poniedziałek, 3 czerwca 2013

Co może orzeł?

Coraz nachalniejsza staje się akcja firmowana przez prezydenta RP „Orzeł może”. Celebryci różnej maści prześcigają się w strofowaniu nas, że jesteśmy narodem zbyt ponurym i zachęcają do okazywania większej radości poprzez codzienny uśmiech. I może nie czepiałbym się, tylko denerwuje mnie, gdy ludzie zarabiający po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie chcą uczyć optymizmu tych, którym na miesiąc musi wystarczyć 1,5 albo 2 tysiące złotych. To cokolwiek niesmaczne.
Dziwię się też prezydentowi, że uczestniczy w tej farsie. Przecież jako głowa państwa zdaje sobie, mam nadzieję, sprawę z tego, na jakiej stopie żyją obywatele. Zamiast tych groteskowych haseł i happeningów z różowymi balonikami i ulotkami szpecącymi ulice, wystarczy zadbać o prawidłowy rozwój kraju, o godziwe zarobki dla ludzi, a humor i uśmiech gościć będzie na naszych twarzach od rana do wieczora.
Gdy Polacy będą zarabiać po 5-6 tysięcy złotych miesięcznie, będą się radować jak Niemcy, Anglicy czy Holendrzy. Inaczej nie pomogą śmieszne hasła i namolne starania dyspozycyjnych celebrytów i mediów.

Tomasz Połeć

3 komentarze:

  1. Witaj R.,

    A najbardziej to powinni się radować bezrobotni i emeryci. Ci mają bardzo dużo wolnego czasu na happeningi.:-)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj R.,

    A najbardziej to powinni radować się bezrobotni i emeryci. Oni mają najwięcej czasu na happeningi.:-)

    Pozdrawiam serdecznie

    PS 1000 zł i 2000 to za mało aby przeżyć godnie przez miesiąc. A są tacy, którzy mają jeszcze mniej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj E.

    jak się bierze 20 tys. złotych za pilnowanie żyrandola, to się nigdy tego nie zrozumie...

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń