutecznie wyręczy policjanta, prokuratora i sędziego – razem wziętych. Mając 12 lat będzie w stanie bronić ojczyzny w elitarnych jednostkach specjalnych. Zaś w wieku 18 lat trafi na oddział zamknięty szpital psychiatrycznego, albo palnie sobie w łeb z granatnika, w który go pani poseł Nowicka zaopatrzy na wypadek, gdyby popełnił jakiś błąd i w dzieciństwie nie rozpoznał „złego dotyku” swojego ojca całującego go w czoło na dobranoc.
Politycy - puknijcie się w czoło!
Cyprian Gniazdo





Tekst i dymek: sochaczewianin.pl
więcej...

czwartek, 15 maja 2014

Rzecznik Praw Obywatelskich próbuje ograniczać prawo rodziców do wychowania dzieci - zaprotestuj!

W ostatnich dniach ujawnione zostało wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich profesor Ireny Lipowicz do Ministra Edukacji Narodowej w sprawie tzw. programu "Równościowe przedszkole", o którym pisaliśmy kilka miesięcy temu.
 
Pani Rzecznik próbuje wyznaczyć na nowo granice konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami.
 
Powołując się m.in. na wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, uzasadnia pogląd, że wiedza przekazywana w szkole może być niezgodna z przekonaniami rodziców, bo ustalanie programu nauczania należy do kompetencji państwa a Konstytucja nakłada na rodziców obowiązek szkolny do 18 roku życia dziecka. Wywodzi też, że rodzice mają wprawdzie prawo do wychowywania swoich dzieci, ale po zajęciach szkolnych i w weekendy.
Patrząc na entuzjastyczną reakcję na to wystąpienie Związku Nauczycielstwa Polskiego, trudno nie uznać stanowiska Pani Rzecznik za próbę wysłania swoistego sygnału do kadry nauczycielskiej oraz urzędników systemu oświaty. Sygnału, który sprowadza się do przekazu, że dzieci w szkole są "własnością" pedagogów i można bez skrupułów ignorować jakikolwiek sprzeciw rodziców, co do treści edukacyjnych i wychowawczych. Tutaj pełna treść wystąpienia Rzecznika.
Warto wyciągnąć z tego, naszym zdaniem, jeszcze dwa wnioski. Po pierwsze taki, że po stronie ideologicznych sporów o prymat dogmatu równości nad wszelkimi innymi prawami obywatelskimi angażuje się kolejny urzędnik państwa.
Po drugie, że do uzasadniania ograniczania naszych praw stosuje się dziś co raz częściej regulacje i orzecznictwo europejskie.
W związku z tym zachęcam do podpisania listu protestacyjnego do Rzecznika Praw Obywatelskich przeciwko próbie ograniczania praw rodziców do wychowywania dzieci.

Paweł Woliński, Fundacja Mamy i Taty

Treść listu:

Rzecznik Praw Obywatelskich

prof. Irena Lipowicz



Szanowna Pani,

w związku z treścią wystąpienia z dnia 24 kwietnia 2014 roku do Ministra Edukacji Narodowej w sprawie tzw. programu "Równościowe przedszkole", pragnę wyrazić moje szczere zaniepokojenie zajętym w nim stanowiskiem.

Odnoszę wrażenie, że jego istotą jest próba ograniczenia konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami. Próba, dokonana w przeświadczeniu, że każde prawo obywatelskie musi ustąpić dziś dogmatowi równości.

Nie budzi wątpliwości pogląd, że polska Konstytucja w art. 33 odnosi się do tzw. równości formalnej kobiet i mężczyzn, czyli równości wobec prawa. Jednak w wystąpieniu do MEN wyraźne jest założenie, że należy interpretować tę normę szerzej, obejmując nią także tzw. wymiar tożsamościowy, czyli że kobieta i mężczyzna są tacy sami.

Powstaje pytanie czy rozumiana w ten sposób równość płci jest odbiciem obiektywnego faktu, opartym na poszukiwaniach naukowych (nauk biologicznych, psychologicznych, socjologicznych czy historycznych), czy może hipotezą czysto ideologiczną, przyjętą wyłącznie na mocy politycznych decyzji różnych ciał międzynarodowych?

Pisze Pani, że ustalanie i planowanie programu nauczania szkolnego należy do kompetencji państwa. Czy wynika z tego również prawo do rozpowszechniania w szkołach informacji i treści nieobiektywnych, jak choćby zideologizowana w ten sposób koncepcja równości płci?

Pisze Pani, że prawa rodziców do nauczania dzieci zgodnie z przekonaniami rodziców to nie ogranicza, bo mogą edukować je po szkole i w weekendy.

Czy na tej samej zasadzie zgodzi się Pani na ograniczanie innych praw obywatelskich? Czy pracodawcy mogliby np. ograniczać równość kobiet i mężczyzn w miejscu pracy argumentując, że równouprawnienie może się przecież realizować popołudniami i w weekendy?

System podatkowy także nie ogranicza się do opodatkowywania dochodów rodziców uzyskanych popołudniami i w weekendy a podatek VAT działa całą dobę i przez siedem dni w tygodniu. Dlaczego zatem pragnie Pani, by system oświaty, finansowany z tychże wpływów podatkowych, tolerował konstytucyjne prawa rodziców tylko poza szkołą?

Powołuje się Pani na wyrok Trybunału Konstytucyjnego wskazując, że prawo rodziców do wychowania podlega ograniczeniu ze względu na treść art. 70 ust. 1 Konstytucji, czyli obowiązek nauki do 18 roku życia. W wypadku "Równościowego przedszkola" trudno i ten argument uznać za trafny, bo mowa tu zajęciach w przedszkolu, które nie są obecnie obowiązkowe.

Pisze Pani wielokrotnie w swoim wystąpieniu o publikacji "Równościowe przedszkole" jako o programie edukacyjnym i jako taki go analizuje i z zaangażowaniem broni. Tymczasem same jego autorki wyjaśniają, że formalnie i faktycznie nie jest to program, a jedynie poradnik dla nauczyciela.

Mam zatem nieodparte wrażenie, że treścią swojego wystąpienia chce Pani koniecznie stanąć po jednej ze stron ideologicznego sporu, wpisać się w logikę ideologicznych argumentów oraz realizować polityczne postulaty równościowych elit.

Niepokoi mnie to, tym bardziej, że używając mocy i powagi urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich, który zgodnie z Konstytucją powinien stać na straży wolności obywateli, angażuje się Pani w aktywną próbę ograniczania ich praw.


Z poważaniem
 
kliknij aby podpisać list do Rzecznika Praw Obywatelskich
więcej...

wtorek, 18 lutego 2014

Cywilizacja śmierci

Nie sądziłem, że doczekam czasów, gdy nasza cywilizacja zacznie zabijać swoje dzieci. Oto w Belgii przyjęto ustawę, która zezwala na eutanazję dzieci, które są bardzo chore i cierpią. Belgia, odkąd znalazła się tam stolica wspólnoty europejskiej, wyraźnie oszalała. Być może nagromadzenie się właśnie w Brukseli różnych kultur i poglądów sprawia, że dochodzi tam do absurdów.

Nie mogę znaleźć innego określenia na zabijanie dzieci w majestacie prawa, jak tylko kompletne bestialstwo. W głowie mi się nie mieści, że można z taką łatwością decydować o czyimś życiu. To może niedługo zaczniemy mordować ludzi, ponieważ są brzydcy, albo nie mają włosów, albo dlatego, że noszą okulary?!

