Nie każdy musi znać angielski. Ale jak się ktoś wybiera do roboty w poważnej instytucji w Londynie, a potem siedzi tam przez rok i "nic"...to ręce opadają.
Bielecki wczoraj powiedział, że nie znajomość angielskiego byłaby jakims utrudnieniem ale nie przeszkodą w pracy w EBOiR. To tylko potwierdza, że ten bank powstał niewiadomopoco i niewiadomodlakogo. Bank dla ludzizktóryminiemacozrobićamuszązarobić. I kto za to płaci? Takie żartobliwe pytanie.
Nie da się ukryć, że EBOR to taka przechowalnia dla różnych jegomościów, choć pewnie jakieś tam swoje cele realizuje (pomoc finansowa i inwestycyjna krajom wschodniej i środkowej Europy). Bo taki Kaziu, to on sobie pewnie marzi, że w odpowiednim czasie to Tusk na prezydenta, a on premierem mógłby wtedy zostać. Pomarzić dobra rzecz...;)
Żenada, nie przypuszczałem, że to aż taki cienias. No rozpaczliwy błazen po prostu..
OdpowiedzUsuńNie każdy musi znać angielski. Ale jak się ktoś wybiera do roboty w poważnej instytucji w Londynie, a potem siedzi tam przez rok i "nic"...to ręce opadają.
OdpowiedzUsuńBielecki wczoraj powiedział, że nie znajomość angielskiego byłaby jakims utrudnieniem ale nie przeszkodą w pracy w EBOiR.
OdpowiedzUsuńTo tylko potwierdza, że ten bank powstał niewiadomopoco i niewiadomodlakogo.
Bank dla ludzizktóryminiemacozrobićamuszązarobić.
I kto za to płaci?
Takie żartobliwe pytanie.
Pozdrowienia
Nie da się ukryć, że EBOR to taka przechowalnia dla różnych jegomościów, choć pewnie jakieś tam swoje cele realizuje (pomoc finansowa i inwestycyjna krajom wschodniej i środkowej Europy).
OdpowiedzUsuńBo taki Kaziu, to on sobie pewnie marzi, że w odpowiednim czasie to Tusk na prezydenta, a on premierem mógłby wtedy zostać. Pomarzić dobra rzecz...;)
Pozdrawiam, Anno :)
Marcinkiewicz to człowiek skończony - zdradził swoich, Ci dla których zdradził go wykorzystali i porzucili. Jest już nikim - istnieje tylko w mediach.
OdpowiedzUsuńMarcinkiewicz odchodzi Z EBOiR - to najnowsze wieści. Co z nim będzie? Nie wiadomo...Być może, Jaku, masz rację.
OdpowiedzUsuńPozdro:)