Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mirosław G.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mirosław G.. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 lutego 2013

Zwycięstwo sędziego Tuleyi

Nie ma jeszcze pisemnego uzasadnienia wyroku w procesie kardiochirurga o rękach, które nie brały, bo sędzia Tuleya zajęty był występami w mediach oraz pisaniem donosu do prokuratury na Centralne Biuro Antykorupcyjne. Pisał, gdyż coś mu się przypominało w związku ze stalinizmem.

A tu okazało się, że prokuratura nie dopatrzyła się w postępowaniu CBA „metod stalinowskich”. To znaczy,  że funkcjonariusze biura nie wyrywali przesłuchiwanym świadkom paznokci, nie bili ich drutem, nie miażdżyli im jąder, nie polewali wodą,  ani też nie kazali im siadać na odwróconym taborecie. Nic z tych lub podobnych rzeczy.

Sędzia Tuleya może odetchnąć z ulgą. Bo gdyby okazało się, że CBA postępowało wobec świadków niezgodnie z prawem, to sąd który na podstawie zebranych w ten sposób dowodów  wydał wyrok skazujący też mógłby dopuścić się przestępstwa. I wtedy sędzia Tuleya musiałby donieść na  na samego siebie…
więcej...

czwartek, 10 stycznia 2013

Obciągnij fartucha

Zawiodłem się – powiem szczerze – na wysokim sądzie orzekającym w sprawie chirurga o rękach, które nie biorą. Zawiodłem się, bo myślałem, że stan wiedzy sądu o naszej służbie zdrowia jest co najmniej tak dobry, jak o stalinizmie. No jak można było nie dać wiary wyjaśnieniom oskarżonego, że  nie przyjmował łapówek, no jak? Wszak mówił człowiek wyraźnie: „W kopertach były zwykle wyniki badań, które brałem dla celów porównawczych, a także listy od lekarzy kierujących chorego, np. z prośbą o opiekę. O żadnej korupcji nie może być mowy” Wiedzieli to od razu dziennikarze z tefałenu i Wyborczej, a wysoki Tuleya tego nie wiedział?  Wstyd i kompromitacja po prostu. Nie zna sąd podstawowych zwyczajów i grepsów panujących od lat w służbie zdrowia, że różne wyniki do różnych kopert można sobie wkładać.  Można się też  z pacjentami umówić, że  do białych kopert wkładać będą swoje wyniki badań VIP-y, do szarych - szaraczki, do żółtych – Chińczycy itd…

To jest bardzo popularna praktyka, podobnie jak powszechnym zwyczajem - stosowanym już w czasach PRL - jest wkładanie wyników badań do książek. Nie oglądał wysoki Tuleya filmów? W takim „Kontrakcie” Zanussiego występuje światowej sławy kardiolog grany przez Tadeusza Łomnickiego. I on w swoim domu miał pełno takich książek z wynikami badań pacjentów. Mało tego,  niektóre z tych badań robione były za granicą np. w Stanach Zjednoczonych i nie można się było  z nimi zbytnio afiszować, bo ówczesna władza patrzyła na to niechętnie, znaczy się, jak ktoś ot tak sobie tymi wynikami badań szastał, albo nie daj Boże odsprzedawał je komuś zdrowemu. A trzymać w książkach,  to co innego choć i z tym nie można było przesadzać…

Pacjenci mogą ułatwiać też lekarzom życie i wkładać te wyniki do odpowiednich książek, żeby ich długo nie szukać. Na przykład wyniki badań morfologicznych można wręczać lekarzowi wetknięte w bestseller Zbigniewa Safjana „Do krwi ostatniej”.  Dzięki skojarzeniu łatwiej znaleźć, prawda?  A wyniki badań na obecność bakterii w organizmie wkładać do powieści „Dżuma”  Alberta Camusa.

– Zaraz, zaraz, a gdzie ja to miałem wyniki badań psychiatrycznych pacjenta Wiśniewskiego? - zastanawiał się pewien lekarz i zajrzał do „Spowiedzi szaleńca” Strindberga. – Nie ma? Aaa.., zapomniałem. Są w „Obłędzie” Krzysztonia!

Dobrze chociaż, że wysoki Tuleya nie dał się nabrać na to oskarżenie o mobbing seksualny. Nawet feministka Szczuka nie widzi nic dziwnego w tym, że lekarz wymaga od pielęgniarki, by mu obciągała fartuch w pozycji klęczącej. I słusznie! Obciąganie na stojąco byłoby niewygodne. No chyba, że osoba obciągająca jest wyjątkowo  niska…

Podsumowując:  wkładanie wyników badań do kopert i książek to  powszechnie stosowany zwyczaj, zarówno w PRL-u, jak  i obecnie. Dr Mirosław G. jest po prostu takim współczesnym prof. Adamem Ostoją-Okędzkim z filmu „Kontrakt”. Natomiast elity III RP to są  goście żywcem przeniesieni z domu  tego filmowego kardiologa…

PS.
Serio: polecam film o doktorze G. zrobiony przez Filozofa Greckiego:



więcej...
 
Copyright © 2014 Pejzaż Horyzontalny | Rzepka • All Rights Reserved.
Template Design by BTDesigner • Powered by Blogger
back to top