Jakie kryterium będzie właściwe? W Auschwitz, niemieckim obozie koncentracyjnym, na rampie na którą wyprowadzano nowo przybyłych, był na pewnej wysokości umocowany patyk. To dziecko, które strąciło go przechodząc, trafiało do obozu. Te zaś, które były niższe, trafiały od razu do komór gazowych.
Niemcy znaleźli takie kryterium dla życia lub śmierci dzieci. Belgowie nieco je udoskonalili. Teraz wystarczy grymas bólu, aby uśpić dziecko!

Tomasz Połeć

fot.screenshot


więcej...

środa, 5 czerwca 2013

Kozłowska-Rajewicz musi odejść - podpisz apel

Ostatnie dni przyniosły nowe informacje o kolejnych próbach podważania konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami. Tym razem szczególnie niepokojące, bo stoi za nimi Pani Minister Agnieszka Kozłowska-Rajewicz Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania.

Jej pomyślany jako narzędzie obyczajowej rewolucji Krajowy Program Działań na Rzecz Równego Traktowania na lata 2013-2015 ma służyć walce m.in. o obowiązkową edukację seksualną i tzw. edukację równościową. Pani Minister pragnie by polskie dzieci mogły być już od najmłodszych lat legalnie deprawowane w szkołach i przedszkolach przez edukatorów seksualnych opowieściami o związkach homoseksualnych, uczone akceptacji dla różnych, w tym także dewiacyjnych form seksualności, indoktrynowane tzw. prawem do aborcji. To kolejna odsłona ideologicznych ataków na rodzinę  złożoną z mamy i taty. Traktowanie ich obojętnie doprowadzi nas do sytuacji podobnej jak we Francji. Tam już nawet wielomilionowe manifestacje uliczne nie są w stanie powstrzymać polityków od zalegalizowania małżeństw homoseksualnych z prawem do adopcji dzieci. Dlatego pozwalam sobie zwrócić się z gorącą prośbą o podpisanie  przygotowanego na naszej stronie


 (...)


Paweł Woliński
/Fundacja Mamy i Taty/

Treść apelu:
  

Szanowny Panie Premierze.



Jako obywatel korzystający z pełni praw publicznych, w tym z czynnego prawa wyborczego, mam w pamięci Pańskie expose wygłoszone w Sejmie 18 listopada 2011 roku. Mówił Pan wtedy: "nasza koalicja, polski rząd, instytucje życia publicznego, państwo polskie nie jest od tego, aby przeprowadzać obyczajową rewolucję". 

Zwracam się zatem do Pana z apelem o dotrzymanie złożonej w ten sposób obietnicy i żądam zdymisjonowania Pełnomocnik Rządu do Spraw Równego Traktowania, Panią Minister Agnieszkę Kozłowską-Rajewicz .

Pani Minister w ostatnich dniach i miesiącach dała, zbyt już niestety liczne, dowody na to, że chce odgrywać właśnie w szeregach polskiego rządu, ale też jako polityk partii i poseł w klubie sejmowym, rolę przodownika rewolucji obyczajowej. Narzucać innym własne, coraz bardziej skrajne poglądy, dając w ten sposób przykład nietolerancji i stosując ideologiczną przemoc.

Ostatni atak Pani Minister na „rodzinnocentryczny typ społeczeństwa” polskiego ujawnił, całkowicie niedopuszczalne u urzędnika państwowego składającego, podobnie jak Pan, w trybie artykułu 151 Konstytucji RP przysięgę na wierność jej postanowieniom, swoiste „uczulenie” na treść normy ustrojowej wyrażonej w artykule 18 tejże Konstytucji - „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”. Wyraźna przy tym u Pani Minister nadaktywność w sprawach obyczajowych i ideologii gender znajduje z kolei swój wyraz w coraz to nowych obszarach.

