Część mediów i polityków bardzo się obruszyła na inscenizację, przygotowaną dla upamiętnienia rzezi wołyńskiej. Zarzucono jej twórcom, że niepotrzebnie epatują martyrologią, a takie obnoszenie się z ponurą przeszłością nie służy stosunkom polsko-ukraińskim.
Powiem szczerze, że zupełnie nie rozumiem tych ludzi. Na Wołyniu dokonano ewidentnego ludobójstwa Polaków (choć także Ormian i Żydów, gdyż niektórzy nie chcieli przyłączyć się do mordu), a nasi przywódcy uważają, że dla dobrego samopoczucia Ukraińców nie wolno nam o tym wspominać?! A ja w nosie mam samopoczucie Ukraińców! Nie dziwię się, że nie chcą o tym pamiętać, bo dokonali zbrodni. My zaś mamy obowiązek przypominać o tym i jasno nazywać rzeczy po imieniu.
Jeśli zaś chodzi o stosunki polsko-ukraińskie, to sami Ukraińcy pokazali, jak nas traktują. Wspierany przez Polskę prezydent Juszczenko uhonorował bandytę Banderę tytułem bohatera Ukrainy, mając w nosie nasze uczucia. Zaś młody Ukrainiec ostatnio potraktował jajkiem naszego prezydenta przy kompletnej bezradności naszej obstawy.
No cóż - jak się sami nie będziemy szanować, to trudno tego żądać od innych!
Tomasz Połeć
fot. screenshot/YT, Kacper Gizbo







