Sprawa obchodów 90. rocznicy urodzin Jaruzelskiego przez moment stała się głośna i wzbudziła kontrowersje. Trudno się dziwić, że ci, którzy w czasach komunizmu stracili bliskich, albo zostali przez służby PRL moralnie i fizycznie zniszczeni, są oburzeni i nie mogą powstrzymać złości. Trudno się też dziwić, że ci, którzy na maltretowaniu swoich rodaków i niszczeniu kraju zrobili niezły interes, dziś będą bronić generała i udowadniać jego „zasługi” dla kraju.
To wszystko jestem w stanie zrozumieć. Nie mogę natomiast pojąć, jak to się mogło stać, że oprawcy z czasów Stalina, Jaruzelskiego, Kiszczaka, dziś stają się arbitrami w sprawach walki o ład i niepodległość. Gdy słyszę byłych aparatczyków PZPR wypowiadających się o tolerancji i gospodarce wolnorynkowej, mam wrażenie, że uczestniczę w zbiorowym szaleństwie. Ludzie, którzy prześladowali innych za poglądy, niszczyli kraj, dziś stali się autorytetami i brylują w mediach.
Szkoda, że tysiące pomordowanych przez komunizm, który Jaruzelski tak ochoczo wspierał, nie mogło uczestniczyć w jego urodzinach. Pewnie życzyliby mu 100 lat. W łagrze.
Tomasz Połeć
fot. screenshot/FilmOpenGroup - YT