Pierwszy z nich to sprawa edukacji seksualnej i poruszania tematyki homoseksualizmu w szkołach oraz cenzurowania w tym zakresie podręczników do biologii, wiedzy o społeczeństwie oraz wychowania do życia w rodzinie. Z korespondencji pomiędzy Panią Minister a Ministerstwem Edukacji Narodowej wynika, że zaangażowała się ona po stronie środowisk dążących do nasycenia (zgodnie ze wskazaniami WHO) treści nauczania, m.in już dla 4-6 latków, wiedzą o masturbacji we wczesnym dzieciństwie, tzw. prawie do aborcji oraz różnych koncepcjach związków w tym tzw. związkach alternatywnych i homoseksualnych.

Publicznym wyrazem m.in. tej postawy stał się patronat nad publikacją dla nauczycieli wydaną przez Kampanię Przeciw Homofobii pt. "Lekcja Równości.". Pani Minister autorytetem polskiego państwa poleca ją nauczycielom jako źródło rzetelnej wiedzy, podczas gdy powielanych jest tam szereg starych, dawno już obalonych w nowszych badaniach, mitów środowisk homoseksualnych. Jak choćby ten, że "w społeczeństwie około 8% osób to osoby o nieheteroseksualnej orientacji seksualnej (geje, lesbijki, osoby biseksualne)", gdy w rzeczywistości odsetek ten nie przekracza zwykle 2-3%.

Kolejnym faktem, który potwierdza ideologizację działań Pani Minister jest objęcie patronatem tegorocznej Parady Równości. Towarzyszyła temu drobna ale wymowna skądinąd okoliczność, otóż decyzja ta podjęta została na podstawie wniosku organizatora nie podpisanego imieniem i nazwiskiem, ale sygnowanego przez osobę podającą się za "Jej Perfekcyjność". Nasuwa się pytanie, czy ten sposób uprzywilejowania organizatorów wobec reguł kodeksu postępowania administracyjnego jest właśnie, pożądanym przez Panią Minister, przykładem równego traktowania? Istotą sprawy patronatu jest jednak co innego, a mianowicie samo działanie Pani Minister, polegające na udzieleniu poparcia postulatom Parady, pośród których znajduje się m.in. żądanie uchwalenia ustawy o związkach nie będących małżeństwami oraz wprowadzenia do szkół tzw. neutralnej światopoglądowo edukacji seksualnej i otwartości na inność w tej dziedzinie. Oznacza to w praktyce, jak pokazują doświadczenia niemieckie m.in.: wspieranie masturbacji od wczesnego dzieciństwa, przygotowanie do inicjacji seksualnej w dowolnie wczesnym wieku,  uczenie już w pierwszych klasach szkoły podstawowej zakładania prezerwatywy na plastikowego penisa i przedstawianie pigułki antykoncepcyjnej jako produktu kosmetycznego, a także wczesne wprowadzanie w różne techniki seksualne jak seks oralny i analny oraz oswajanie dzieci z pornografią w tym także homoseksualną.

Takie działania muszą być traktowane jako jawna próba dążenia do faktycznego podważenia konstytucyjnego prawa rodziców: do wychowania dzieci (art. 48 ust. 1 Konstytucji RP) oraz zapewnienia im nauczania moralnego (art. 53 ust. 1. Konstytucji RP) zgodnie z własnymi przekonaniami. Oczekuję ponadto odpowiedzi jak to możliwe, że w sytuacji głębokiego kryzysu demograficznego, w skład Pańskiego rządu wchodzi osoba, która podejmuje tak jednoznaczne działania na rzecz osłabienia rodziny, jedynej instytucji zdolnej odbudować i zapewnić stabilność demograficzną kraju.

