środa, 27 maja 2009

Pachnie ziemia...

Zmieniają się czasy, zmieniają systemy, partie, ludzie, ale pewne rzeczy i słowa nadal pozostają aktualne...

Pachną kwiaty, pachnie ziemia,
fioletami wieczór gra
W bramie płacze młody szczeniak,
zaraz ktoś mu mleka da
Do piekarza biegnie panna
pantofelki modne ma
W rynku wrzawa nieustanna
czy to ktoś do ślubu gna?

Wesoły wieczór, wesoły wieczór,
jakby w dzień zaręczyn.
A dookoła, a dookoła
sami dobrzy Niemcy.

Dobry Niemiec z dobrą Niemką
dobre dziecko w wózku pcha
Obłok niebem płynie lekko
a ja mam szesnaście lat
Mama z papą dziś nie wyszli
choć pięknieje nieba skłon
Papa znowu się zamyślił
a ja lubię mieszkać w Bonn

Wesoły wieczór, wesoły wieczór,
jakby w dzień zaręczyn
A dookoła, a dookoła
sami dobrzy Niemcy.

"Dziś wygraliśmy wybory"
mówi papa: w prawo patrz.
"Dziś wygraliśmy wybory"
mówi papa; mama w płacz.
Pachną kwiaty, wieczór świeci,
szkoda czasu dziś na łzy.
Na podwórku wrzeszczą dzieci:
"Stary niedźwiedź mocno śpi".

Wesoły wieczór, wesoły wieczór,
jakby w dzień zaręczyn.
A dookoła, a dookoła
sami dobrzy Niemcy!


DO POSŁUCHANIA


Utwór "Pachnie ziemia"
z programu Kabaretu Dudek
słowa: Agnieszka Osiecka
muzyka: Stefan Rembowski
wykonanie: Magdalena Zawadzka

poniedziałek, 25 maja 2009

Przypadek futbolisty Strielcowa

Grał kiedyś w reprezentacji ZSRS taki piłkarz Eduard Strielcow. Zgodnie z nazwiskiem – napastnik, zdolny bestia niesłychanie. W drużynie narodowej debiutował w wieku 17 lat zdobywając w dwóch pierwszych meczach hat-tricki. Rok później został najlepszym futbolistą Kraju Rad, zaś w następnym roku na igrzyskach w Melbourne - mistrzem olimpijskim. Okrzyknięto go „rosyjskim Pele”.

O piłkarskim geniuszu Strielcowa przekonała się boleśnie polska drużyna, która na neutralnym stadionie w Lipsku rozgrywała z Sowietami mecz decydujący o awansie do MŚ w Szwecji w 1958 roku. Już na początku spotkania, w jednym ze starć Rosjanin doznał bolesnej kontuzji, a ponieważ ówczesne przepisy nie przewidywały zmian Strielcow pozostał na boisku kuśtykając przez kilkadziesiąt minut gdzieś przy linii bocznej. Nasi ignorowali kalekę myśląc, że grają praktycznie przeciwko dziesiątce Sowietów. Kiedy w 30 minucie na naszym polu karnym, w stronę Stefaniszyna toczyła się leniwie piłka, dopadł ją Strielcow i huknął do siatki. W rezultacie Polacy przegrali ten mecz 0:2 i do Szwecji nie pojechali. Ale nie pojechał tam również Eduard Strielcow…

Był bowiem z tym piłkarzem pewien feler. Największa gwiazda Kraju Rad grała w Torpedo Moskwa, klubie nielubianym przez ówczesne władze. Oczkiem w głowie sowieckiego establishmentu były wtedy dwie inne drużyny stołeczne: Dynamo Moskwa i CSKA Moskwa (wówczas CSK MO Moskwa). Pierwszy klub, który za swojego patrona miał kiedyś samego Feliksa Dzierżyńskiego był pod opieką Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, drugim dowodziło Ministerstwo Obrony, czyli armia. Można więc sobie wyobrazić frustrację przedstawicieli wymienionych resortów, kiedy w meczach ligowych Strielcow mijał zawodników ich drużyn niczym slalomowe tyczki. W dodatku robił to piłkarz z jakiegoś tam klubu fabrycznego ZIL – tak nie mogło być!

