W miejscu największego ludobójstwa dokonanego przez Niemców w czasie Powstania Warszawskiego, czyli na ulicy Górczewskiej 32, stanął nowy krzyż. Sześćdziesiąt osiem lat od dnia, w którym rozpoczęły się nieludzkie zbrodnie na mieszkańcach Woli, odbyła się uroczystość upamiętniająca tysiące pomordowanych.
Na wieść o Powstaniu Warszawskim Hitler nakazał zburzyć miasto, a jego ludność wymordować. 5 sierpnia 1944 roku rozpoczęły masowe eksterminacje mieszkańców Woli dokonywane przez oddziały SS i niemieckiej policji. Bez litości zabijano cywilną ludność: mężczyzn, kobiety i dzieci. Dochodziło do makabrycznych scen, oprawcy wpadali do wolskich kamienic i mordowali ludzi w ich domach, piwnicach, na podwórzach. Wiele ofiar zapędzano w pobliże nasypów kolejowych przy ul. Górczewskiej. Tam je więziono, następnie rozstrzeliwano, a ciała palono. W ciągu zaledwie kilku dni, tylko w tym rejonie Niemcy zgładzili około 12 tysięcy osób, zaś ogólną liczbę zamordowanych na Woli szacuje się na około 50 tysięcy. Okupanci nie oszczędzili nawet dzieci z prawosławnego sierocińca, oraz pacjentów i personelu ze szpitali przy Płockiej, Lesznie oraz Wolskiej, gdzie wymordowali łącznie kilka tysięcy ludzi.
Po wojnie, w pierwszą rocznicę ludobójstwa, w miejscu gdzie Niemcy zabili najwięcej osób, personel Szpitala Wolskiego w hołdzie pomordowanym umieścił tablicę i ustawił drewniany krzyż. Od tego czasu Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc opiekuje się tym miejscem. Niedawno stary krzyż został przeniesiony na teren kościoła św. Wojciecha. Autorem nowego, wykonanego z metalu i obłożonego nierdzewną blachą jest Marek Moderau, twórca m.in. pomnika upamiętniającego ofiary tragedii smoleńskiej na warszawskich Powązkach. Krzyż na Górczewskiej wykonano na zlecenie i koszt Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
Podczas uroczystości sekretarz Rady dr. hab. Andrzej Kunert niespodziewanie odniósł się krytycznie do artykułu opozycjonisty i dziennikarza Krzysztofa Wyszkowskiego o gen. Zbigniewie Ściborze-Rylskim "Motylu". Wśród części starszych osób zgromadzonych pod krzyżem spowodowało to poruszenie i dezaprobatę dla słów Kunerta.
Badaniem masakry na Woli zajmuje się prof. Jan Zieliński (na zdjęciu poniżej, w prawym rogu) z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc . Profesorowi udało się dotychczas ustalić nazwiska ponad tysiąca ofiar.
- W imieniu rodzin pomordowanych chciałabym gorąco podziękować panu
profesorowi Zielińskiemu za sporządzanie bardzo dużym nakładem pracy
księgi pamięci. Jest to praca nieoceniona – mówiła w czasie uroczystości przedstawicielka rodzin ofiar tej straszliwej zbrodni.
Fotorelacja:

