Dobitnym przykładem arogancji Pani Minister wobec oczekiwań społecznych oraz stosowania, wrogiej rodzinie złożonej z kobiety i mężczyzny, przemocy ideologicznej jest ogłoszony projekt Krajowego Programu Działań na Rzecz Równego Traktowania na lata 2013-2015. Można tam m.in. przeczytać, że ze zrealizowanych na zlecenie Pełnomocnika badań sondażowych prowadzonych w ramach projektu "Równe Traktowanie Standardem Dobrego Rządzenia", (CEAPP, 2012) wynika iż 78% Polaków uważa, że "większą niż do tej pory uwagę należy poświęcić rodzinom wielodzietnym", drugiej po niepełnosprawnych (82%) grupie, którą zdaniem badanych "rząd powinien objąć działaniami na rzecz równego traktowania".

Wobec tak jednoznacznych wskazań przygotowany przez Panią Minister program nie zajmuje się jednak wcale wielodzietnością, ale głównie przemocą wobec kobiet, a jednym z głównych beneficjentów planowanych w nim działań są środowiska osób homoseksualnych.  Wskazuje na to już sama analiza tekstu programu, gdzie temat "przemoc" występuje 183 razy, "seks" 97 razy, "płeć" 62 razy, "orientacja seksualna" 31 razy, "LGBT" 23 razy, "gender" 12 razy a "rodzina wielodzietna" tylko 4 razy i to wyłącznie w kontekście prezentacji wyników przytoczonych badań, a nie jakichkolwiek planowanych działań.

Podobnie wybiórcza jest sama strona internetowa Pani Minister www.rownetraktowanie.gov.pl, gdzie dyskryminacja ze względu na stan rodzinny i cywilny nie jest ani razu wymieniana w zakresie kompetencji Pełnomocnika, tak jak ma to miejsce w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 22 kwietnia 2008 r. w sprawie Pełnomocnika Rządu do spraw Równego Traktowania (Dz.U.2008.75.450 zm. Dz.U.2010.109.710).

W obecnej sytuacji dalsze utrzymywanie na tym stanowisku osoby tak jawnie dyskryminującej prawa rodzin, w tym szczególnie narażonych na wykluczenie społeczne i gorsze traktowanie rodzin wielodzietnych (wg. GUS 47% rodzin z czwórka i większą liczbą dzieci żyje w Polsce poniżej relatywnej granicy ubóstwa) oraz dążącej do faktycznego pogwałcenia konstytucyjnych praw i wolności rodziców w obszarze wychowania, uznam za świadome i celowe działanie na szkodę polskich rodzin i dorastających w nich dzieci, i to w tak niedawno ogłoszonym przez Pana w Polsce Roku Rodziny, tej samej Polsce, która zajmuje pod względem dzietności 209 miejsce na 223 kraje świata.


TU PODPISZ



więcej...

czwartek, 14 marca 2013

Sześciolatek, czyli jeden z aspektów współczesnego świata

Uprzedzam, że poniższy cytat nie jest fragmentem wypracowania z zeszytu Pana Sułka. Są to słowa Henryka Wujca, prezydenckiego doradcy do spraw społecznych. Te odkrywcze myśli powstały w wyniku prowadzonych przez niego obserwacji chłopców i dziewczynek. Następnie zostały  utrwalone na filmie i wykorzystane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej  przy wprowadzaniu programu „6-latek”. Henryk Wujec - wygląda, że na trzeźwo - argumentuje, dlaczego rodzice powinni posyłać  swoje pociechy do szkół o rok wcześniej. Jeden z tych mini wykładów nosi intrygujący tytuł: O dzieciach, różnicy płci i szkole.

