Po raz kolejny polskie szkolnictwo staje przed poważnymi wyzwaniami. I nie myślę tu wcale o masowych zwolnieniach nauczycieli, którzy będą cierpieć teraz za krótkowzroczność władzy (sześciolatki nie uratują miejsc pracy), ale o usuwaniu z kanonu lektur obowiązkowych najważniejszych polskich dzieł.
I tak, z gimnazjów zniknie „Pan Tadeusz”. A nawet komuniści nie ważyli się podnieść na niego ręki. Utwór teoretycznie pozostaje na poziomie liceów, ale tu jego czytanie zależeć będzie od profilu klasy. Poza tym nie wszyscy absolwenci gimnazjów trafią do liceów. Natomiast „Trylogia” już nie będzie lekturą w szkołach średnich.
I w ten sposób cytat „Litwo, Ojczyzno moja” stanie się dla naszych dzieci i wnuków dziwnie brzmiącym wierszydłem, a ofiarowanie królowi szwedzkiemu Niderlandów przez Zagłobę - jedynie zagwozdką geograficzną. No bo po co młodzież kłuć w oczy tym patriotyzmem!?
Dla minister Szumilas nie ma widocznie różnicy między Trylogią Sienkiewicza a Trylogią Tolkiena, bo książki tego ostatniego autora dopuszcza do lektur. I tak po cichu znikną Wołodyjowski, Zagłoba i Wojski na rzecz hobbitów i krasnoludów...
Ilustracja: Franciszek Kostrzewski, Pułkownik Michał Wołodyjowski, 1887 , akwarela, gwasz