Eduard dostał propozycję zmiany barw klubowych, co wtedy nazywało się nakazem Ale piłkarz pozostawał niewzruszony. Nie dlatego, by Strielcow jakoś specjalnie władzy nie lubił, bo przecież wtedy nie można było ot tak sobie władzy nie lubić. On po prostu bardziej od władzy lubił swój klub Torpedo Moskwa. Kiedy nie pomogły groźby i prośby, sprawy w swoje ręce wzięło KGB. Nie chcesz grać u nas, to nie będziesz grać nigdzie. I dokonano dzieła zniszczenia piłkarza. Zorganizowano prowokację i sfabrykowano dowody, na podstawie których oskarżono Strielcowa o brutalny gwałt. Wyrok sądu – 7 lat w obozie pracy. Komunistyczne gazety mogły pisać: Zobaczcie kim naprawdę jest Eduard Anatolijewicz Strielcow.

Po powrocie z obozu Eduard odrodził się jako piłkarz i w 1965 roku zdobył ze swoją drużyną Torpedo Moskwa mistrzostwo ZSRS. Można napisać, że w ten sposób zemścił się na swoich prześladowcach. Po pewnym czasie okazało się także oficjalnie, że nie był winny zarzucanego mu czynu. Strielcow grał w piłkę do 1970 roku, a później zajął się szkoleniem najmłodszych w swoim ukochanym Torpedo.

Na koniec, żeby uprzedzić ewentualne pytanie, dlaczego ja tu piszę o jakimś ruskim futboliście, to odpowiem od razu: od kilku dni mi ten Strielcow po głowie chodzi…

środa, 13 maja 2009

Nie przenoście nam...

Wynotowane z newsów:
*Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz twierdzi, że głównym organizatorem obchodów 20. rocznicy wolnych wyborów jest Europejskie Centrum Solidarności.
*Szef ECS, ojciec Maciej Zięba zaprzecza i mówi, że za organizację święta odpowiada Komitet powołany przez prezesa Rady Ministrów.
*Rzecznik rządu Paweł Graś zręcznie odbija piłeczkę twierdząc, iż to właśnie Komitet zlecił organizację obchodów ECS.
*Organizację imprezy z ramienia rządu nadzoruje minister kultury Bogdan Zdrojewski, który rozbrajająco stwierdza: - Jestem otwarty na wpisanie każdej propozycji, która nie będzie kolidowała z przedsięwzięciami wcześniej zaplanowanymi.
*Rząd zaprosił prezydenta Lecha Kaczyńskiego na 4 czerwca do Krakowa. Nie napisano jednak na którą z trzech mających tam się odbyć uroczystości. Nie podano też godziny.

Komentarz:








Źródła:
http://www.tvn24.pl/-1,1599774,0,1,chaos-zamiast-organizacji-obchodow-4-czerwca,wiadomosc.html

http://www.dziennik.pl/polityka/article378294/Rzad_zaprasza_prezydenta_Ale_na_co_.html

http://www.rp.pl/artykul/2,304483.html

Zdj. Agencja SE/ East News, PAP

wtorek, 5 maja 2009

Rejestr korzyści

Dziennik zachwyca się ilością prezentów jakie wpisał do rejestru korzyści majątkowych premier Donald Tusk. Wśród cenniejszych przedmiotów gazeta wymienia m.in. obrazy, grafiki, dywany, złocone i posrebrzane miniatury statków, srebrne statuetki, medale, zegarek, replikę miecza, porcelanowy wazon oraz samowar z dzbanem.

Premier Tusk bardzo lubi nagrody i prezenty, jest do nich niezwykle przywiązany. A jakim sposobem zgromadził aż tyle upominków? A różnym…