- Urodziłam się aby śpiewać, a morna mną zawładnęła. I cóż można więcej powiedzieć? – rzekła swego czasu skromnie Cesária Évora. Morna to jeden ze skarbów Wysp Zielonego Przylądka. Jest dla ich mieszkańców tym, czym dla Portugalczyków fado. Obydwa te gatunki muzyki wyrażają podobne uczucia i stany. Mówią często o rozstaniu, melancholii, samotności, tęsknocie. Słowem - saudade…
Dobrze, że ktoś kiedyś odkrył dla świata Cesarię. Fajna z niej była kobitka, odeszła zbyt wcześnie. Niech spoczywa w pokoju. A nas niech od czasu do czasu kołysze jej "oceaniczny blues".








Aksamitny głos Cesarii działa na słuchaczy jak balsam.
R.I.P.
Pozdrawiam serdecznie
PS R., Będę znów na czacie dziś o 21.00.