Mnie się wydaje, że dziewczynki są bardziej samodzielne niż chłopcy. Nie wiem, dlaczego tak jest. Tak przynajmniej z mojej obserwacji wynika. Może tak w domu też są jakoś bardziej przez mamę,  że mama się bardziej zajmuje tą córeczką,  że taka bardziej odpowiedzialna trochę jest niż chłopak. To nie mogę powiedzieć, to jest obserwacja. Ale myślę, że tak jakby troszeńkę więcej mają samodzielności. No i ja myślę tak, że zasadniczych różnic,  to nie ma.  Dlatego, że to trochę zależy od tego,  w jakiej gromadzie się chowa. A to też jeden z aspektów tego współczesnego naszego świata, że dziecko właściwie chowa się w domu. Ogląda telewizję, gra w gry, mało chodzi na podwórko. Mało spotyka się z innymi dziećmi. Nie uczy się życia społecznego, życia w gromadzie. Życie w gromadzie bardzo wiele uczy, bo uczy tego, że nie ja jestem najważniejszy, że musisz się z innymi liczyć. Że jeżeli chce coś osiągnąć, to muszę uczyć się pewnej współpracy, koalicyjności. To nawet takie małe dziecko bardzo szybko wyczuje, że musi mieć swoich sojuszników żeby coś przeprowadzić. Przekonywania i tak dalej. Jeżeli pójdzie na takie grupy, to wtedy okay. To wtedy i ta dziewczynka i ten chłopak się tam jakoś rozplanują, znajdą swoje nisze, znajdą swoje miejsca. Gorzej jeśli to się wszystko odbywa tylko w domu, bo rodzice nie mają aż tle czasu żeby dziećmi zajmować się. Ono jest takie samotne i zostaje mu telewizja i te gry. I uważam, że tu jest jakieś poważne skrzywienie. I dlatego wczesne pójście jest pewnym remedium na to. Pewną receptą dlatego, że jak  się pójdzie wcześniej do przedszkola to już ma możliwość współpracy z innymi, jakiegoś życia społecznego. Jak się pójdzie wcześniej do szkoły, to ma obowiązki, pewną odpowiedzialność i dziecko kocha to, w tym sensie, że jest dumne, że coś osiągnęło, że ma jakieś tam stopnie i tak dalej. Uważam, że to są takie rzeczy, które w tym okresie, jak się ich nie zrobi,  no to potem dziecko będzie o ten rok,  czy ileś zapóźnione w rozwoju.  Myślę, że to tak równorzędnie jest u dziewczynek i u chłopaków. Ale oczywiście troszkę mam poczucie, że chłopcy są jakby mnie odważni, mniej tacy przedsiębiorczy. No może to się potem wyrówna jakoś w późniejszym wieku.

 Po niedawnym ujawnieniu przez gazety, że doradcy prezydenta otrzymali za zeszły rok niezwykle wysokie nagrody pieniężne, padł w ich obronie argument, iż te nagrody są za ciężką pracę. Być może coś w tym jest  i niektórzy urzędnicy pracują ponad swoje siły. Powinni zatem udać się na odpoczynek. Natychmiast.





***



A teraz jeden z  konkretnych przykładów prosto z życia, mówiący o tym, iż nie warto w Polsce posyłać swojego dziecka wcześniej do szkoły. List  rodziców, którzy powrócili z emigracji i uwierzyli w reformę:

„Jestem jednym z rodziców, którzy wysłali 6-latka do szkoły - długo by mówić o przyczynach - generalnie po kilku latach pobytu za granicą uwierzyliśmy, że szkoła oraz program został przystosowany dla 6-latkow. Teraz wiemy, że jest to absolutnie nieprawda.”ciąg dalszy.

I  rzeczowe argumenty – TU

A TU link do edukacyjnego referendum.
więcej...

piątek, 2 grudnia 2011

Władza zastrasza nawet dzieci

Wygląda na to, że ktokolwiek pokaże się w towarzystwie Jarosława Kaczyńskiego narażony jest na szykany ze strony władz. Na piekarzy nasyła się sanepid, na hodowców papryki – CBA, a na dzieci z Marcinkowic – kuratorium oświaty. Za to, że były na uroczystości z udziałem Jarosława Kaczyńskiego i powiedziały wierszyk o Smoleńsku...
więcej...
 
Copyright © 2014 Pejzaż Horyzontalny | Rzepka • All Rights Reserved.
Template Design by BTDesigner • Powered by Blogger
back to top