Tak zwany próg bezpieczeństwa finansów państwa został właśnie przekroczony, i media prorządowe radośnie ogłaszają kolejny sukces. Medialnie okazało się też, że właściwie te progi to wprowadzili jacyś ludzie, którzy kompletnie na finansach się nie znają. I dopiero nasz super ekonomista Vincent Rostowski usuwa te kłody spod nóg Polski i teraz to się dopiero rozpędzimy.Boję się takich rozpędów, ponieważ niedawny wypadek szybkiej kolei w Hiszpanii dowodzi, że przekraczanie zdroworozsądkowych granic prędkości prowadzi do katastrofy. Niestety mam wrażenie, że rozpędzamy się już do granic możliwości, a ostry zakręt tuż tuż.
Cóż takiego się stało od grudnia ub. roku, gdy to minister finansów zapewniał, że ten budżet jest idealny? Cóż się takiego stało, że minister dziś proponuje wyłączenie bezpieczników (progów bezpieczeństwa) i puszczenie pociągu o nazwie Polska z prędkością kolizyjną i do tego po ślepym torze?
Wszystko to dowodzi, że finanse państwa są w kompletnej rozsypce. No, ale o tym chyba nikogo przekonywać nie trzeba.
Tomasz Połeć
ilustracja: Rzepka









